Jak liczymy startupy w Polsce i na świecie — i po co to robimy?
W sporcie najpierw ustalamy zasady, a później mierzymy wyniki.
W biegach liczy się czas. W skokach wysokość albo odległość. W rzutach dystans. Nawet tam, gdzie wynik zależy od oceny sędziów, wcześniej wiadomo, jakie elementy i według jakich kryteriów będą oceniane.
A jak mierzymy startupy?
Regularnie dowiadujemy się, ile startupów działa w Polsce, które państwo ma najlepszy ekosystem i jakie miejsce zajmujemy w światowych rankingach.
Tylko czym właściwie jest startup?
Młodą firmą? Ale jak młodą — trzyletnią, pięcioletnią czy dziesięcioletnią?
Firmą innowacyjną? Ale czym jest innowacyjność — nowym produktem, technologią, sposobem produkcji, dystrybucji czy obsługi klienta?
Firmą technologiczną? Czy McDonald’s, który stworzył nowy, powtarzalny sposób przygotowywania posiłków i obsługi klientów, był w swoich pierwszych latach startupem technologicznym?
A żupa solna w Wieliczce? W XIII wieku była jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie przedsięwzięć gospodarczych. Rozwijała wydobycie, organizację pracy i rozwiązania, które można było wykorzystywać również w innych miejscach. Czy w pierwszych latach działalności była startupem?
Mówimy też o skalowalności. Tylko każda firma powstaje po to, żeby się rozwijać. Właściciele i udziałowcy inwestują pieniądze właśnie dlatego, że oczekują wzrostu.
Czym zatem skalowanie startupu różni się od rozwoju każdego innego przedsiębiorstwa?
Nie są to pytania wyłącznie językowe.
Ekosystem startupowy jest dziś istotną częścią całego ekosystemu gospodarczego. Jeżeli chcemy oceniać jego wielkość, kondycję i znaczenie, musimy potrafić go mierzyć.
Jeżeli chcemy sprawdzić, czy się rozwija, musimy porównać jeden okres z drugim.
Ale jak porównywać wyniki, jeżeli w każdym roku, raporcie albo kraju możemy pod pojęciem „startup” rozumieć coś innego?
Czy wzrost liczby startupów oznacza rzeczywisty rozwój ekosystemu, czy tylko zmianę definicji albo sposobu zbierania danych?
Czy dwa kraje rzeczywiście można porównywać, jeżeli jeden liczy młode firmy technologiczne, drugi uczestników programów akceleracyjnych, a trzeci spółki, które pozyskały finansowanie?
Co dokładnie znajduje się więc w raportach?
Firmy? Projekty? Zespoły? Uczestnicy programów? Podmioty, które same określiły się jako startupy? Firmy wpisane do konkretnej bazy?
Nie pytam złośliwie.
Pytam z ciekawości, ponieważ bez odpowiedzi na te pytania nie da się rzetelnie ocenić rozwoju ekosystemu startupowego ani jego znaczenia dla gospodarki.
Najpierw powinniśmy więc ustalić:
co uznajemy za startup,
według jakich mierzalnych kryteriów,
kto o tym decyduje,
co dokładnie liczymy
i czy w kolejnych latach liczymy to samo.
Dopiero wtedy liczba startupów stanie się informacją, którą można porównywać i na której można budować strategie gospodarcze.
W przeciwnym razie nie mierzymy rozwoju ekosystemu.
Mierzymy jedynie to, ile podmiotów ktoś — według własnej definicji — postanowił nazwać startupami.
Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.