Intymna pułapka

2 534

Prostytuowanie się w miejscu pracy w celu osiągniecia korzyści zawodowych ma tak długą tradycję jak sama prostytucja. Zjawisko tak powszechne w środowisku zawodowym, a jeszcze nigdzie nie zostało ani opisane, ani tym bardziej zbadane.

Polega ono na tym, że skłonna do przemocy kobieta – mobberka, wiedząc, że intelektem kariery nie zrobi, używa swojego ciała jako argumentu przetargowego do utorowania sobie drogi do kariery. Za cel obiera sobie szefa, czyli – w zależności od miejsca pracy – właściciela firmy, dyrektora albo ministra, to jest kogoś, kto może jej tę karierę ułatwić. 

Początki takiego specyficznego systemu wartości sięgają korzeni, to znaczy rodziny, z jakiej taka osoba się wywodzi. Może to być matka, która w ten sposób robiła karierę, pouczając córkę – jeszcze dziecko – że to jest najlepszy sposób. Mogła to być koleżanka, która odnosiła w ten sposób liczne korzyści, ale mogła to też być obserwacja kogoś w pracy, jakiejś innej mobberki, która pokazując swoją władzę nie ukrywała, skąd ją ma. 

Postępowanie rozpoznawcze

Mobberka przychodzi do pracy i rozgląda się, od kogo tu najwięcej zależy. Jeżeli jest to właściciel firmy, szybko okazuje się, że to właśnie ona jest jego ulubioną pracownicą, powiernicą i tylko ona go naprawdę rozumie. Pociesza, gdy szef ma zły humor, bo znów pokłócił się z tą niedobrą, głupią żoną. Szybko wkrada się w łaski szefa; na oczach pozostałych pracowników wychodzi z nim nagle do banku, zawsze zostaje długo po godzinach, a z czasem wiecznie uwieszona na nim na spotkaniach integracyjnych już jest nieodłącznym atrybutem szefa. 

Zaczyna jeździć lepszym samochodem, dostaje stanowisko kierownicze, ale już zanim je zajmie, zaczyna pokazywać pozostałym pracownikom, kto tu naprawdę rządzi. 

Mobberka jest coraz bardziej żądna władzy: szefa już ogłupiła; w końcu wie, jak nim manipulować i nawet tego nie ukrywa. Pracownicy coraz częściej słyszą „ja wiem, jak nim manipulować”, „pamiętaj, ja mam tę moc”, „no, ja nie wiem, co ten pan minister tak o mnie walczy”, „teraz to już mam plecy tak wysoko, że nikt mnie ruszy”, „ja wiem, jak ukręcić faceta”, czy „pamiętaj, kto tu rządzi”.

„Ma się tę moc”

Mobberka nie ukrywa swojego intymnego związku z szefem; w końcu nie po to się odkryła i dała wszystko, co ma, żeby teraz zostać szeregowym pracownikiem. Zdanie szefa się nie liczy, rządzi tylko ona. Zaczyna od pozbycia się konkurencji; w pierwszej kolejności z pracy wylatują pod byle pretekstem kobiety młode i atrakcyjne. Następnie, z uwagi na zbyt rażący kontrast pomiędzy poziomem intelektu mobberki a pozostałymi pracownikami, pracę tracą osoby najmądrzejsze. Mobberka widzi, że między nią a pozostałymi pracownikami jest różnica, są bowiem i tacy, którzy karierę robią swoją ciężką pracą; ich postawa i system wartości są dla niej nie do zniesienia. Mimo, że każdy pracodawca potrzebuje mądrych pracowników, mobberka nie myśli kategoriami dobra firmy, lecz dąży do utrzymania swojej pozycji. Z czasem pracę tracą najbardziej wartościowi, długoletni pracownicy, oddani i zasłużeni dla firmy, którzy przynoszą firmie największe korzyści i generują największy zysk. Jeżeli szef nie zgadza się na zwolnienie wartościowej dla firmy osoby, mobberka wszczyna przeciwko niej całą kampanię hejtu, opartą na kłamstwach, pomówieniach i fałszywych oskarżeniach. 

Niektórzy sami wolą odejść, zanim fala nienawiści mobberki dotrze i do nich. Inni również sami składają wypowiedzenia, zniesmaczeni całą sytuacją, kiedy ani mobberka, ani szef nie kryją się już i wychodzą razem z toalety, na oczach pozostałych pracowników.  Spocona mobberka poprawia włosy, zadowolona z siebie stwierdza „ma się tę moc” i przystępuję do nękania kolejnych osób. Najszybciej ofiarami zostają pracownicy, którzy nigdy nie poddadzą się dyktatowi mobberki, ponieważ mają zbyt wysokie poczucie własnej wartości, żeby kogoś takiego szanować. Pozostają tylko ci, którzy mają zobowiązania finansowe, ci, którzy mają niskie poczucie własnej wartości, ci, którzy boją się, że nie znajdą innej pracy, a także rzesza tanich pochlebców, którzy w celu osiągnięcia korzyści finansowych utwierdzają mobberkę w przekonaniu, że jest świetna.

Równia pochyła

Bez mądrych pracowników żadna firma nie ma możliwości rozwoju; oparcie się na pracownikach, którymi można łatwo manipulować działa w dwie strony: ich brak wyobraźni powoduje, że zrobią wszystko, co im się każe, ale z drugiej strony niczego z siebie nie wygenerują; brak kreatywności, myślenia i zaangażowania odbija się rykoszetem na całej firmie. Następuje stagnacja, bo przecież na kim ma się opierać rozwój firmy – na mobberce?

Eskalacja

Tymczasem rodzina szefa dowiaduje się o romansie, żona wnosi o rozwód, trzeba będzie oddać połowę majątku. Szef chodzi coraz częściej zdenerwowany; interesy idą coraz gorzej: mobberka pozbyła się z firmy całej konkurencji, czyli wszystkich myślących pracowników, potencjał intelektualny firmy obniżył się niemal do zera. Pojawiają się problemy finansowe. Pomiędzy dotychczasowymi kochankami zaczynają pojawiać się konflikty; mobberka coraz częściej wykonuje teatralne gesty: wybiega z gabinetu szefa zapłakana albo pokazuje fochy i urządza awantury przy klientach. Kontrahenci omijają dotychczasowego partnera szerokim łukiem, traktując go, jak kogoś niewiarygodnego. 

On sam dopiero teraz zrozumiał, że stał się obiektem manipulacji, i teraz, gdy w firmie źle się dzieje, okazuje się, że to nie on był dla mobberki atrakcyjny lecz jego pieniądze. Z uwagi na to, że intymny związek emocjonalny jest najsilniejszym ze wszystkich związków, nie reagował na napływające coraz częściej skargi od pracowników na mobberkę. Nie dostrzegał w niej tych wszystkich negatywnych cech, na jakie od dawna zwracali mu uwagę pracownicy: dla niego słodziutka, dla nich – obrzydliwa i bezwzględna. W międzyczasie zauroczony swoją oblubienicą zdążył już ją hojnie obdarować: nowy apartament w modnej dzielnicy, sportowy samochód, wspólne wyjazdy w atrakcyjne miejsca, kosztowne ubrania i biżuteria. Wydrenowany z pieniędzy, z firmą chylącą się ku upadkowi, opuszczony przez rodzinę, świetnie zapowiadający się dotychczas biznesmen zostaje sam.  

Bo jak nie, to….

Tymczasem mobberka nie po to odarła siebie samą ze wszystkiego, zresztą na własne życzenie, żeby teraz zostać z niczym. Jej frustracja rośnie, a wraz z nią agresja, którą teraz już okazuje całkowicie jawnie. Żąda coraz więcej, a jej żądania są coraz bardziej wygórowane. W razie oporu szefa przed spełnieniem kolejnych żądań, zaczyna grozić „bo jak nie, to”: pozwie go o molestowanie seksualne, o nierówne traktowanie, wszystko, czego się dowiedziała o firmie i jej szefie zgłosi do mediów, pójdzie z tym do konkurencji, rozpowie wszystko znajomym i przyjaciołom szefa – jeśli jeszcze ich ma. W przypływie desperacji doprowadza do sytuacji, w której na świecie pojawia się nowy spadkobierca. Szef jeszcze nie umarł, ale jego majątek już został podzielony.  

Obrona

Obrona przed fałszywymi oskarżeniami o molestowanie seksualne jest bardzo trudna; pozostawiony samemu sobie szef nie ma na kogo liczyć: intymne schadzki z mobberką odbywały się na oczach wszystkich pracowników, a oni sami poddawani mobbingowi nie uzyskali ochrony od szefa, do którego przecież składali skargi. Skoro skłonny był poświęcić dobro pracowników kosztem ochrony jednej mobberki w firmie, to trudno teraz liczyć na pomoc pracowników „wdzięcznych” za „dobre” traktowanie. Nie ma w nikim wsparcia – na własne życzenie. 

Ofiara

Pozostawiony bez rodziny, przyjaciół i znajomych, z firmą chylącą się ku upadkowi przedsiębiorca zaczyna podupadać na zdrowiu; jego psychika jest w coraz gorszym stanie, powoli stacza się z otchłań nałogów. Uważa, że padł ofiarą toksycznej kobiety i wszedł w toksyczny związek. Tymczasem toksyczna kobieta – mobberka po prostu ma taki charakter i to się nie zmieni, związek z mobberką może być tylko toksyczny i to też się nie zmieni, a tak naprawdę najbardziej toksyczny jest jego własny brak wyobraźni. 

Konkluzje

Każdy negatywny sygnał od pracowników na temat oblubienicy szefa powinien być dla pracodawcy nie sygnałem lecz alarmem, że coś się dzieje. Jak najszybciej trzeba to sprawdzić. Czy pracownicy skarżą się na nią? W jaki sposób mobberka odnosi się do pracowników, gdy jest z nimi sama? Jak odzywa się do personelu sprzątającego? W jaki sposób mówi o pracownikach? Z szacunkiem czy lekceważąco? Jak odnosi się do osób starszych od siebie? A jak do zwierząt? Należy pamiętać, że brak reakcji oznacza akceptację, więc kiedy pracownicy, którzy oddali firmie całe swoje zawodowe życie sygnalizują, że coś jest nie tak, dostają od mobberki wypowiedzenia, bo nagle zaczęli źle pracować albo wręcz sami zaczynają odchodzić – znaczy nie jest dobrze. Najwyższy czas się ogarnąć; wziąć odpowiedzialność za swoją firmę i zatrudnionych w niej pracowników, za swoje życie zawodowe, prywatne i nie poświęcać wszystkiego dla kogoś, kto nie jest tego wart. W takiej sytuacji toksyczny związek trzeba zakończyć jak najszybciej, a mobberkę wywalić z pracy – zanim skutki będą nieodwracalne.