Edu Tech: „nowoczesna” edukacja, czyli jaka? Wnioski z debaty Fundacji Startup Poland

92

Tryb zdalny, na który szkoły musiały się przełączyć podczas pandemii koronawirusa, w pewnym sensie wymusił wykorzystanie technologii w edukacji. Nauczyciele i uczniowie musieli zmierzyć się nie tylko z wyzwaniami technicznymi, ale także psychologicznymi. Czego nauczyła nas szkoła zdalna w pandemii? Czy jesteśmy gotowi na nowoczesną edukację i jak tę „nowoczesność” rozumieć? Fundacja Startup Poland jest partnerem 11. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie.


Pandemia pokazała, że „nowoczesna” edukacja to nie tylko technologia – ważniejsza jest metodyka nauczania. Choć nie podoba mi się wiele rzeczy, jestem daleka od stwierdzenia, że obecną szkołę trzeba „zaorać”. Nie mamy takiej możliwości, ale nie jest to też skuteczna droga do zmian. Nie wystarczy wymienić kadry nauczycielskiej, potrzeba zmiany społecznej. Społeczeństwo musi być gotowe, otwarte na zmiany – mam tu na myśli, np. rodziców, którzy wciąż oczekują ocen wyrażonych liczbą, nawet jeśli nauczyciel chce oceniać dzieci inaczej. Nowoczesna edukacja jest trudna – łatwiej jest wystawić standardową ocenę niż pójść w nurcie wsparcia uczniów, towarzyszenia im w rozwoju i mentoringu.

Iwona Brzózka-Złotnicka, prezeska Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog

Z tezą, że nowoczesna edukacja to nie tylko technologia, ale także podejście do nauczania zgodził się Mikołaj Marcela, doktor nauk humanistycznych, pisarz i nauczyciel akademicki.

Dla mnie nowoczesna szkoła to nie taka, która w będzie w 100 proc. oparta na technologii, a taka, w której technologia jest narzędziem wspierającym w rozwoju. Technologię możemy wykorzystywać dobrze lub źle. Moim zdaniem w pandemii wykorzystaliśmy ją źle – stosowanie komunikatora do siedzenia przez 7 godzin i słuchania nauczyciela dokładnie tak, jak było to w szkolnej klasie, to nie jest dobra droga. Narzędzia cyfrowe mają wspierać samodzielne uczenie się – tak, żeby nauczyciele nie musieli przekazywać wiedzy, a raczej wspierali uczniów w jej zdobywaniu, przyglądali się ich pracy i pomagali, gdy sytuacja tego wymaga. Tu jednak potrzeba zmiany mentalnej, zmiany świadomości. Na razie idziemy z technologią w edukacji w złą stronę. Dla przykładu – kiedy pandemia wymusiła tryb zdalny, w pierwszym odruchu szukano sposobów na ograniczenie ściągania, czyli znów kontroli, nadzoru, dyscypliny zamiast zadbania o dostęp do narzędzi służących skuteczniejszemu przekazywaniu treści.

Mikołaj Marcela, doktor nauk humanistycznych, pisarz i nauczyciel akademicki

Z kolei Krzysztof Chojecki, nauczyciel i popularyzator matematyki dystansuje się od słowa „nowoczesna” w kontekście edukacji.

Już Konfucjusz mówił „daj mi spróbować, a zapamiętam”. Moim zdaniem to klucz, żeby uczniowie mieli sprawczość i nie jest to kompetencja „przyszłości”, a coś co dostrzeżono już dawno temu. Z mojego doświadczenia wynika, że bez zrozumienia procesu nauczania i zrozumienia emocji, sama technologia nie zda egzaminu. Dla mnie trendem jest łączenie technologii z miękkimi kompetencjami – technologia jest narzędziem, które ma wspierać, ale nigdy nie zastąpi człowieka. Praca, nauka będzie się indywidualizować – w mojej pracy technologia służy mi po to, żeby nie tracić czasu w szkole na wykłady, a poświęcić go na projekty, w których uczymy się w sposób praktyczny, np. projektując produkt do sprzedaży w Internecie.

Krzysztof Chojecki, nauczyciel i popularyzator matematyki

Na zmianę podejścia do nauczania i świadomości nauczycieli zwrócił uwagę także Dawid Łasiński, nauczyciel chemii znany w sieci jako „Pan Belfer – nauczyciel z internetów”.

Aby edukacja w Polsce stała się nowoczesna, potrzeba świadomości nauczycieli i „uwolnienia” ich swobody. W klasach 1-3 nauczyciele mają jeszcze jakąś swobodę, ale potem nauczanie się profesjonalizuje – jeśli uczę chemii, to uczę chemii i nie mam jak wyjść poza ten schemat, nawet gdybym chciał. Muszę realizować podstawę programową i tłumaczyć jak zbudowana jest bateria paluszek starego typu, zamiast zacząć projektować z dziećmi stronę www czy zorganizować lokalną akcję. To nauczyciele, którzy będą mieli odwagę ryzykować i zmieniać stare zasady będą skuteczni i będą budowali prawdziwe relacje z uczniami. A to czy do tego wykorzystają aplikację Kahoot! czy białą tablicę zamiast zielonej nie ma większego znaczenia – jeśli dobrze bawisz się na swoich lekcjach, to zainteresujesz także uczniów.

Dawid Łasiński, nauczyciel chemii znany w sieci jako „Pan Belfer – nauczyciel z internetów”

Podkreślając wagę zmiany nie tylko narzędzi, ale samego podejścia do nauczania, edukatorzy wskazali także te technologie, które wybierają w codziennej pracy z uczniami. Zgodnie stwierdzili, że tego typu narzędzia powinny być intuicyjne i „przezroczyste”, czyli niewymagające dodatkowego zaangażowania i zastanawiania się co zrobić, żeby dobrze działały. Sami korzystają z rozwiązań oferowanych przez polskie startupy takie jak Skriware (laboratoria m.in. z drukarkami 3D i robotami edukacyjnymi), Novakid (narzędzie do zdalnej nauki angielskiego dla dzieci) oraz Brainly (platforma social learningowa).

Zachęcamy do obejrzenia zapisu debaty na profilu Facebook Fundacji Startup Poland.


Źródło: Fundacja Startup Poland


Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. AkceptujęDowiedz się więcej