Czwartkowy kącik | odc. 6 | Prozdrowotnie i proekologicznie – chwytliwie czy odpowiedzialnie?

230

Temat ekologii, podobnie jak edukacji zdrowotnej, jest kolejny rok bardzo popularny i coraz szczerzej upowszechniany. Obydwa jednak rodzą niejednokrotnie wiele kontrowersji i dyskusji – w sieci i rozmaitych mediach, nie zawsze merytorycznych. Obydwa są świetną okazją do przyjrzenia się temu, co faktycznie działa w polskich realiach.

Bezsprzecznie świadomość społeczna rośnie – zarówno w zakresie zachowań proekologicznych i prozdrowotnych, jak i rozumienia rangi problemu (szczególnie wśród osób do 50 r.ż., nie tylko w największych miastach). Ogólnie jesteśmy za ograniczeniem plastiku, stosowaniem recyklingowalnych opakowań i większym udziałem produktów i opakowań z recyklingu w ofercie rynkowej. Podobnie jest z edukowaniem o zdrowiu – już od przedszkola (lekcji gotowania czy pokazów zdrowej żywności, akcji dbania o zęby itp. po obowiązkową edukację zdrowotną na wszystkich etapach edukacji, którą mają realizować np. nauczyciele wychowania fizycznego, co wprowadziła podstawa programowa już we wrześniu 2009 r.). O zmianie stylu życia na zdrowszy dowiadują się nie tylko internauci i czytelniczki prasy kobiecej, ale także np. seniorzy w ramach uniwersytetów III wieku, uczestnicy akcji zdrowotnych – miejskich, w placówkach ochrony zdrowia czy nawet centrach handlowych, ale też oglądający telewizyjne reklamy (one też mają walor edukacyjny – w takich aspektach jak kształtowanie świadomości o zagrożeniach zdrowotnych, wpływie poszczególnych witamin i związków mineralnych na wsparcie działań profilaktycznych, choć oczywiście służą wzmocnieniu popytu na suplementy, promowane w tych spotach).

Edukują dziś o zdrowiu nawet gazetki dyskontów i marketów, a oferta „pro-healthy” staje się must have w większości miejsc sprzedaży. Zdrowie jako benefit wykorzystują producenci z bardzo wielu branż – od budowlanej po zabawkarską, odzieżową, producentów monitorów czy wygodnych mebli.

Przeczytaj także: Skąd nadejdą kryzysy wizerunkowe w 2020 roku? 

Trudno jednak konkretnie oszacować skuteczność ogromu edukacyjnych działań, nawet kampanii zdrowotnych (poza np. skalą dotarcia). Jesteśmy boostowani ogromem informacji, często sprzecznych, natomiast nie ma to jakże często przełożenia na realne działania. Podobnie wyniki wielu badań konsumenckich pokazują, że Polacy czytają etykiety podczas zakupów spożywczych i wybieraj znacznie zdrowsze produkty niż przed laty, natomiast deklaratywnie wygląda to wszystko znacznie lepiej niż jest w realiach. Co widać nie tylko w faktycznych wyborach przy półce, gdy obserwuje się to, co ląduje w wózkach i koszach klientów, ale i dane świadczące o wysokiej sprzedaży tego, co nie koniecznie jest zdrowe

50 haslo 2

Wciąż jednak gros dyskusji toczy się wokół szerszej edukacji konsumenckiej – tak ekologicznej, jak i zdrowotnej. I oczywiście są one szalenie ważne, od najmłodszych lat. Jednak wciąż brakuje mi nie tylko lepszych (niż dotychczas stosowane) mierników efektywności rozmaitych kampanii edukacyjnych, ale nader wszystko – odgórnych rozwiązań systemowych, konkretnych norm i ograniczeń branżowych, zakazujących wprowadzania na rynek czy to nierecyklingowalnych opakowań czy niezdrowej żywności (jak śmietana z samych emulgatorów, bez mleka czy choćby wędliny mające 12-15% mięsa w składzie). Skoro w branży budowlanej da się ofertę rynkową doprecyzować normami bezpieczeństwa i pilnuje tego nadzór budowlany, czemu w tak ważnej kwestii jak zdrowe żywienie tego typu restrykcje nie działają? Dyskusje w mediach o zasadności wprowadzenia np. podatku od cukru (w których zabierałam głos jako ekspert BCC), często dotyczą kolejnego pomysłu na łatanie dziury w budżecie, a nie pomysł na realne rozwiązanie problemu. W tym temacie nie zgadzam się z wieloma ekspertami, entuzjastycznie podchodzących do wszelkich tego form opodatkowania, które godzą w konsumenta, a nie producenta.

Czym innym jest bowiem rozwijanie świadomości konsumenckiej w oparciu o rzetelne informacje czy nakładanie restrykcji na producentów, by trzymali się nowych norm (przestrzeganych pod karą), a czym innym jest obciążanie końcowego odbiorcy, który ma ograniczony wybór (cukier i jego niezdrowe zamienniki jak syrop g-f czy aspartam znajdują się w bardzo wielu produktach, od dosładzanych soków po przyprawy, wędliny, a bywa, że i mięso surowe – sic!).

Poza tym w dyskusjach o tego typu opodatkowaniu od cukru brakuje choćby wzmianki o jego zamiennikach, które mogą być w związku z podatkiem jeszcze silniej rozwijane w kolejnej ofercie produktowej.

Zobacz również: Nadprodukcja – czy to wina konsumentów?

Wina leży zatem i po stronie polityków – decydentów stanowiących prawo (którzy zdaja się nie rozumieć problemu i jego rangi), w mniejszej mierze po stronie konsumentów. Podobnie jest w kwestiach ekologicznych i produkcji bardziej przyjaznej środowisku. Klienci jako strona popytowa oczywiście mają spory wpływ na rynkowych oferentów, natomiast jest to szersze zagadnienie i znacznie bardziej rozciągnięte w czasie. Rynek słodzonych sztucznie barwionych napojów gazowanych czy tłustych i słonych przekąsek ma się dobrze i nie zniknie w ciągu roku czy kilku lat. Takie przykłady można mnożyć w bardzo wielu branżach. Tym bardziej, że w przypadku konsumentów siła nawyków jest wysoka, przyzwyczajenia zakupowe i codziennej wieloletniej diety są niezwykle silne, a do tego dochodzi wygoda, z której mało kto chce rezygnować (co widać szczególnie w kwestiach zmiany nawyków na bardziej pro-ekologiczne).

A jakie nawyki zmieniliście na zdrowsze i bardziej przyjazne planecie w ostatnich miesiącach? I co tak naprawdę wpłynęło na tę zmianę? Jakże często okazuje się, że był to wpływ naszego otoczenia, w domu czy pracy, a nie eventu czy kampanii społecznej. Dlatego planujmy akcje edukacyjne zdecydowanie bardziej długofalowo, jak najszerzej, bazując jedynie na rzetelnych danych, zbierając feedback od odbiorców i dobierając bardziej konkretne wskaźniki efektywności. Nie unikajmy ewaluacji takich projektów, by z kolejnym rokiem naprawdę działać skutecznie i mieć satysfakcję z realnego wpływu na świat wokół nas i nasze zdrowie.

Komentarze
Ładowanie...