#byćsobą — życie na własnych warunkach

Fot. Jakub Borkowski
153

Ona — na co dzień zajmuje się inspirowaniem właścicieli firm i zarządów do tego, by mieli odwagę być sobą. Uczy efektywnych wystąpień publicznych, autoprezentacji i budowania relacji win-win. On podnosi efektywność dużych firm i zespołów, uzdrawia relacje w zespołach biznesowych i uczy innych jak żyć świadomie. Pomaga zwiększyć wartość firmy poprzez zaangażowanie i wzrost motywacji pracowników. Razem — eksperci od świadomego odbierania rzeczywistości, programów mentoringowych dla firm i bycia najprawdziwszą wersją siebie, a poza tym energiczne, twórcze i inspirujące małżeństwo. W rozmowie z Joanną Janowicz i Piotrem Strzyżewskim dowiadujemy się, co zadecydowało o powstaniu projektu #byćsobą i co to tak naprawdę znaczy.

Czym jest bycie sobą?

Piotr Strzyżewski: To życie na własnych warunkach i znacznie większym potencjale. To życie na podstawie pasji, lekkości i szczęścia. To akceptacja w miejsce walki z rzeczywistością. To sukces oparty na zdrowym balansie pomiędzy osiąganiem a byciem. To bycie uważnym i świadomym siebie, swoich emocji, swojego ciała, umysłu i pragnień duszy. To odrzucanie, warstwa po warstwie, nieprzydatnych przekonań – jak starych programów w komputerze. Zauważ taki schemat: kiedy myślisz o czymś w dany sposób, pojawia się emocja. Emocja powoduje produkcję hormonów, całą burzę chemiczną, która dosłownie zmienia twoje ciało. Następnie pojawia się zachowanie, a stale powtarzane zachowanie zamieniają się w nawyk. Co tworzą lata nawyków? Osobowość. Załóżmy, że masz teraz 30 lat i masz osobowość, jaką masz. Tylko czy świadomie ją wybrałaś? A co stanie się, gdy trwale zmienisz przekonania i nawyki? Czy będziesz miała lepsze życie?

Jaka jest rola świadomości w życiu człowieka i co ta świadomość tak naprawdę oznacza?

Joanna Janowicz: Wysoka świadomość to wolność od schematów, stereotypów i przede wszystkim od starych ograniczających programów opartych na emocjach lęku, smutku, podporządkowania się, umniejszania sobie, niesłuchania swoich potrzeb i uciekania. To często nawet nie twoje emocje, skopiowałaś je tak dawno temu, że nawet nie pamiętasz już, kiedy i od kogo. Zauważ kolosalną różnicę między życiem na własnych warunkach, kiedy robisz coś, co kochasz i żyjesz pasją, a postawą „nie lubię tego, co robię, ale muszę pracować, bo mam apartament na kredyt”. Zamiast pasji, życie napędzane jest wtedy przez lęk i nie daje radości, niezależnie od stanu posiadania i najwyższych stanowisk. Społeczeństwo poszło w stronę ekstremum: mieć, kosztem być. Wciąż większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że sposób na życie, który przyjmują, jest warunkowany wieloma czynnikami i sytuacjami z lat wcześniejszych lub kulturowo. Wyobraź sobie kobietę, która całe dorosłe życie walczy: o pozycję, o stanowisko, o awans, o lepszy dom. Przyjmuje postawę liderki, twardej babki, która ze wszystkim sobie poradzi i jest „tak samo dobra, jak facet”. Czasem nawet zakłada krawat, bo tak jest „ładnie”. Nie lubi, gdy otwiera jej się drzwi i sama kupuje sobie samochód. Mówi, że jest silna i kolekcjonuje sukcesy. Mówi też, że mężczyźni są słabi i się jej boją. I nie może zbudować szczęśliwego związku. Jak myślisz, co podpowiada jej świadomość? Oczywiście bądź silna, niezależna, walcz, bo inaczej świat Cię skrzywdzi. Sama tego nie wymyśliła, to przekonania, których często nawet nie jest świadoma. Mogą być związane z rodziną, szkołą, otoczeniem. Tylko jak wiele pięknych chwil gubi walcząc? Ceną za zwycięstwo w tej grze bywa samotność i poczucie zmarnowanego czasu.

PS: Dla równowagi płci, wyobraź sobie mężczyznę. Ma wielkie możliwości w biznesie, sytuacja mu sprzyja, on sam jest szanowany i ma uznanie w branży. Jest o włos od wielkiego sukcesu, ale ciągle o włos. Kobiety podziwiają jego elokwencję i klasę. Prawdziwy dżentelmen, który zawsze prowadzi rozmowy na poziomie i nie podnosi głosu. Chodzi majestatycznie i nigdy nie okazuje emocji. Mówi, że lubi otaczać się spokojem i ciszą, ale ten spokój zaczyna się burzyć. Cisza zaczyna dźwięczeć w uszach, a w głowie coś kipi. Życie nie przynosi spełnienia, dzieci irytują, a żona nudzi. Nigdy nie płacze. Nie umie. Skąd wie, że nie wypada? Że nie można? Jego świadomość też ma swój stary program, który powoduje dysonans pomiędzy tym, co wyraża, a tym, czego pragnie. Emocje chcą być wyrażone. Bycie sobą to słuchanie bardziej siebie niż poleganie na przekazach z zewnątrz. Chodzi także o balans – kiedy wyjedziesz już z myjni czystym autem, czas na higienę swoich emocji i słuchania siebie (nazwij to, jak chcesz – intuicja, dusza, spójność, obecność).

Fot. Jakub Borkowski
Fot. Jakub Borkowski

Jaka jest różnica między byciem sobą a świadomym byciem sobą? Czy mówiąc “robię to, ponieważ jestem sobą,” nie próbujemy czasem przekonać do tego samych siebie?

JJ: Ludzie zadają sobie zbyt dużo pytań. Czy powinienem to robić? Co powiedzą inni? Czy to dobry czas? Zamiast robić, to, co czują. Lekceważy się przeczucie i intuicję, które dokładnie podpowiadają, co jest dla Ciebie dobre. Intuicyjny umysł jest świętym darem, umysł racjonalny jest jego wiernym sługą. Stworzyliśmy społeczeństwo, które szanuje sługę, a zapomina o darze. To słowa Alberta Einsteina.

PS: Zaczynasz żyć świadomie będąc sobą, kiedy wykorzystujesz swój potencjał, kiedy żyjesz na własnych warunkach. Wtedy, kiedy widzisz i czujesz połączenie ze światem, i wnosisz w niego swój wkład. Z drugiej strony uleganie niskim emocjom tworzysz na poziomie ego. W jednym z rozdziałów mówimy o tym, że u każdego człowieka w momencie, gdy ego uwierzyło, że może kontrolować rzeczywistość i że świat powinien być dokładnie taki, jakiego oczekuje, zaczyna się walka. O wolność. O bycie sobą. O życie w zgodzie z intuicją. I właśnie to, o czym mówisz – przekonywanie siebie na poziomie racjonalnym zamiast podążania za głosem serca. Walka zawsze męczy, zawsze boli. Kiedy dostrzegasz jej bezsens, zaczynasz wychodzić z własnych ograniczeń. To czas, kiedy przestajesz się szarpać, żyć w stresie, a zaczynasz tworzyć świat na nowo, coraz częściej odpuszczasz, po to, żeby usłyszeć siebie. To jest prawdziwa wygrana i bycie sobą.  

Biorąc pod uwagę, czym zajmujecie się zawodowo, książka była prawdopodobnie kwestią czasu. Czy napisanie jej było dla Was dużym wyzwaniem?

JJ: Nie chciałam traktować napisania książki jako wyzwania, elementu strategii albo projektu. Obydwoje rozwijamy ludzi, firmy, ale też przede wszystkim siebie. W ubiegłym roku przeznaczyliśmy ponad 300 godzin na warsztaty i szkolenia, które są wartością dla nas personalnie, ale przede wszystkim powiększają nasz zakres wiedzy i możliwości pracy z emocjami i osobowością. Książka jest naturalnym etapem w naszym życiu. Jest elementem misji. Ja inspiruję ludzi do tego, by mieli odwagę być sobą i żyć życiem o wysokiej jakości. Autentyczność nie może być luksusem. Jest naturalną postawą człowieka, który żyje w poczuciu szacunku do samego siebie.

Piotr wierzy, że organizacja jest zdrowa, pod warunkiem, że ma zdrowe zespoły, a zdrowe zespoły, to zdrowe jednostki i uważność na emocje swoje i drugiej osoby. Tylko wtedy, gdy ludzie wykorzystują swój prawdziwy potencjał, pracują we wspierającym otoczeniu i łączy ich wyższy cel, który kształtuje organizację biznesowo, można mówić o zdrowej organizacji. Pokolenie dwudziestolatków obserwując swoich rodziców, szybko zrozumiało, że bieganie dla samego posiadania nie jest tym, co niesie spełnienie i satysfakcję. Nasze pokolenie trochę się wkręciło. Zbudowaliśmy domy, zapełniliśmy garaże, jeździmy trzy razy w roku na wakacje, a problem wypalenia zawodowego, zagubienia, czy nawet depresji dotyczy 350 milionów ludzi na świecie.* Nie generalizuję, ale większość chorób, które mamy, to efekt wielu lat życia życiem wbrew sobie. Ludzie zgadzają się na toksycznego szefa w imię prestiżu wynikającego z pozycji społecznej, albo nie zmieniają niczego w życiu, w myśl że gdzieś indziej może być gorzej. Ego i niskie poczucie wartości rządzą, ale to złe zarządzanie.

PS: To jest dziś niezwykle ważne, by siebie dostrzec. Dostrzec swoje priorytety, sens wstawania rano z łóżka. Jeśli myśl o naradzie zarządu albo spotkaniu z klientem, sprawiają, że ogarnia Cię stres i zniechęcenie, to znaczy, że robisz coś w niezgodzie z samym sobą. Niedawno znajomy wydawca, po przeczytaniu #ByćSobą powiedział, że udała nam się rzecz bardzo trudna, ponieważ stworzyliśmy książkę, która łączy różne grupy docelowe. Jeśli trafi do rąk 18-latka, który dostał ją na urodziny, to ta treść go zaangażuje, a z drugiej strony, weźmie ją manager z konkretnym stażem i dla niego będzie to bardzo konkretna wartość. I jeśli będziesz się rozwijać, a za rok, dwa jeszcze raz po nią sięgniesz, to będzie tak, jak gdybyś jej nigdy nie czytała. Głębiej ją zinterpretujesz.

Książka zawiera mocne przesłania i idee, ale też rozmowy o szczęściu m.in. z Rayem Wilsonem, Grażyną Wolszczak, czy Tomkiem Zimochem. W efekcie jest piękną i inspirującą publikacją, która pomaga żyć szczęśliwie i w ogóle nie przypomina poradnika. Skłania zaś do głębokich przemyśleń. Jak udało Wam się stworzyć tak lekką i przyjemną książkę, która porusza tak ważne tematy?

PS: Taka opinia nas cieszy, ponieważ o ten efekt nam chodziło. Wiedzieliśmy, że nie będzie to klasyczny poradnik z radami „wiem, przeżyłem i teraz wam powiem”, ale znacznie szersze spojrzenie. Choć obydwoje mamy za sobą, i wspaniałe, i bardzo trudne doświadczenia, które otworzyły nas na zmiany, nie chcieliśmy wskazywać drogi, tym bardziej że jest ich wiele. Zależało nam na zabraniu czytelnika w podróż po możliwościach. Bo #ByćSobą to zbiór filozofii, mechanizmów, przykładów, historii, które mają zainspirować do zmiany myślenia, innego spojrzenia, własnego zdania. To książka o radości życia, więc czyta się ją bardzo dobrze i wciąga w ciekawy świat.

JJ: Jest w niej wiele ćwiczeń, które pomagają uzyskać inną perspektywę myślową. Bardzo otwierają. I one nie są łatwe (śmiech), ale ulga i zachwyt po dotarciu w jakieś ważne dla siebie miejsce wewnątrz siebie, sprawia, że publikacja ma opinię rozwojowej, a nie poradnikowej. Właśnie dla lekkości i wyrazistości przekazu, zaprosiliśmy też ludzi, których znamy, a większość czytelników kojarzy i ceni. Mówią o prywatności, o swoich wyborach, mentalnych znakach zapytania i poszukiwaniu siebie. O szczęściu, czym dla nich jest i jak po nie sięgać. Oni też dokonują wyborów życiowych.

W książce znajdziemy propozycje zadań do wykonania. Wiemy, że często ludzie tłumaczą się brakiem czasu i odpuszczają. Jakie znaczenie mają zadania w Waszej książce, w kontekście zrozumienia tego, co znaczy #ByćSobą i zastosowania tego w rzeczywistości? Czy nie wykonując ich, możemy wynieść z lektury taką samą wartość?

JJ: To trochę, jak pójść na spotkanie wśród przyjaciół z przekonaniem: „teraz ja będę sobie słuchał muzyki, a z ludźmi nie chce mi się dziś rozmawiać”. Tak może się zdarzyć, więc zadania można też wykonać w innym momencie, ale pominięcie ich – podobnie jak mądre rozmowy z przyjaciółmi – pozbawi Cię bardzo dużej wartości. Obie te sytuacje, pominięcie ludzi i ćwiczeń, pokazują, że jest jakaś niechęć do głębszych aktywności. Jeśli to się powtarza i obserwujesz powierzchowność w podejściu, brak zaangażowania, to warto zastanowić się, skąd taka postawa się bierze.

PS: Czy zmotywowanie się do tego, na czym Ci zależy, jest rzeczywiście takie trudne? Najczęściej to ego prowokuje do nieczytania. Dlaczego? Bo doskonale zdaje sobie sprawę, że może przestać być na pierwszym planie, a ego lubi pierwszy plan. Kiedy człowiek podwyższa swoją świadomość, ma narzędzia i wiedzę, widzi zdecydowanie więcej. Czasem wystarczy kilka słów, konkretna postawa mentalna lub nawet fizyczna, jedno przekonanie i wyłapujemy schematy, które tego człowieka ograniczają. Brak otwartości na pracę ze sobą, zrobienie ćwiczeń, analizę siebie, biznesu, oznacza lęk przed odkryciem. Człowiek boi się tego, co schowane pod pięknym dywanem, a każdy z nas ma za sobą doświadczenia, które nas kształtują. Czasem wspierają, a czasem diametralnie hamują. Kultura promuje myślenie już od wczesnych lat szkolnych, liceum kończysz zapakowany po brzegi wiedzą z chemii, fizyki, historii, a nie znasz siebie, nie wiesz co to wgląd i czujesz dyskomfort na myśl o głębszej relacji z samym sobą. Nic dziwnego, że prawdziwy rozwój odkładasz na później.

Fot. Jakub Borkowski
Fot. Jakub Borkowski

Czy książka to ostatni etap projektu, czy trwają albo są przewidziane jeszcze jakieś inne działania?

PS: Archetypowo ja jestem 100% odkrywcą, który stale poszukuje nowego, a Joanna jest magikiem, który zmienia i transformuje, więc globalnie mamy inne oczekiwania i cele do zrealizowania, ale łączy nas idea patrzenia na świat przez pryzmat autentyczności i zgody z samym sobą. To oznacza, że odkrywanie i transformacja będą trwały. Teraz pracujemy strategicznie nad kolejnymi działaniami. Chcemy, by większa część projektów była możliwa do zrealizowania z różnych miejsc na świecie. To wymaga dużo czasu i zaangażowania, więc pracujemy nad tym. W planie jest kolejna książka, kilka projektów on-line i roczny mentoring dla osób, które chcą poszerzyć życiową przestrzeń i swobodę.

JJ: Pisanie łączymy z codziennymi aktywnościami. Piotr prowadzi długofalowe projekty strategiczne dla firm, które rozumieją koncept zdrowia organizacji i w ten sposób realizują cele zwiększania pozycji rynkowej oraz budowania przewagi konkurencyjnej. Dobrze jest obserwować jak banki, firmy motoryzacyjne, czy duże produkcje otwierają się w tej materii. Obydwoje zarządzamy także projektami otwartymi. Mój flagowy to Extreme Public Speaking na koronie stadionu poznańskiego. Dziś rozsądny manager nie może odpuścić umiejętności mówienia do ludzi, bo ludzie nie będą chcieli za nim podążać. Pokazuję system, który pozwala na swobodę przemawiania, uczę, jak zarządzać emocjami swoimi i publiki, no a praca z ograniczeniami sięga samego dachu stadionu.

PS: Sam bardzo cieszę się na nową edycję warsztatu, który uruchamiamy w czerwcu. Jest połączony z książką i ma tą samą nazwę: #ByćSobą. Żyć tak, by niczego nie żałować. Pozwala na istne laboratorium pracy z emocjami, celami, starymi programami, szczęściem i świadomością. Gdzieś w tym wszystkim musi być jeszcze miejsce na nasz rozwój, jogę, medytację, wakeboard, nurkowanie, deskę w górach i na nie robienie nic… No i na kolejne książki o tym, jak lepiej żyć i budować świadomość – nie tylko człowieka, zespołów, firm, ale także nas wszystkich. Pokazywanie, że zamiast zarządzania przez ego, ważniejsze jest odczuwanie siły humanity.

JJ: Jesteśmy aktywni, ale staramy się żyć powoli. Poznawać życie z perspektywy mądrych ludzi z innych kultur. Dotykać nowego. Nie budzić się codziennie z tym samym planem praca-dom. Widzieć, zauważać, nie biec. Nie interesuje nas pierwsze miejsce. Interesuje nas miejsce najlepsze.

Piotrze, na Twojej stronie www możemy znaleźć informację, że jednym z Twoich marzeń jest napisanie 10 książek w ciągu 10 lat. Książek, które będą pomagać ludziom w zakresie wzrostu świadomości w życiu codziennym i zawodowym. Czy macie jeszcze jakieś wspólne plany książkowe na najbliższy czas?

PS: W ciągu roku pracuję z tysiącami ludzi. Widzę, jakie mają potrzeby, jak transformują swoje postawy życiowe, przekonania i jak zaczynają lepiej żyć. Widzę schematy i widzę systemowe rozwiązania. Wybiegam też myślami, jak budować przyszłość humanity. Jestem przekonany, że 90% sukcesu to zmiana paradygmatów bardzo już przestarzałej edukacji szkolnej. #ByćSobą to pierwsza książka, która odpowiada na wiele pytań i inspiruje do uważności. Jednak mam już spisane rozdziały i pomysły na kolejne 3 książki, a kiedy jestem na flow, pisanie, czy nagrywanie tego, co chcę powiedzieć, przychodzi z łatwością i lekkością. Kiedy wdrożymy już biznes mocniej oparty na systemie on-line, na pisanie będę miał znacznie więcej czasu. Na pewno nie jest to jedyna nasza wspólna książka. Fajnie nam poszło (uśmiech).

Jak to zatem jest razem pracować, pisać, rozwijać się, realizować pasje? Czy robienie tak wielu rzeczy razem to nie za dużo dla pary?

JJ: Obok tych wspólnych, każdy z nas ma swoje własne cele, plany i rzeczy ważne do zrealizowania. W jednej recenzji o nas, jako autorach książki powiedziano, że jest całe mnóstwo par, które wiele osiągają w biznesie, ale na polu bycia razem zaczynają się gubić i ich indywidualne ścieżki się nie łączą. A w życiu przecież chodzi o to, by ludzie rozwijali świadomość razem, żeby się rozumieli, wspierali i cieszyli życiem. Podano nas jako dobry przykład pary, która świadomie kieruje swoim życiem. To miłe. Pracujemy nad tym.

PS: Każde z nas jest indywidualnością. Mówimy w książce, że wiele czynności życiowych dzieje się z rozpędu, bo kierowane są stereotypem, modą, przyzwyczajeniami, kulturą. My w naszym życiu staramy się kierować radością. Jak dziecko – wszystko, co sprawia nam radość — bierzemy! Każdego dnia wybieramy więc radość i tworzymy takie nasze laboratorium do umacniania osobowości i bycia autentycznym.

 

*John Geddes, profesor psychiatrii epidemiologicznej z Uniwersytetu Oxford