Z mojej strony
Czy rację stanu można zmierzyć?
W poprzednich tekstach próbowałem zrozumieć, czym jest racja stanu. Teraz mam trudniejsze pytanie: skąd wiemy, czy konkretna decyzja państwa rzeczywiście jej służy?
Z MOJEJ STRONY
Trafiłem na świeże badanie opublikowane przez Springer Nature. Autorzy przeanalizowali 54 państwa w latach 2002–2023, badając związek między finansami państwa, jakością instytucji i efektami rozwojowymi.
To nie jest tekst o racji stanu. I właśnie dlatego mnie zainteresował.
Wniosek wydaje się prosty: nie wystarczy mieć pieniądze. Potrzebne są instytucje zdolne wybierać priorytety, kontrolować rezultaty i zachowywać ciągłość działania.
Jeżeli państwo wydaje miliardy na obronność, energetykę, edukację czy innowacje, po czym za 5 albo 10 lat poznamy, że była to decyzja zgodna z polską racją stanu?
Po wysokości wydatku? Liczbie podpisanych umów? Czy po tym, co rzeczywiście Polsce zostało: większym bezpieczeństwie, wiedzy, technologii, kompetencjach?
Ale jest tu pułapka.
Sprawne państwo może bardzo sprawnie realizować zły cel.
Dobre instytucje nie odpowiedzą za nas na pytanie, czego Polska chce za 10, 20 czy 30 lat. Mogą natomiast sprawić, że raz określone strategiczne cele nie będą zaczynały się od nowa po każdych wyborach.
Może więc za długo pytamy:
CO JEST DLA POLSKI WAŻNE?
A za rzadko:
PO CZYM POZNAMY, ŻE TO OSIĄGNĘLIŚMY?
Racja stanu, której nie potrafimy przełożyć na decyzje, odpowiedzialność i mierzalne rezultaty, łatwo staje się tylko pięknym hasłem.
A ja nadal jej szukam.
Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.