Wirusoodporni w biznesie: GGPredict – polski machine learning w służbie graczy na całym świecie

362

Wirusoodporni w biznesie to seria szybkich rozmów o rozwoju polskich firm z pogranicza esportu i gamingu w trakcie pandemii. Rozmawiam z Przemysławem Siemaszko – CEO GGPredict.

Jesteśmy świadkami stabilnej pozycji dużych graczy np. CD Projekt Red. Mimo to wydawać by się mogło, że rok 2020 (nawet w branży mocno digitalowej) nie jest najlepszym momentem na rozwój nowych produktów, ekspansję, inwestycje czy nawet zbudowanie firmy od zera.

Moi rozmówcy udowadniają jednak, że jest inaczej. W “wirusoodpornych” m. in. o tym, że: gaming to nie tylko gamedev, pandemia to też szanse do wykorzystania i dlaczego dziś najlepiej radzą sobie Ci, którzy z założenia myślą o jutrze.

Przemysław Siemaszko

Rozmawiam z Przemysławem Siemaszko – CEO GGPredict, polskiego startupu technologicznego, który w ciągu roku działalności pozyskał m. in. milion złotych od prestiżowego funduszu TDJ Pitango.

Narzędzia opracowywane przez GGPredict pozwolą milionom graczy komputerowych na całym świecie doskonalić swoje umiejętności, dzięki zaawansowanym modelom analizy rozgrywek w oparciu o uczenie maszynowe. 

Przemysław Siemaszko – współzałożyciel oraz CEO GGPredict. Przed powstaniem firmy pracował jako data scientist. Z esportem związany od 2007 roku, kiedy zaczął pisać na portalu esports.pl. 

 

Świat usłyszał o was rok temu, po wygranej w prestiżowym konkursie funduszu TDJ Pitango. Co zmieniło się w GGPredict od tamtej pory?

Przemysław Siemaszko: Absolutnie wszystko. Wtedy, jeszcze nikt z trójki założycieli nie zajmował się firmą fulltime. To było coś, co robiliśmy po godzinach. Byliśmy na etapie proof-of-concept. Wiedzieliśmy, że nasze plany da się zrealizować, że mamy podstawy technologii, a jednocześnie wiedzieliśmy, że jest jeszcze dużo do zrobienia.

Teraz mamy biuro, cały team: programistów, analityków i osoby od biznesu. No i mamy praktycznie gotowy produkt, z którym niedługo ruszamy.

W jakim stopniu na wasze plany wpłynęła pandemia?

Z jednej strony, jak przystało na startup, nasze początkowe plany były bardzo ambitne i niemal nierealistyczne, dlatego rzeczywistość i tak musiała je zweryfikować. Jeśli chodzi o samą kwarantannę – jesteśmy firmą programistyczną, prawie cały zespół jest doświadczony w pracy zdalnej i pod względem samego działania nie dotknęło nas to jakoś bardzo. Oczywiście, pojawiły się jakieś wyzwania komunikacyjne związane np. z tym, że graficy są paręset kilometrów od osób projektujących frontend, co spowalniało część prac.

Z drugiej strony zainteresowanie rynku i to ile zaczęliśmy dostawać pytań, ile osób zaczęło się interesować naszym produktem i chcieć go kupować, też dodawało nam motywacji. Dostaliśmy więcej uwag, feedbacku, pomysłów na to co powinniśmy zrobić. Jednocześnie wydaje mi się, że pandemia pozwoliła nam szybciej znaleźć więcej świetnych pracowników. Ostatnio udało się zatrudnić parę wybitnych osób do zespołu.

Czyli można powiedzieć, że spowolnienie większości branż naturalnie pomogło tym, które nogi z gazu nie zdjęły?

Tak jakby. Nie wiem, czy nie zabrzmi to brutalnie, ale trochę nam to pomogło, że inne branże miały problemy. Kilka osób u nas to są specjaliści, którzy odeszli z innych firm w związku z pandemią. Nie powiedziałbym przy tym, że to my byliśmy w tym brutalni. Po prostu ogłosiliśmy się, kiedy dużo firm robiło redukcje i dostaliśmy super zgłoszenia. Pod względem HRowym jest u nas świetnie.

Czy proces wdrożenia tak wielu nowych pracowników w 100% zdalnie jest trudniejszy niż byłby face to face?

Jest trochę trudniejszy, szczególnie, że jesteśmy małą firmą. U nas każdy ma swoją działkę. Od drugiego dnia po przyjściu do pracy, stajesz się odpowiedzialny za istotną część projektu, bo w tym momencie jesteśmy na takim etapie, że nie ma czegoś, co nie jest istotne – robimy tylko kluczowe rzeczy. Na pewno to wymagało większego skupienia, cierpliwości, rozmów, tłumaczenia przez hangouty, przez Skype’a. Na pewno to było jakoś spowolnione, ale tak jak mówiłem – prawie wszyscy jesteśmy programistami, każdy miał doświadczenia z pracą zdalną i wydaje mi się, że przeszliśmy przez to bardzo dobrze. Nawet jeśli wynikły z tego jakieś opóźnienia, to były minimalne. Praca wre i jesteśmy na dobrym torze.

Innymi słowy działacie zgodnie z ambitnym harmonogramem sprzed pół roku?

Launch pierwszego produktu jest trochę później niż oczekiwaliśmy, ale to raczej niezwiązane z pandemią, a zmianą planów produktowych. Stwierdziliśmy, że najgorsze co możemy zrobić, to wypuścić produkt, który nie spełni oczekiwań użytkowników. Decyzja była taka, że lepiej poczekać niż wypuścić coś słabszego.

Nastroje inwestycyjne generalnie nieco ostygły. Mówi się jednak o zwiększonym zainteresowaniu inwestycjami w gaming i rozrywkę online. Wiem, że wy mieliście już zabezpieczone środki, ale czy odczuliście wzrost zainteresowania?

Tak. Staramy się utrzymywać relacje z venture capitals w Polsce i widzimy obie strony tego, o czym mówisz. Widzimy, że niektórzy stają się zupełnie nie zainteresowani inwestowaniem. Dużo osób może interesować się tym co robimy, ale po prostu polityka jest taka, że zajmują się już wyłącznie spółkami ze swoich portfeli. Widzimy też innych, którzy nagle zaczynają się interesować i nagle esport staje się czymś, w co bardzo chcą wejść, pomimo że wcześniej tylko się temu przyglądali.

Poprzednio TDJ zainwestowało w was milion. Rozglądacie się za pozyskaniem kolejnych środków na rozwój?

Tak, zaczęliśmy już poważne rozmowy z kilkoma VC. Możemy pokazać wyniki testów, pierwszą trakcję. Zademonstrować jak działa i będzie działać produkt. Dzięki temu wierzymy, że jesteśmy w stanie przekonać do siebie inwestorów i niedługo będziemy mogli pochwalić się kolejną rundą. Jednocześnie, nie spieszy się nam i bardzo dokładnie przyglądamy się naszym potencjalnym partnerom. 

Brak pośpiechu wynika z tego, że po prostu macie jeszcze “paliwo” z pierwszej rundy?

Tak. Mamy jeszcze środki i nie jesteśmy w jakiejkolwiek sytuacji kryzysowej, nie panikujemy. Wszystko idzie zgodnie z planem, a poza tym jak wspominałem są fundusze, z którymi mamy dobre relacje, które rozumieją nasz produkt i są na bieżąco. 

Tylko z funduszami? Czy inwestorzy indywidualni chcący wejść w gaming / esport / nowe technologie też mogą zapukać do waszych drzwi?

Nie będziemy oczywiście wybrzydzać, jeśli ktoś będzie chciał zainwestować po uczciwej wycenie. Jestesmy młodą spółką z bardzo mocnym zapleczem technologicznym i mamy świetnych specjalistów. Mamy bardzo fajny, świeżo zbudowany team biznesowy, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że nasze doświadczenie w rozwoju biznesu nie jest jeszcze na poziomie największych światowych firm. Więc pewnie zależy nam na wsparciu inwestorów, którzy będą w stanie włożyć coś więcej niż po prostu finanse. W pierwszej kolejności będziemy szukać tego magicznego “smart money”, ale tak jak mówiłem – jak będziemy zbierać rundę, to będziemy negocjować najlepszą wycenę, czy to z funduszem, czy inwestorem prywatnym.

Czujecie, że takie wsparcie merytoryczne i doświadczenie kogoś z zewnątrz jest do dalszego rozwoju niezbędne?

Jeżeli chodzi o nasze kompetencje marketingowe, biznesowe, sprzedażowe to tym już się zajmujemy. Mamy nasz zespół biznesowy – Michała i Bartka, którzy są bardzo dobrzy – znają się i na esporcie, i na gamingu, i na aspekcie biznesowym. Ale jak najbardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że kiedy będą wchodziły kolejne rundy, kiedy zaczniemy sprzedawać, kiedy będziemy rozkręcać biznes międzynarodowo, to taka pomoc – chociażby zwrócenie uwagi na to, na czym się skupiać, gdzie się rozwijać, jak raportować i mierzyć swoje wyniki, na pewno bardzo nam się przyda. Niektórzy chcą po prostu zainwestować, dostać akcje i na tym zakończyć współpracę, co samo w sobie nie jest złe i dla wielu firm nawet lepsze. W tym momencie z TDJ Pitango pracujemy na takiej zasadzie, że mamy dosyć bliskie relacje i na bieżąco uzgadniamy co dzieje się w firmie. To nam odpowiada i wydaje nam się, że taki model współpracy, gdzie inwestor zapewnia doradztwo biznesowe jest dla nas najbardziej odpowiedni.

Wspomniałeś o przyszłej ekspansji międzynarodowej, tymczasem ja miałem do tej pory wrażenie, że już na starcie nie ograniczacie się do polskiego odbiorcy.

Tak, tak. Wejście na naszą stronę jest tak samo proste bez względu na to na jakim kontynencie się jest. Skupienie się na samej Polsce na początku po prostu spowolniłoby nasz rozwój. Całe społeczeństwo esportowe i tak skupione jest w podobnych miejscach, dość hermetyczne i łatwo je osiągnąć. Więc skupienie się na samej Polsce byłoby bez sensu z biznesowego punktu widzenia. Oczywiście będziemy lokalizować stronę w języku polskim. W najbliższych miesiącach pojawi się ona w wielu językach, ale nasze podejście jest takie, że jesteśmy firmą po prostu dla społeczności esportowej, dla fanów esportu niezależnie od kraju.

Kiedy ruszy pierwsza wersja produktu? Kiedy pojawią się pierwsi organiczni użytkownicy?

Jesteśmy w trakcie testów UX i – z bardzo ograniczoną ilością danych – nasza strona już działa. Na razie sprawdzamy różne rozwiązania i obserwujemy jak użytkownicy korzystają z panelu. Pod względem analityki i strony obliczeniowej, wszystko mamy gotowe i już pracujemy z kilkoma drużynami i organizacjami esportowymi. 

Dla osób, które nie znają waszego narzędzia – mógłbyś wytłumaczyć o jakiej analityce mówimy?

Jasne. Jak mamy piłkarza profesjonalnego, to możemy obejrzeć wszystkie jego mecze, zebrać wszystkie jego statystyki i opisać go dzięki modelom statystycznym np. na podstawie tego jak porusza się po boisku. Możemy stworzyć gigantyczną bazę danych i opisać wszystkich zawodników i przetestować ich bardzo dokładnie statystycznie. Tak samo jest w esporcie. I my to robimy. To co będzie prawdziwą nowością i to co będziemy testować już praktycznie za kilka dni, to będzie analiza graczy nieprofesjonalnych. To będzie faza beta testów, jeszcze nie tych otwartych, na które można się zapisywać, tylko z wybranymi drużynami. Oni będą przesyłać nam zapisy swoich rozgrywek my będziemy je analizować, dawać im wnioski. Nie chcę się zobowiązywać tu do konkretnych terminów, ale w ciągu paru tygodni to będzie dostępne dla każdego.

Czyli w przyszłości, taki młody gracz będzie mógł zobaczyć w waszym panelu np. – “Musisz jeszcze popracować nad cechą X, która mimo mocnej cechy Y, spowalnia twój rozwój. Ten sam problem miał 4 lata temu ten profesjonalny gracz. Najlepsze efekty osiągniesz analizując jego ostatnie mecze.”?

O świetny pomysł – zapisałem to [śmiech]. Jeżeli chodzi o porównania zawodników do prosów, to to jest coś, co już robimy. W tym momencie projektujemy dashboard do wirtualnego trenera dla graczy.

Główny widok, to będzie taki… na pewno grałeś w Fifę, tam w widoku gracza masz taki radar umiejętności. Nasz dashboard to będzie przede wszystkim taki radar, który opisuje najważniejsze cechy graczy i to jak ty się wśród nich umiejscawiasz. Pokażemy rozbicie wszystkich aspektów gry na mniejsze części i informacje jak w każdej z nich się poprawić. Użytkownik otrzyma najważniejsze porady na podstawie modeli, które analizują, jaka zmiana w grze na danym etapie rozwoju przyniesie największą poprawę. Do tego pełno podstawowych i zaawansowanych statystyk dokładnie opisujących grę.

Będzie też ranking prosów, do których masz najbardziej zbliżony styl gry. To jest super i tym się każdy jara. Nawet jak ktoś słabo ogarnia CSa, to jak mu powiemy “Z top 30 teamów na świecie grasz najbardziej jak Nemanja “huNter” Kovač z G2.”, to każdy jest tym super podekscytowany.

Super. W takim razie życzę wam, żeby tak samo podekscytowani byli przyszli inwestorzy GGPredict. Dzięki za rozmowę i powodzenia!

Dzięki wielkie. Wzajemnie. Cześć!

 

To pierwszy wywiad Marka Spadło z cyklu Wirusoodporni w biznesie, który jest gościnnym autorem Brief Esports.

Komentarze
Ładowanie...