50 Kreatywnych #historie | Natalia Myszkowska – Cateringoo

331

Cateringoo to platforma, która ułatwia firmom zamawianie cateringów na wydarzenia biznesowe. Agreguje oferty różnych dostawców i pozwala “szyć na miarę” catering na każde spotkanie. O kulisach powstania marki opowiada Natalia Myszkowska, CEO Cateringoo. Natalia została wyróżniona w 9. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi Biznesie.

Jak powstało Cateringoo?

Pomysł na Cateringoo powstał, kiedy Natalia była na urlopie macierzyńskim. Prowadziła już wcześniej swoją firmę, ale sprzedała ją, bo czuła, że nowa, matczyna rzeczywistość to dobry moment również na świeży start w zupełnie nowej branży.

Sporo czytałam w poszukiwaniu inspiracji i zainteresował mnie marketplace jako format biznesu. Gdzieś w mediach trafiłam też na informacje o branży cateringu biznesowego i poczułam, że połączenie jednego z drugim, to może być to. Choć kocham kulinaria, nie miałam wcześniejszego doświadczenia w gastronomii. Jednak na swojej drodze zawodowej wielokrotnie byłam odpowiedzialna za zamawianie cateringu dla firm i wiem, że to czasochłonny proces, wymagający wykonywania zbyt wielu telefonów. Z drugiej strony wiedziałam, że da się to zrobić prościej i na świecie z sukcesem działają platformy, które ułatwiają zamawianie cateringu.

Natalia postanowiła przenieść takie cyfrowe rozwiązania na polski rynek i stworzyć marketplace dla cateringu biznesowego skrojony pod nasze realia i zrzeszający lokalnych, niewielkich dostawców, którzy serwują świetnej jakości jedzenie.

Cele i misja projektu

Cateringoo chce ułatwić zamawianie cateringu na spotkania biznesowe oraz zadbać o jego jakość. Pierwsze osiąga dzięki prostej w użytkowaniu platformie online, która skraca ten proces do kilku minut. Nad tym drugim pracuje, non stop weryfikując dostawców i zbierając feedback od klientów po każdej realizacji.

Materią w tym biznesie jest jedzenie – absolutna podstawa piramidy potrzeb – nie ma tu więc drogi na skróty. Liczy się jakość, świeżość i smak. Naszą misją jest też odczarowanie nudnego korporacyjnego cateringu, bo on też może być różnorodny i przyrządzany z sercem. Polacy chętnie zamawiają jedzenie online do domu czy pracy. My pokazujemy, że równie wygodnie można zorganizować większy catering na spotkania biznesowe.

Droga do sukcesu

Na początku sama prowadziłam i finansowałam Cateringoo. Kilkaset tysięcy złotych przeznaczyłam na pierwszy produkt technologiczny, pierwszych pracowników i trochę marketingu, który pozwolił mi dotrzeć do pierwszych klientów. Tak poznałam branżę, pozyskałam pierwszych klientów i po kilku bardzo udanych realizacjach poczułam, że projekt, który zbudowałam może zyskać ogromną skalę, ale nie dam rady pociągnąć go sama. Był moment, w którym zamiast cieszyć się rozwojem swojej firmy, byłam tym wręcz przytłoczona.

Cateringoo_platforma_E

Przełomowe było połączenie Cateringoo z konkurencyjnym Caterfly wiosną 2019 roku. Przez wspólnych znajomych Natalia poznała założyciela Daftcode Jędrzeja Szcześniaka i CEO spółki – Pawła Seweryna. Ich firma zajmuje się tworzeniem startupów od zera. Od słowa do słowa okazało się, że w Daftcode właśnie budują podobny projekt, że jest on na wcześniejszym etapie rozwoju, ale ma za to dobrą technologię. Zaproponowała więc połączenie dwóch startupów i wspólne działanie na nowym i bardzo ekscytującym rynku. Daftcode pomógł Natalii postawić drugą wersję produktu technologicznego Cateringoo, ale dał też do dyspozycji na rok duży zespół wspierający takie obszary jak finanse, marketing czy design. To nadało Cateringoo niebywałego rozpędu, dzięki któremu dziś są w tym miejscu – z pierwszym inwestorem, nową wersją platformy i realnymi ambicjami na dalszy rozwój.

Pierwsza trudność, którą musieliśmy pokonać, to przekonanie małych firm cateringowych, że nasze pośrednictwo to dla nich czysty zysk, a nie jakaś manipulacja dopisana drobnym druczkiem w umowie.

Cateringoo stawia na współpracę z MŚP, bo te wkładają w gotowanie całe serce, serwując jedzenie o super jakości. Niestety świetni kucharze i rodzinne firmy z rezerwą traktują takie platformy, myśląc, że są kolejnym cwanym startupem, który chce na nich zarobić. Pierwsze spotkania z dostawcami nie były więc dla zespołu łatwe, ale udało się wypracować model, w którym wszyscy są zadowoleni. Cateringoo zarabia tylko wtedy, kiedy zarabia dostawca, pobierając od niego 20% marży. W zamian przyprowadzają takim dostawcom dużych klientów i intratne zlecenia. Sytuacja jest więc win – win.

Ogromnym wyzwaniem dla mnie było znalezienie partnerów do prowadzenia biznesu, którzy będą zaangażowani w projekt tak samo mocno jak ja. Mimo szerokiego networku w branży tech/startup, znalezienie co-foundera czy COO dłużyło się.

Tu połączenie z Caterfly okazało się idealnym rozwiązaniem, bo merge firmy oznaczał wcielenie zespołu projektowego Daftcode do Cateringoo. W ten sposób CEO Caterfly Karol Lasota został COO i co-founderem w spółce Natalii.

Sama nie znalazłabym lepszego kandydata do tej roli, bo świetnie uzupełniamy się kompetencyjnie. Dzięki supermocom Karola naszą pierwszą rundę inwestycyjną zamknęliśmy w jedyne cztery tygodnie.

Pomocna dłoń

Myślę, że dobrze wpisaliśmy się w dwa duże trendy. Po pierwsze – marketplace i rozwiązania cyfrowe dla niecyfrowych branż zyskują dziś na popularności. Wystarczy spojrzeć na polski Booksy, który jest dziś piątym najszybciej rozwijającym się startupem w USA, a swój sukces zbudował na z pozoru prostej usłudze – umawianiu wizyt w branży health & beauty. Digitalizuje się też branża gastronomiczna.

Jeszcze parę lat temu mało kto zamawiał online jedzenie do domu i wszystko robiło się “na telefon”, a dziś Wolt, UberEats czy Pyszne to codzienność wśród mieszkańców dużych miast. Cateringoo działa na fali tego typu rozwiązań, ale działa na zupełnie innym, niezagospodarowanym jeszcze polu. Fokus firmy to catering biznesowy i wręcz hurtowe zamówienia B2B. Nie odbierają więc sobie ani klientów, ani dostawców.

Drugi trend, który pomaga nam nabierać wiatru w żagle, to fakt, że Polacy przykładają coraz większą wagę do tego, co jedzą. Nie satysfakcjonują nas już nudne dania podane w nieatrakcyjny sposób. Nie chcemy po prostu się najeść, by zaspokoić głód, a otwieramy się na nowe smaki i kuchnie świata. Poza tym bardziej uważamy na to, które składniki i potrawy dobrze nam służą, a które nie. W efekcie zamówienia cateringu są coraz bardziej złożone, bo zawierają opcje wegańskie, wegetariańskie, dla alergików itp.

Opanowanie tych wszystkich detali może być sporym wyzwaniem dla osoby zamawiającej catering i tu z pomocą przychodzi platforma online stworzona przez Natalię. Można w niej porównywać i customizować szereg ofert, a każda z nich została wcześniej zweryfikowana przez zespół Cateringoo. A jest bardzo wybredny, jeśli chodzi o kulinaria.

Cateringoo_realizacja

Inspirują nas…

Swoje pomysły Natalia konsultuje ze znajomymi z branży, aniołami biznesu i innymi CEOs startupów. Nie było jednego wydarzenia, które nauczyło ją, jak prowadzić swój biznes. To raczej suma wielu mniejszych zdarzeń i spotkań, praca nad jej poprzednią firmą.

Moją największą inspiracją jest moja mama, która z trójką dzieci na głowie nie przestała rozwijać się zawodowo. Kiedy byliśmy mali robiła mniejsze projekty, jak dorośliśmy to weszła w świat biznesu z impetem. Od razu zaczęła zarządzać w dużych spółkach – mogę się domyślać, że po zarządzaniu trzema łobuzami to żadne wyzwanie (śmiech). Moja mama to osoba, która potrafi mnie zaskoczyć, zainspirować ale też sprowadzić na ziemię. Teraz jestem świadkiem ogromnej inspirującej zmiany w jej życiu. Niedawno porzuciła korporacyjne życie wypełnione sukcesami na rzecz spełnienia swojego największego marzenia – wyprowadziła się na Kretę. Pokazała mi tym, że naprawdę nigdy nie jest za późno na spełnianie tego o czym głęboko marzymy. I trzeba się tych marzeń nie bać.

Co dalej?

Teraz Cateringoo rozwija się w kolejnych dwóch miastach: Wrocławiu i Krakowie, a kiedy poczują, że w Polsce osiągnęli już to, co chcieli, ruszą do krajów w pasie od Skandynawii aż do Izraela. Ale to zapewne wydarzy się już po kolejnej rundzie inwestycyjnej. Inne plany skupiają się wokół platformy i jej nowych możliwości.

Na pytanie, jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mogłaby udzielić startującym biznesom, Natalia odpowiada:

Początkującym przedsiębiorcom radziłabym konsultować wszelkie trudności z osobami bardziej doświadczonymi. Sama często dopytuję innych CEOs o ich trudne momenty i radzę się, co by zrobili, będąc mną w jakiejś problematycznej sytuacji. Nie można krępować się proszenia innych o pomoc – bo sam nie zawojujesz świata, ale z pomocą innych już masz na to spore szanse. Trzeba śmiało próbować i otwierać się na ludzi spoza bliskiego otoczenia. Różne spojrzenia na tę samą sprawę pozwala spojrzeć na własną firmę z innej perspektywy. To działa!

partnerzy 50

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. AkceptujęDowiedz się więcej