„Moja ścieżka kariery” – tego zwrotu potwornie nie lubię

508

Bardzo się cieszę, że urodziłem się czterdzieści parę lat temu z kilku powodów. Jednym z nich jest planowanie kariery lub ścieżka kariery. Od zawsze chciałem mieć swoją firmę i być zabójczo bogatym. Te swoje firmy planowałem od podstawówki. Obserwowałem co robi mój ojciec i jego znajomi. Zapisywałem całe zeszyty z cenami różnych maszyn. Kupowałem gazetę BOMIS, gdzie były używane maszyny do wszystkiego. Chciałem mieć firmę produkującą materiały budowlane (jak Tata).

A później planowałem produkcję makaronu, karmy dla psów, pierogów… Chciałem sprowadzać ze stanów polar (taki materiał), sprzedawać bombki za granicę. Sprowadzać kwiaty z Holandii. Samochody z wielkiej Brytanii. Produkować nunchaku. Pierwszą firmę założyłem z kolegą na jego dziadka. Kupowaliśmy keramzyt budowlany, płukaliśmy go i sprzedawaliśmy jako wypełniacz do roślin doniczkowych. Długo sprzedawałem na różnych imprezach mini kaktusy. Nie zastanawiałem się specjalnie nad tym jakie studia wybrać. Chciałem iść na prawo. Przygotowywałem się. Wcześniej poszedłem na egzamin na ISNS, bo były wcześniej. Szans na dostanie niewiele, bo było ze 20 osób na miejsce. Ale się dostałem. Poszedłem tylko na egzamin pisemny na prawo. Nawet go zdałem, ale słabo. Na ustny nie poszedłem. Potem poszedłem jeszcze na drugi fakultet na dziennikarstwo i PR do Centrum Dziennikarstwa. Sprzedawałem kaktusy i dobrze żyłem. Ale na zajęciach z PR Piotr Czarnecki zaproponował mi staż, ale coś się rozjechało i poszedłem na staż do Almy Kadragic, gdzie poznałem Marcina Gruszkę.

To były ciekawe czasy – dużo pracy mało snu. Potem zbiegiem okoliczności zostałem zastępcą Almy. Przestałem sprzedawać kaktusy. Coraz lepiej zarabiałem. Gdy odszedłem z Alcat Communications założyłem swoją firmę! Tak swoją z dwoma wspólnikami. Wydarzyło się to co chciałem. Mieliśmy małą agencję reklamową. Naszą – ja i dwaj sąsiedzi. Potem się rozstaliśmy. Dlaczego? Pewnie trochę przeze mnie. Nie jestem bardzo łatwy do współpracy. Potem miałem kolejną firmę, a nawet firmy. Inwestora – przyjaciela. Ścieżka kariery się rozwijała. Po kilku latach znowu odszedłem. Rozstanie. Poszedłem pracować do ARP i tak jest od pięciu lat. I wiecie co? Jak słyszę o planowaniu kariery to mnie skręca. Przypomina mi się przysłowie, które usłyszałem u Woody’ego Allena – „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach”. Albo o ścieżce kariery… Kiedyś napiszę też o życiu prywatnym. Moje plany się nie sprawdziły, a życie przywiodło mnie w dość nieznany rejon. Ale wiecie co? Jestem szczęśliwy. Chociaż gdyby 25 lat temu ktoś powiedziałby mi, kim będę to zaśmiałbym mu się w twarz.

 

 

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. AkceptujęDowiedz się więcej