Czy Europa powinna spróbować stworzyć własny serwis social media?

Świat staje się coraz bardziej podzielony przy jednoczesnym formowaniu się konkretnych graczy w sferze politycznej, biznesowej oraz ekonomicznej. Na ringu mamy obecnie takowych trzech: USA, Chiny i Unię Europejską. W szatni na swoją szansę czekają Indie oraz Brazylia, których nie można lekceważyć. Ale tylko ci pierwsi, czyli USA i Chiny, mają rozbudowane aplikacje społecznościowe i korporacje, które opierają na nich swój biznes. Czy UE ma szansę, aby nadrobić zaległości w tej sferze? A może powinna sobie darować i zająć się innymi, równie palącymi się kwestiami?
Nowoczesną walutą od dawna nie są kryptowaluty jak to parę lat temu przepowiadano, ale nasze dane i czas. Posiadając je możesz lepiej planować kolejne usługi, identyfikujesz szybciej nadchodzące trendy oraz zmieniające się upodobania konsumentów. To olbrzymia przewaga. Przewaga, którą obecnie nad resztą graczy mają USA oraz Chiny.
Dla tych krajów i korporacji, z których pochodzą popularne społecznościówki to też wytrych na rynki pozostałych graczy. Z social media korzysta cały świat – od rybaków z Grenlandii po tybetańskich mnichów.
Po co Europie własne social media?
Chyba już raczej nie do cyfrowego kolonializmu, tylko bardziej do obrony własnego terytorium, kultury i wartości. Europa stała się polem bitwy dla technologicznych big techów. Podobnie jak reszta świata staliśmy się kolonią, z której wypompowuje się dane oraz zasoby. Kwartalne wyniki Mety pokazują wyraźnie, że jesteśmy ważną kolonią, bo przychód z jednego użytkownika z Europy jest zdecydowanie wyższy niż z innych kontynentów – za wyjątkiem oczywiście Ameryki Północnej.
Serwisy social media nie tylko mają turbo ważną rolę w rozprzestrzenianiu informacji, inspirowaniu ludzi czy w kreacji nastrojów społecznych. To też fundament dla bardziej złożonych usług cyfrowych – chociażby takich jak AI. Dla wielu to może być kwestia dyskusyjna, ale moja intuicja podpowiada mi, że gdyby w Europie działał rodzimy serwis social media to Alphabet, Meta, Microsoft i wiele innych korporacji nie zdominowałoby rynku na Starym Kontynencie.
Czy Europa dostała drugą szansę?
Wydawać by się mogło, że nie ma szans na stworzenie serwisu, który zagrozi Facebookowi, TikTokowi, Instagramowi czy nawet LinkedInowi. Nasza uwaga już i tak została podzielona na te serwisy w całości i raczej nie zostało nic dla nowej społecznościówki.
Ja jednak, może trochę naiwnie, ale widzę pewną lukę, otwarte okno przez które można europejski serwis społecznościowych jeszcze wcisnąć. Widzę drugą szansę dla Europy i już wyjaśniam skąd mój optymizm się bierze.
Czołowe serwisy społecznościowe już dawno przestały być społecznościowe. To raczej serwisy rozrywkowo-contentowe lub wręcz platformy reklamowe. Niewiele, praktycznie nic już nie zostało z górnolotnych założeń ich twórców. Największe serwisy społecznościowe nie dążą do pokazania prawdy, uciekają od odpowiedzialności za dobrostan psychiczny użytkowników.
Serwisy społecznościowe to wielkie maszynki do mielenia, do których psychopatyczni inżynierowie wrzucają śliczne pieski, uśmiechnięte bąbelki, kryzysy, politycznych demagogów i wiele innych jeszcze rzeczy, z których pozyskują mielonkę i sprzedają ją nam za olbrzymie pieniądze. Pasztet Podlaski ze skór i kości kurczaków przy tej „społecznościowej mielonce” to rarytas zarówno pod kątem smaku i wartości odżywczych.
Rośnie świadomość społeczna tego, że serwisy społecznościowe i związane z nimi big techy to wspomniane maszynki do zarabiania pieniędzy. Na horyzoncie pojawia się bunt przeciwko wykorzystywaniu nas i naszych danych. Na sile zyskują też takie trendy w social media jak cyfrowy detoks, JOMO, a pojęcie higieny cyfrowej pojawia się w mediach coraz częściej.
Europejczycy to też naród dumny, hołdujący swojej bogatej historii, wartościom, demokracji oraz wolności. Chiny mają swoją historię, ale nie można powiedzieć, że ich obywatele są wolni. USA historię ma dosyć skromną, a wolność oddaje korporacjom, populistycznym politykom oraz technologicznym wizjonerom oraz ich algorytmom. Europa ma dobre warunki do rozwoju rzetelnych mediów dążących do prawdy. Te warunki mogłyby być jeszcze lepsze gdyby były wspierane przez serwisy społecznościowe inne niż Facebook czy należący do Muska X.
Unia Europejska walczy dzielnie, co i rusz nakłada kary za łamanie prawa. Te natomiast stara się dostosowywać do obecnej sytuacji, która wymaga obrony praw obywateli Starego Kontynentu. Część serwisów społecznościowych i big techów ugina kolana, inni się buntują. W tej chwili ciężko sobie to wyobrazić (aczkolwiek taka sytuacja może się wydarzyć), aby któryś ze społecznościowych gigantów wycofał się z Europy. Wtedy okno dla europejskiej społecznościówki otworzy się całkiem szeroko.
Dlaczego sen pozostanie wyłącznie snem?
To jest ten moment, w którym muszę niestety ostudzić entuzjazm, który w tobie (i w sobie również) rozbudziłem. Niestety samo istnienie szansy na pełnoprawny serwis społecznościowy nie wystarczy.
Z jednej strony stworzenie aplikacji z możliwością publikacji treści, tworzenia profili osobowych oraz i wchodzenia w interakcje to nie jest przysłowiowe rocket science. Takie coś postawi średnio zaawansowany programista.
Problem się zaczyna gdy pomyślimy o skalowaniu serwisu, pozyskiwaniu nowych użytkowników oraz wynikającej z tego rozbudowie infrastruktury. To wymaga nie tylko trafionego insightu czym ma być serwis (załóżmy, że to mamy), ale też olbrzymich funduszy. Ci, którzy takie fundusze posiadają wolą tworzyć własne media, takie które będą pod ich kontrolą – tak samo zaczęły działać big techy w USA w 2025 roku, gdy okazało się, że uznane tytuły stały się wobec nich krytyczne.
Z utęsknieniem czekam kiedy w Polsce głównym mediom zaczną śmierdzieć pieniądze od Mety, Google, TikToka, Samsunga czy Apple.
Europa to też kraj wielu wyrazistych kultur oraz języków. To też w mojej opinii jeden z głównych powodów dlaczego żaden serwis społecznościowy się nie przyjął do tej pory, a próbowało nawet polskie Grono.net w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Dla nas próg wejścia jest zdecydowanie wyższy niż był w USA czy jest w Chinach.
Wspomniałem już, że social media przestały być społecznościowe. Co więcej Meta ma rosnący problem z malejącym zaangażowaniem użytkowników. Publikujemy mniej i przez to zostawiamy mniej śladów oraz danych do trenowania sztucznej inteligencji. Istnieje zatem możliwość, że serwisy takie jak Facebook czy Instagram przestaną być potrzebne.
Europie przydałby się własny Facebook, ale bez niego też sobie poradzi
To, że Europa sobie poradzi to pewne. Czy mogłaby sobie poradzić lepiej w następnych latach mając własne social media bardziej odpowiadające wartościom mieszkańców Starego Kontynentu? Zapewne też. Dodatkowo istniałaby szansa na uszczuplenie zasobu danych i zarobku konkurencji z USA czy Chin. Jednak czy gra jest warta przysłowiowej świeczki? Czy znajdzie się osoba, bądź grupa inwestorów, którzy zobaczą w projekcie przyszłość? Jaka jest szansa na to, że nie będą chcieli ingerować w wizję europejskiej społecznościówki i wykorzystać jej z czasem w podobny sposób jak na przykład Elon Musk?
Jak widzisz pytań jest więcej niż odpowiedzi, ale mimo to bardzo bym chciał aby taki projekt został zapoczątkowany, mocno bym mu kibicował i się w niego zaangażował jeśli byłoby to możliwe.
______________
Chcesz porozmawiać z nami o mediach społecznościowych?
Sprawdź stronę i napisz do nas: Rebrain.pl
Nie boimy się odważnych pomysłów. Wierzymy, że w marketingu trzeba mieć skupienie na potrzebach Klientów i odwagę, by wychodzić poza granice komfortu. Jednocześnie nigdzie nie chcemy wchodzić bez wcześniejszego rozpoznania terenu. Analiza obecnej sytuacji, wywiad z Klientem, pozyskanie istotnych informacji o stanie obecnym, a często nawet rozbudowane badania rynku to działania od których chcemy zaczynać i które będą determinowały dalszy battle plan.