Pasja i cel…

142

Środa i czwartek w drugiej połowie maja od wielu lat oznaczają dla mnie Kraków i konferencję, której motywem przewodnim jest etyka mediów. O samej konferencji – w tym roku wyjątkowo mocno tematycznej, ale też i emocjonalnie – jeszcze kiedyś wspomnę, ale to, co zawsze siedzi mi w głowie jadąc na tę konferencję, to wiara, że i tym razem będzie „jak zawsze”. „Jak zawsze” oznacza, że zostanę wytrącona z torów, którymi poruszam się na co dzień, że po raz kolejny otworzą mi się klapki „na coś” czy też uda się ruszyć z działaniami leżącymi odłogiem od dłuższego czasu, bo brakowało energii lub weny.

“Ponoś porażki często, abyś mógł odnieść sukces szybciej.”
/ Tom Kelley

I rzeczywiście tak się stało.

Chyba nawet szybciej niż w poprzednich latach. Już w pierwszej godzinie konferencji jednym uchem łapałam treści wygłaszane przez Prelegentów, a pozostała część uwagi miażdżyła strukturę książki. Miażdżyła, ale od razu tworzyła nową, lepszą, logiczniej ułożoną. Dlaczego nie stało się to pół roku temu? Nie wiem, ale majowy Kraków znów był katharsis.

“Pomysły są powszechnym towarem. Wprowadzanie ich w życie nie jest.”
/ Michael Dell

Przez kilka lat po krakowskiej konferencji odwiedzałam na chwilę Zakopane, aby spotkać się tu z Profesorem przebywając w sanatorium. W tym roku spotkanie nie było możliwe, ale idąc tropem katharsis postanowiłam skorzystać z bliskości gór. Jadąc zaklinałam wszelkie prognozy pogody, które wciąż zapowiadały deszcz i chłód. Wszystko czego nie znoszę. Niestety prognozy okazały się trafione i pierwszym zakupem wbrew tradycji nie były oscypki, a folie przeciwdeszczowe 😉

Trudno było przemóc się, aby wbić się w busa do Doliny Kościeliskiej i przekonywać, że pewnie przestanie padać. Trudno było tłumaczyć sobie i dziecku, że mgła opadnie i zobaczymy piękno gór. Może trochę działała wizja szarlotki w schronisku na Ornaku, od lat wiadomo, że najlepszej w polskiej części Tatr.
Natomiast droga w deszczu, gdzie 80% trasy było w dość ostrej ulewie i mgle przekonała mnie, że są dwie rzeczy potrafiące skłonić mnie do wykonywania działań pozornie niewykonalnych, trudnych fizycznie i mentalnie.

Dla mnie to pasja i sensownie uzasadniony cel.

Kto mnie zna, wie, że pasją są góry. OK, jedną z kilku…
Cele uzasadnione sensownie. Tak, dziś znalazły się dwa i po powrocie do Warszawy ruszam z realizacją. Nie z kopyta, tylko sprawdzoną już u mnie metodą kaizen.

“Nie mogę zrobić wszystkiego, ale mogę zrobić coś.
I nie mogę odnieść porażki w robieniu tego czegoś, co mogę zrobić.”
/ Helen Keller

Pewnie dla wielu są to rzeczy oczywiste. Pewnie wielu z nas właśnie tak działa. Pewnie też czasami sama tak właśnie robię. Ale dziś po raz kolejny uświadomiłam sobie, że rutyna, pogoń, stres potrafią wtłaczać mnie w działania wykonywane schematycznie, mechanicznie, odtwórczo. A to już dość niebezpieczne w moim zawodzie. Stąd warto jak najczęściej przypominać sobie o pasjach i celach. Pamiętać, realizować, rozwijać, szukać nowych, próbować…

“Nie bądź zbyt wrażliwy i krytyczny w stosunku do swoich działań.
Całe życie jest eksperymentem.”
/ Ralph Waldo Emerson