Ignacy Mościcki. Genialny chemik, o którym pamiętamy głównie dlatego, że był prezydentem
Cykl „🇵🇱 Wielcy Zapomniani” jest próbą odzyskiwania pamięci o Polakach, którzy współtworzyli świat, choć zbyt często pozostają nieobecni w naszej zbiorowej pamięci.
Spis treści
Ignacy Mościcki.
Z czym kojarzy się Ignacy Mościcki?
Większość z nas odpowie bez zastanowienia: prezydent II Rzeczypospolitej.
I oczywiście będzie to prawda.
Mościcki był prezydentem Polski od 1926 do 1939 roku. Jego nazwisko pojawia się więc najczęściej w podręcznikach historii przy przewrocie majowym, Józefie Piłsudskim, sanacji i dramatycznym wrześniu 1939 roku.
Ale mam wrażenie, że właśnie w ten sposób wyrządziliśmy mu pewną krzywdę.
Bo zanim Ignacy Mościcki został prezydentem, był jednym z najwybitniejszych polskich chemików, wynalazców i technologów. Człowiekiem, który nie tylko prowadził badania, ale potrafił zamieniać ich wyniki w działające urządzenia, procesy przemysłowe i fabryki.
Być może historia zapamiętała nie tę część jego życia, która była najważniejsza.
Zanim został prezydentem
Ignacy Mościcki urodził się w 1867 roku w Mierzanowie na Mazowszu. Studiował chemię na Politechnice w Rydze, ale jego młodość nie przypominała spokojnej kariery akademickiej.
Zaangażował się w działalność niepodległościową. Ścigany przez władze carskie musiał opuścić ziemie polskie. Najpierw trafił do Londynu, a później do Szwajcarii.
I właśnie tam zaczęła się jego prawdziwa kariera naukowa.
Na Uniwersytecie we Fryburgu pracował nad problemem, który miał wtedy ogromne znaczenie dla całej Europy.
Jak pozyskiwać związki azotu z powietrza?
Dzisiaj brzmi to bardzo technicznie.
Wtedy chodziło o coś fundamentalnego.
Od tych technologii zależała produkcja nawozów, rozwój rolnictwa i wielu gałęzi przemysłu chemicznego.
To nie był laboratoryjny drobiazg.
To był jeden z najważniejszych problemów technologicznych początku XX wieku.
Człowiek, który rozwiązywał problemy
Mościcki pracował nad przemysłową metodą otrzymywania kwasu azotowego z powietrza.
Tylko że aby metoda mogła działać, potrzebował urządzeń zdolnych wytrzymać bardzo wysokie napięcia.
Takich urządzeń wtedy nie było.
Co zrobił?
Nie uznał, że projekt jest niemożliwy.
Sam zaprojektował potrzebne kondensatory wysokiego napięcia i kolejne urządzenia wykorzystywane w tym procesie.
I właśnie to najbardziej imponuje mi w tej historii.
Mościcki nie był naukowcem, który dochodził do granicy swojej specjalizacji i mówił: „dalej się nie da”.
Jeżeli do rozwiązania problemu chemicznego potrzebował nowego urządzenia elektrycznego, konstruował je.
Jeżeli brakowało odpowiedniej technologii, tworzył ją od podstaw.
Dzisiaj nazwalibyśmy go innowatorem.
On po prostu rozwiązywał problemy.
Wynalazca, którego rozwiązania trafiły do przemysłu
Jego rozwiązania nie pozostały na papierze.
Zostały wdrożone w przemyśle.
To ogromna różnica.
W Polsce często zachwycamy się odkryciami naukowymi.
Znacznie rzadziej pokazujemy ludzi, którzy potrafili przejść całą drogę: od pomysłu, przez patent, aż do działającej fabryki.
Mościcki należał właśnie do takich ludzi.
Nie interesowała go innowacja zamknięta w szufladzie.
Chciał, żeby nauka pracowała.
Żeby rozwiązywała realne problemy.
Żeby z laboratorium trafiała do gospodarki.
Czy nie o tym samym rozmawiamy dzisiaj?
Ile razy słyszeliśmy, że Polska ma świetnych naukowców, ale zbyt rzadko potrafimy przekładać ich wiedzę na technologie, produkty i silne przedsiębiorstwa?
Patrząc na historię Ignacego Mościckiego, mam wrażenie, że on rozumiał to już ponad sto lat temu.
Mógł zostać za granicą
Miał pozycję.
Miał wiedzę.
Miał uznanie.
Mógł spokojnie rozwijać karierę w Szwajcarii.
Wybrał jednak Polskę.
Wrócił do kraju, który dopiero odzyskiwał niepodległość i potrzebował ludzi potrafiących budować nowoczesną gospodarkę.
To decyzja, o której mówi się zdecydowanie za rzadko.
Nauka miała służyć gospodarce
Mościcki nie chciał tylko publikować artykułów naukowych.
Chciał budować przemysł.
Współtworzył rozwój polskiego przemysłu chemicznego i uczestniczył w budowie nowoczesnych zakładów, które miały ogromne znaczenie dla rozwoju II Rzeczypospolitej.
Łączył świat nauki z praktyką gospodarczą.
Mam wrażenie, że właśnie tego najbardziej brakuje nam również dzisiaj.
A potem został prezydentem…
Tak.
Został prezydentem.
I właśnie dlatego większość z nas pamięta go przede wszystkim z polityki.
Nie zamierzam oceniać jego prezydentury.
Od tego są historycy.
Mnie bardziej interesuje inne pytanie.
Co by było, gdyby Ignacy Mościcki nigdy nie został prezydentem?
Czy dzisiaj częściej mówilibyśmy o nim jako o wybitnym chemiku?
Czy jego nazwisko wymienialibyśmy obok Jana Czochralskiego, Ignacego Łukasiewicza czy Kazimierza Prószyńskiego?
Mam wrażenie, że odpowiedź brzmi: tak.
Prezydentura zapewniła mu miejsce w podręcznikach historii.
Jednocześnie przysłoniła jego największe dokonania naukowe.
Dlaczego o tym piszemy?
Bo marka Polski nie składa się wyłącznie z polityków.
Tworzą ją naukowcy.
Wynalazcy.
Inżynierowie.
Przedsiębiorcy.
Ludzie, którzy swoją wiedzą zmieniali świat.
Ignacy Mościcki był jednym z nich.
Nie przypominamy go dlatego, że był prezydentem.
Przypominamy go dlatego, że był wybitnym chemikiem, wynalazcą i człowiekiem, który rozumiał, że nauka ma służyć rozwojowi gospodarczemu kraju.
Mam wrażenie, że właśnie tej lekcji potrzebujemy dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek.
Bo jeśli chcemy budować silną markę Polski, musimy nauczyć się opowiadać światu o ludziach, którzy swoją wiedzą, odwagą i pracą budowali jej prawdziwą wartość.
Ignacy Mościcki z pewnością był jednym z nich.
Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.