Simracing od kuchni z # BriefEsports….. czyli jak zacząć przygodę w simracingu.

249

Ragnar Simulator to swoisty łącznik między światem realnym a wirtualnym. W Sim Center w Częstochowie prowadzi treningi dla kierowców z „reala”. Dzięki symulatorowi i zaawansowanej technologii mogą w laboratoryjnych warunkach podnosić swoje umiejętności, pracować nad koncentracją, stresem czy kondycją.

Ponadto symulator to świetne narzędzie do poznania toru wyścigowego i przygotowania się do zawodów. Praca z telemetrią pozwala wychwycić najdrobniejsze błędy. Trening na symulatorze to przede wszystkim praca nad sobą, oszczędność czasu i w efekcie pieniędzy.

Na czele Ragnar Simulator stoi Radek Turek, pasjonat motoryzacji i przede wszystkim digital motorsportu, wcześniej pracował jako dziennikarz motoryzacyjny Top Gear i Auto Świat, a przy okazji ścigał się w realu. Od kwietnia 2020 roku współpracuje z Polskim Związkiem Motorowym i pomaga rozwijać digital motorsport.

Ragnar Sim Center
Fot. Ragnar Sim Center

Radku w jakim obecnie kierunku obecnie rozwija się Ragnar, poza korową ścieżką, czyli współpraca z profesjonalnymi kierowcami motorsportu?

Radek Turek: Naszą drugą ścieżką działań jest stricte esports i rozwój Digital Motorsportu w Polsce. W czasie pandemii można powiedzieć, że stała się to naszym głównym zajęciem. Podjęliśmy ścisłą współpracę z Polskim Związkiem Motorowym, zostaliśmy promotorem Mistrzostw Polski Digital Motorsport i wspólnie będziemy rozwijać tę dyscyplinę. Ona daje całkowicie nowe możliwości całemu motorsportowi: to miejsce dla dużej liczby kierowców i co ważne nie tylko tych z zasobnym portfelem, świetne miejsce do wychwytywania talentów  (bardzo podobne umiejętności co w prawdziwym aucie), nośnik emocji dla kibiców oraz gigantyczne pole dla biznesu i sponsorów – relacje Live wyglądają niemal tak samo jak realne wyścigi czy rajdy. Choć samochody są wirtualne, to za ich kierownicami siedzą ludzie z krwi i kości. I to sprawia, że czujemy prawdziwe emocje i więź z zawodnikami.

Z kim obecnie współpracujesz?

Radek Turek: W Sim Center współpracujemy przede wszystkim z kierowcami wyścigowymi z Polski. Są to zawodnicy startujący w europejskich czempionatach i Mistrzostwach Polski. Część klientów przyjeżdża trenować do naszej siedziby, inni decydują się na zakup naszych symulatorów i treningi w domowym zaciszu. Możemy pochwalić się, że w sezonie 2019 udało nam się dołożyć cegiełkę do sukcesów m.in.: Nikodema Wierzbickiego – Mistrz Polski Kia Platinum Cup, Gosi Rdest – V-ce Mistrza Polski D4 3500, Damiana Litwinowicza – Mistrza Poslki Rallycross Supernational, Mariusza Miękosia – Mistrza Polski D4 +3500, Dawida Borka – V-ce Mistrza Polski Kia Platinum Cup. Przygotowujemy również sporo osób, które stawiają dopiero pierwsze kroki w karierze wyścigowej.

Radek_Turek_z lewej
Fot. Radek Turek

Czy kierowcy profesjonalni z motorsportu startują na tych samych symulatorach, czy możemy mówić o symulatorze dla graczy – gamingowym i profesjonalnym dla kierowców wyścigowych i rajdowych?

Symulatory dzielą się na te dla kierowców z „reala” oraz esportowców. Te pierwsze mogą być wyposażone w system ruchu symulujący przeciążenia, pracę zawieszenia, efekt nadsterowności – to naturalne bodźce z auta. Symulatory gamingowe dla esportowców tego nie potrzebują. Poza tym różnice znajdują się w samym osprzęcie (np. baza kierownicy, pedały) i w konsekwencji w cenie.

 Simracing ma tą przewagę nad innymi esportami, że kategoria wiekowa jest to znacznie szersza niż w takich grach jak CS:GO i LOL, są i 20 letni ale też 50 letni simracerzy? Co byś doradził komuś, kto ma np. 30 lat i chciałby spróbować?

Tak jak wyścigi samochodowe czy rajdy są dla każdego, tak samo simracing. Zasada działania jest identyczna i to jest w tym piękne. Zarówno 10-cio, 30-sto czy 60-sto latkowi, doradziłbym to samo: po prostu wsiądź do symulatora i przekonaj się na własnej skórze. Nie zniechęcaj się po 10 minutach jazdy – nie od razu Rzym zbudowano. Na spokojnie zapoznaj się ze specyfiką gry, nowymi odczuciami, autem, torem i przyspieszaj. Reszty nauczysz się z czasem albo słuchaj trenera – on dobrze Ci radzi.

Ragnar Sim Center 2
Fot. Ragnar Sim Center

Radku, czy simracing to drogi esport?

Generalnie nie. Praktycznie każdy ma dzisiaj w domu komputer albo konsolę. Przygodę można rozpocząć od zakupu prostego zestawu kierownicy z pedałami za +/- 1.000 zł i zobaczyć czy nam się to podoba. Jak nas wciągnie, pojawią się pierwsze sukcesy, to można pomyśleć o rozbudowie swojego stanowiska. Wachlarz możliwości jest bardzo szeroki, ale dobór sprzętu, a przede wszystkim konfiguracja na dalszym etapie wymaga już wiedzy. My w swojej ofercie mamy kompletne symulatory statyczne (czyli stelaż, fotel, osprzęt, monitor, komputer) w cenie od 35 do 60 tys. zł. Ale jest też symulator ruchomy za kwotę 250.000 zł. Wszystko zależy od naszych potrzeb i oczekiwań – trochę jak z doborem samochodu.

Dziękuje za rozmowę.

W kolejnej części naszego cyklu przedstawimy najlepszy polski zespół simracingowy DV1 Triton Racing Team

W ramach Brief Esports publikujemy serie artykułów eksperckich dotyczących esportu i gamingu przydatnych w obszarach marketingu i esportu.  Zachęcamy do zapoznania się z sekcją Wiedza, gdzie szczegółowo zagłębiamy się w poszczególne zagadnienia.Sekcja Wiedza Esports ESE

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. AkceptujęDowiedz się więcej