- Felieton
- Autor: Dariusz E. Radtke
- Posted on
Kategoria: Felieton
STAN RZECZY
Współczesny świat przeżywa kryzys zaufania. Wraz z nim rośnie tęsknota za tym, co namacalne i konkretne. Szczere jest to, co można dotknąć. Czy to takie trudne do zrozumienia?
Koniec z jarmarkiem bodźców. O deficycie uwagi i roli brand experience
Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak rozwiniętych narzędzi targetowania, docierania i personalizowania komunikacji marketingowej jak dziś. I nigdy wcześniej konsumenci nie mieli tego aż tak bardzo gdzieś. Każdy marketer próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: jak zmieścić cały przekaz w kilku sekundach? I czy ktoś w ogóle spojrzy na reklamę, skoro w tym samym czasie ma w zasięgu wzroku dwa albo trzy urządzenia? Dziś, nawet jeśli użyje się bolda, zatrudni celebrytę, dorzuci „ajajowego” kota i dopali wszystko migającymi gwiazdkami, to i tak trudno przebić się przez jarmark bodźców, gdzie każdy sprzedawca wrzeszczy, a klient właśnie… wychodzi tylnymi drzwiami.
Marketing – proza biznesu (część II) Jak „mówić marketingiem”, żeby nas słuchano
W pierwszej części pisałem, że każdy z nas „mówi marketingiem” – tylko nie zawsze jest tego świadomy. Skoro już to wiemy, warto się zastanowić, jak „mówić marketingiem” dobrze. Bo tak jak w literaturze – nie każda proza porusza.
Marketing – proza biznesu (inspirowane sceną z „Mieszczanina szlachcicem” Moliera) – wideo
W jednej z najbardziej błyskotliwych scen "Mieszczanina szlachcicem", Moliera – w znakomitym spektaklu Teatru Telewizji z 1969 roku – Bogumił Kobiela jako Monsieur Jourdain rozmawia z nauczycielem języka francuskiego, w którego wcielił się Kazimierz Rudzki.
Tak naprawdę ludzie nauki i biznesu bardzo lubią się nawzajem – niestety… nie wiedzą jak zagadać
„Czasem graffiti mówi więcej o Polsce niż niejeden raport.” To jedno zdanie z krakowskiego muru świetnie tłumaczy problem relacji między nauką, biznesem i polityką. Sympatia jest. Potencjał też. Ale rozmowy – wciąż brak.
Trójkąt, który zbuduje MARKĘ POLSKA
Budowanie marki narodowej będzie jednym z najważniejszych i najbardziej odpowiedzialnych wyzwań, jakie podejmie państwo. Nie wystarczy logo, slogan czy kilka spotów reklamowych – to tylko powierzchnia. Marka kraju stanie się długofalową strategią, która przyniesie realne konsekwencje gospodarcze, społeczne i polityczne. To inwestycja w przyszłość, a jej efekty odczują całe pokolenia.
Tomasz Sikora: patrzenie przez obiektyw to zamknięcie świata w ramkę. Ale też jego otwarcie – Felieton Grzegorza Kiszluka (wideo)
Czy fotografia może nas czegoś nauczyć o reklamie, komunikacji i twórczości? Zdecydowanie tak – jeśli opowiada o niej Tomasz Sikora. W tym felietonie wracam do rozmowy sprzed lat z jednym z najwybitniejszych polskich fotografów. To opowieść o ograniczeniach, które stają się siłą. O obrazach, które nie tylko przedstawiają, ale też prowokują. I o tym, dlaczego 90% reklam to tylko… puste butelki.
Dziennikarstwo, clickbaity i marketing – czyli o tym, kogo można oszukać tylko raz
Za moich czasów na dziennikarstwie mówiło się: „Ważne, że piszą, byle nazwiska nie przekręcili.
Dlaczego politycy i urzędnicy nie powinni samodzielnie budować marki kraju? Część ① Rób swoje. Zarządzaj. Nie kreuj.
W polskich instytucjach publicznych zbyt często myli się zarządzanie z tworzeniem. Minister, marszałek, prezydent miasta, dyrektor wydziału promocji – zamiast zlecać, oceniać i koordynować – próbują projektować logo, pisać hasła i wybierać aktorów do spotów. Tymczasem rolą menedżera nie jest kreować – jego rolą jest zarządzać zespołem specjalistów i ufać ich kompetencjom.
To nie było hasło. To była wielka idea. Wally Olins i Polska, która nie zrozumiała… (wideo)
Spotkałem Wally’ego Olinsa po raz pierwszy ponad 20 lat temu. Był rok 2002, może 2003. Przyjechał do Polski z zadaniem, które już wtedy wydawało się karkołomne – pomóc zbudować markę naszego kraju. Nie „zareklamować”, tylko zbudować markę. Ale niestety – słowo promocja, które pojawiło się gdzieś przy okazji, zrobiło więcej złego niż dobrego. W Polsce tamtych lat – i niestety także w Polsce dzisiejszej – brakuje specjalistów od marketingu, a szczególnie od marketingu miejsc. Dlatego to, co Olins i jego zespół z Saffron próbowali tu zrobić, zostało od razu wciśnięte w ramy najprostszej interpretacji: billboard, spot, logo.