BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Na każdego coś mam

Irena Eris. Zaczęliśmy od zera

Pierwsze pytanie dotyczyło jej nazwiska obecnego na milionach produktów. Odpowiedziała jednak nie o skali, pieniądzach ani biznesowym imperium. Opowiedziała o skromnym marzeniu: własnym laboratorium, samodzielności i satysfakcji z robienia tego, co się kocha.

Spis treści
  1. Nazwisko na milionach produktów
  2. Nie marzyła o wielkim biznesie
  3. Firma, która wystartowała dwa razy
  4. Produkt to nie wszystko
  5. Firma, która potrafi trwać
  6. Z punktu poniżej zera
  7. Nagroda nie tylko dla właścicielki
  8. Przy stole Kapituły
  9. Taką Irenę Eris pamiętam
  10. Pomóżcie mi tę historię dopisać
  11. Materiały archiwalne
  12. Nota faktograficzna

Nazwisko na milionach produktów

Był 2008 rok. Firma Dr Irena Eris obchodziła właśnie 25-lecie działalności. To był chyba mój pierwszy wywiad z dr Ireną Eris.

Zacząłem od pytania:

– Jak to jest, kiedy ma się świadomość, że pani nazwisko jest powielane na milionach produktów, jest znane na całym świecie i stało się symbolem marki?

Irena Eris odpowiedziała:

– Ja miałam swoje skromne marzenie, które wydawało mi się w tamtym czasie olbrzymim marzeniem. Chciałam prowadzić coś własnego, gdzie będę mogła podejmować decyzje, wykonywać swoją pracę w najlepszy sposób, taki, który mi odpowiada, i czerpać z tego satysfakcję. Chciałam rozwijać laboratorium, kreować nowe kosmetyki i czynnie zajmować się tym, co lubię, co kocham i co jest domeną mojego zainteresowania.

Powiedziała również:

– Zaczęliśmy od zera. American dream.

Dzisiaj w tej odpowiedzi uderza mnie przede wszystkim to, czego w niej nie ma.

Nie ma pieniędzy. Nie ma pozycji. Nie ma marzenia o zbudowaniu wielkiego międzynarodowego przedsiębiorstwa.

Jest praca. Jest niezależność. Jest odpowiedzialność za produkt i satysfakcja z robienia czegoś dobrze.

Być może właśnie w tym należy szukać pierwszej odpowiedzi na pytanie, dlaczego firma Dr Irena Eris nie tylko odniosła sukces, lecz potrafiła trwać przez kolejne dekady.

Nie marzyła o wielkim biznesie

Irena Eris była farmaceutką i naukowczynią. Ukończyła farmację, obroniła doktorat i pracowała w warszawskiej Polfie. Miała wiedzę o skórze, procesach zachodzących w organizmie i tworzeniu preparatów. Nie miała natomiast — jak sama przyznała w naszej rozmowie — szczególnego pociągu do biznesu.

W 1983 roku wspólnie z mężem, Henrykiem Orfingerem, założyła własne laboratorium kosmetyczne. Zaczynali od jednego kremu, niewielkich możliwości produkcyjnych i rzeczywistości, w której prywatny przedsiębiorca nie był jeszcze bohaterem opowieści o rozwoju gospodarki. Był „prywaciarzem”, traktowanym przez państwo i dużą część społeczeństwa co najmniej podejrzliwie.

Irena Eris mówiła mi:

– Moją genezą bycia w biznesie była satysfakcja z pracy. Pieniądze nie były dla mnie motywem. Gdybym w tamtych czasach nie zaczęła działać w branży kosmetycznej, to nie zaczęłabym działać nigdzie indziej.

To ważne zdanie.

Nie założyła jakiejkolwiek firmy, ponieważ chciała zostać przedsiębiorczynią. Założyła konkretną firmę, ponieważ chciała tworzyć kosmetyki i brać odpowiedzialność za efekt własnej pracy.

Biznes był narzędziem. Nie celem.

Firma, która wystartowała dwa razy

W trakcie tamtej rozmowy powiedziałem, że właściwie zaczynała swój biznes dwukrotnie.

Pierwszy raz przed 1989 rokiem — w gospodarce niedoboru, na rynku produktu, a nie konsumenta. Największym problemem było wtedy zdobycie surowców, opakowań, możliwości produkcyjnych i miejsca na sklepowej półce.

Drugi raz po 1989 roku — w gospodarce wolnorynkowej, gdy niemal z dnia na dzień pojawili się międzynarodowi konkurenci. Przyjechali z kapitałem, doświadczeniem, technologią, agencjami reklamowymi, badaniami i gotowymi strategiami marketingowymi.

Irena Eris odpowiedziała wówczas, że międzynarodowe koncerny zlekceważyły polski rynek. Zakładały, że w ciągu roku lub dwóch zajmą na nim najważniejsze pozycje. Tak się nie stało. Polskie firmy kosmetyczne nie zniknęły. Wiele z nich znalazło własne miejsce, zdobyło zaufanie klientek i nauczyło się konkurować z największymi.

Dr Irena Eris należała do firm, które po 1989 roku musiały wystartować ponownie — już na zupełnie innych zasadach.

I być może właśnie ten drugi start mówi o niej więcej niż pierwszy sukces.

Stworzyć firmę w gospodarce niedoboru było trudno. Obronić ją później w zderzeniu z globalną konkurencją było wyzwaniem zupełnie innego rodzaju.

Produkt to nie wszystko

W pierwszym wywiadzie zapytałem również o coś, co dla czytelników magazynu marketingowego było oczywiste: czy dobry produkt wystarcza?

Nie wystarcza.

Trzeba go jeszcze opakować, sprzedać, znaleźć właściwe kanały dystrybucji, zbudować komunikację i zdobyć zaufanie klientów.

Irena Eris znała produkt. Wiedziała, jak funkcjonuje skóra i czego mogą potrzebować polskie kobiety. Wiele decyzji dotyczących rozwijania firmy podejmowała jednak intuicyjnie.

– Trzeba mieć intuicję, trochę polotu, trochę odwagi, trochę wyobraźni. Czasami trzeba podejść do pewnego problemu inaczej niż inni – mówiła.

Nie negowała wartości wiedzy. Przeciwnie — nauka stała się jednym z najważniejszych fundamentów firmy. Zwracała jedynie uwagę, że sama uporządkowana wiedza nie wystarcza, jeśli człowiek nie potrafi się od niej oderwać, zobaczyć zmiany i zdobyć się na niestandardową decyzję.

Od początku ważne było też uzupełnianie się założycieli. Irena Eris koncentrowała się na produktach, produkcji i badaniach. Henryk Orfinger zajmował się organizacją, sprzedażą, dystrybucją i zarządzaniem. To nie jest wyłącznie historia jednej osoby. To również historia partnerskiego podziału odpowiedzialności, bez którego niewielkie laboratorium prawdopodobnie nie przekształciłoby się w trwałą organizację.

Firma, która potrafi trwać

Trwanie w biznesie nie polega na tym, że przez czterdzieści lat używa się tego samego szyldu.

Polega na tym, że firma potrafi się zmieniać, nie tracąc odpowiedzi na pytanie, kim jest.

Laboratorium powstałe w 1983 roku rozwinęło własną produkcję, Centrum Naukowo-Badawcze, sieć Kosmetycznych Instytutów oraz hotele SPA. Produkty Grupy Dr Irena Eris są obecne w ponad 70 krajach. Firma zatrudnia około tysiąca osób, pozostaje przedsiębiorstwem rodzinnym i przeprowadziła sukcesję. Funkcję prezesa objął Paweł Orfinger, syn założycieli, a Irena Eris pozostała związana z obszarem badań i innowacji.

To jeden z najważniejszych, a jednocześnie najrzadziej opisywanych wymiarów sukcesu przedsiębiorcy: stworzyć organizację, która nie kończy się wraz z pierwszym pokoleniem.

W 2012 roku marka Dr Irena Eris została przyjęta do Comité Colbert, francuskiego stowarzyszenia skupiającego najbardziej prestiżowe światowe marki luksusowe. Do dziś pozostaje jego jedynym polskim członkiem.

To wydarzenie ma znaczenie znacznie wykraczające poza branżę kosmetyczną. Pokazuje, że marka powstała w małym laboratorium w Polsce może wejść do świata międzynarodowego luksusu bez ukrywania własnego pochodzenia.

Z punktu poniżej zera

Dwa lata po naszym pierwszym wywiadzie spotkaliśmy się ponownie.

W 2010 roku dr Irena Eris została Człowiekiem Roku „Briefu” w kategorii Biznes. Rozmowa „1989 rok zmienił wszystko” znalazła się na okładce październikowego numeru magazynu.

Rozmawialiśmy wtedy przede wszystkim o wizerunku Polski i sytuacji polskich firm próbujących sprzedawać produkty na zagranicznych rynkach.

Irena Eris powiedziała:

– Chciałabym tylko, aby zmianie uległ wizerunek marki „Polska”, abym startowała z innego punktu, nie z punktu poniżej zera, a od zera.

W tamtym czasie produkty firmy były obecne w 27 krajach. Polskie pochodzenie nie zawsze pomagało. Kosmetyki wymagały zaufania, a napis „Made in Poland” nie otwierał drzwi tak łatwo jak „Made in France”. Polska firma musiała najpierw przełamać stereotyp dotyczący kraju, a dopiero później przekonywać do własnego produktu.

Irena Eris nie oczekiwała, że państwo będzie sprzedawało za nią kosmetyki. Chciała jedynie, aby marka Polska nie ustawiała polskich przedsiębiorców na gorszej pozycji już na starcie.

Dzisiaj jej produkty trafiają do ponad 70 krajów.

Jednak najważniejsze jest coś więcej. Zamiast czekać, aż zmieni się wizerunek Polski, firma Dr Irena Eris sama zaczęła ten wizerunek zmieniać. Każdy dobry produkt, badanie, patent, eksportowy kontrakt i zagraniczny klient stawały się niewielką częścią większej opowieści o nowoczesnej polskiej gospodarce.

Nagroda nie tylko dla właścicielki

W pierwszej rozmowie zapytałem Irenę Eris o liczne nagrody ustawione w siedzibie firmy. Czy rzeczywiście pomagają w biznesie, czy są jedynie źródłem chwilowej satysfakcji?

Odpowiedziała, że przede wszystkim cieszą ludzi pracujących w firmie. Pokazują im, że to, co wspólnie robią, jest dostrzegane i doceniane na zewnątrz.

Kiedy dwa lata później wręczaliśmy jej tytuł Człowieka Roku „Briefu”, podziękowała i powiedziała, że taki odzew ze świata zewnętrznego jest potrzebny jak „ładowanie akumulatorów”.

To także mówi coś o sposobie myślenia o firmie.

Nagroda nie była wyłącznie kolejnym potwierdzeniem statusu właścicielki. Była informacją dla zespołu, że jego praca ma znaczenie.

Przy stole Kapituły

Jest jeszcze jedno wspomnienie, dla mnie szczególnie ważne.

Przez kilka edycji dr Irena Eris przyjmowała nasze zaproszenie do udziału w Kapitule rankingu „50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie”. Bardzo ceniłem — i do dziś doceniam — że przy wszystkich swoich obowiązkach znajdowała czas, by z nami obradować i służyć nam swoją wiedzą oraz doświadczeniem.

Jej obecność nie miała charakteru wyłącznie honorowego. Angażowała się w rozmowę i wybór, uważnie przyglądała się młodym przedsięwzięciom i dzieliła się swoją opinią. Zawsze bardzo chętnie jej słuchaliśmy, bo za każdym komentarzem stało doświadczenie osoby, która wraz z Henrykiem Orfingerem zbudowała firmę od zera, przeprowadziła ją przez zmianę ustroju i nauczyła konkurować z największymi.

W jej podejściu do młodych pomysłów biznesowych widziałem prawdziwą ciekawość, życzliwość i odpowiedzialność. Dla mnie był to wyraźny dowód jej zaangażowania w budowanie silnego ekosystemu startupowego w Polsce.

Taką Irenę Eris pamiętam

Nie chcę pisać oficjalnego życiorysu dr Ireny Eris. Nie chodzi mi o sporządzenie kompletnej listy stanowisk, nagród, odznaczeń i osiągnięć.

Patrzę dzisiaj na dwa archiwalne nagrania i widzę przede wszystkim niezwykłą konsekwencję.

W pierwszej rozmowie, pytana o nazwisko obecne na milionach produktów, mówiła o skromnym marzeniu, pracy i satysfakcji.

W drugiej, wyróżniona przez „Brief”, mówiła nie o własnej pozycji, lecz o potrzebie budowania wiarygodnej marki Polski.

Przez cały czas wracały te same słowa: produkt, jakość, nauka, odpowiedzialność, praca i ludzie.

Dlatego Irena Eris jest osobą zasłużoną dla polskiej gospodarki nie tylko dlatego, że stworzyła rozpoznawalną firmę kosmetyczną.

Jej znaczenie polega na tym, że wraz z Henrykiem Orfingerem zbudowała polską firmę zdolną przejść przez zmianę ustroju, obronić się przed globalną konkurencją, inwestować we własną naukę, wejść na światowe rynki i przekazać odpowiedzialność następnemu pokoleniu.

Zaczęli od zera.

Ale nie zostawili po sobie wyłącznie historii sukcesu.

Zbudowali firmę, która trwa.

Pomóżcie mi tę historię dopisać

Na Irenę Eris mam dzisiaj dwa archiwalne nagrania, okładkę „Briefu”, cztery strony rozmowy z 2010 roku i pamięć spotkań sprzed kilkunastu lat.

Wiem jednak, że wielu czytelników zna własne historie związane z Ireną Eris, Henrykiem Orfingerem i ludźmi, którzy budowali tę firmę.

Dlatego, jak zawsze w cyklu „Na każdego coś mam”, proszę: poprawiajcie mnie, uzupełniajcie i przysyłajcie własne wspomnienia, fotografie oraz dokumenty.

Nie po to, aby budować pomniki.

Po to, aby zachować pamięć o ludziach, którzy pokazali, że polska marka może być trwała, nowoczesna i rozpoznawalna na świecie.

Na każdego coś mam.


Materiały archiwalne

Nota faktograficzna

Aktualne informacje o międzynarodowym zasięgu, zatrudnieniu i strukturze firmy oparto na materiałach Dr Irena Eris, publikacjach gospodarczych oraz oficjalnym profilu marki w Comité Colbert.

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google