Sztuka to nie dekoracja. To narzędzie, które buduje ludzi, biznes i państwo. Rozmowa Grzegorza Kiszluka z Mirosławem Nizio
Czy da się robić dobry biznes, ignorując sztukę? Czy można budować silną markę kraju, nie dbając o kulturę, pamięć i emocje? I wreszcie – czy bez sztuki da się zachować zdrowie psychiczne w świecie presji, wyników i ciągłego „więcej”?
To pytania, które coraz częściej pojawiają się przy okazji rozmów prowadzonych w ramach rankingu 50 Kreatywnych w Biznesie. Projektu, który od 14 lat pokazuje ludzi i idee wykraczające poza klasyczne myślenie o biznesie. Nasze kryterium wyboru jest zaskakująco proste: czytasz projekt i mówisz w myślach „wow”. A chwilę później: „szkoda, że ja na to nie wpadłem”.
Tym razem rozmowa prowadzi jednak jeszcze dalej. Poza tabelki, strategie i prezentacje. Moim gościem jest Mirosław Nizio – architekt, artysta, rzeźbiarz, twórca muzeów narracyjnych, współautor m.in. ekspozycji stałej Muzeum Powstania Warszawskiego i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Człowiek, który od lat opowiada historię Polski językiem przestrzeni, emocji i pamięci.
Sztuka jako fundament cywilizacji
– Sztuka nie jest ozdobą życia – mówi Nizio. – Bez niej nie byłoby cywilizacji. To ona kształtuje wrażliwość, świadomość i sposób, w jaki postrzegamy świat.
W czasach, gdy sztuka bywa sprowadzana do kontrowersji albo estetycznego dodatku, to ważne przypomnienie. W ujęciu Nizio sztuka jest narzędziem realnego wpływu – na emocje, pamięć zbiorową, sposób myślenia, a pośrednio także na decyzje społeczne i biznesowe.
– Każdy, kto działa w przestrzeni sztuki, wpływa na rzeczywistość. Nawet jeśli nie ma takiego zamiaru – podkreśla.
Muzea narracyjne, czyli opowiadanie historii
Jednym z kluczowych wątków rozmowy są muzea narracyjne. To forma opowiadania historii, która nie ogranicza się do gablot, opisów i dat.
– Tworzymy narrację jak w książce czy filmie – tłumaczy Nizio. – Tyle że zamiast słów mamy przestrzeń, scenografię, światło, dźwięk, multimedia i emocje. To nie tylko wiedza, to doświadczenie.
Momentem przełomowym było współtworzenie ekspozycji stałej Muzeum Powstania Warszawskiego. Projekt, który – ponad 20 lat temu – zmienił sposób myślenia o muzeach w Polsce i stał się punktem odniesienia dla kolejnych realizacji.
Potem przyszły m.in. POLIN, Muzeum Polaków Ratujących Żydów, Muzeum Martyrologii Wsi Polskich czy projekt Muzeum Wielkiego Głodu w Kijowie. Każdy z tych projektów wymagał nie tylko wrażliwości artystycznej, ale też ogromnej wiedzy, pracy zespołowej i… umiejętności zarządzania.
– To nie jest romantyczna praca artysty w samotnej pracowni. To logistyka, budżety, terminy i odpowiedzialność – mówi Nizio bez idealizowania zawodu.
Historia: opowiadać, nie manipulować
Rozmowa naturalnie schodzi na temat traumy polskiej historii. Pojawia się pytanie: czy artysta interpretuje historię, czy powinien ją tylko opowiadać?
– W projektach dotyczących doświadczeń zbiorowych nie ma miejsca na dowolną interpretację – odpowiada Nizio. – Muszą być fakty, wiarygodność, praca z historykami i świadkami historii. To nie jest przestrzeń na artystyczne ego.
Celem nie jest szokowanie ani narzucanie własnej wizji, ale refleksja i edukacja. Muzea narracyjne mają pomagać zrozumieć mechanizmy, które doprowadziły do tragedii – po to, by ich nie powtarzać.
Polska marka między traumą a potencjałem
W rozmowie pojawia się też temat wizerunku Polski. Przez lata w badaniach międzynarodowych jednym z pierwszych skojarzeń z naszym krajem było Auschwitz. To bolesne, ale nie wzięło się znikąd.
– Przez dekady nie mieliśmy narzędzi, by opowiadać własną historię – zauważa Nizio. – Dziś to się zmienia, ale musimy nauczyć się mówić o sobie szerzej niż tylko przez martyrologię.
Jego doświadczenia – również z 13 lat spędzonych w Nowym Jorku – pokazują coś jeszcze: Polska coraz częściej kojarzy się z kulturą, architekturą, kreatywnością i jakością życia. Problem w tym, że nie umiemy tego wystarczająco dobrze komunikować.
Młodzi, zdolni, niewidzialni
Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy jest wątek młodych twórców.
– Mamy w Polsce wybitnych artystów, architektów, aktorów – mówi Nizio. – Ale wielu z nich znika, bo nie ma przestrzeni, wsparcia i narzędzi do rozwoju. Są zauważani dopiero za granicą.
Dotyczy to nie tylko sztuk wizualnych, ale też teatru, filmu i architektury. Brakuje systemowego wsparcia, miejsc eksperymentu i realnej promocji talentów.
– Nie każdy artysta ma kompetencje przetrwania w sensie biznesowym. A to nie znaczy, że jest mniej wartościowy – podkreśla.
Sztuka, zdrowie psychiczne i biznes
Na koniec rozmowa wraca do punktu wyjścia – biznesu.
– Bez zdrowia psychicznego nie ma ani sztuki, ani biznesu – mówi Nizio. – Sztuka pomaga budować równowagę, wrażliwość i sens. A bez sensu żadna strategia nie działa długo.
To myślenie jest mi bardzo bliskie. Od lat powtarzam, że dobry biznes wymaga dbania nie tylko o Excela, ale też o siebie – ciało, psychikę i emocje. Sztuka jest jednym z fundamentów tej układanki.
Puenta
Ta rozmowa nie jest wyłącznie o muzeach czy architekturze. Jest o odpowiedzialności, tożsamości i długofalowym myśleniu. O tym, że bez kultury nie zbudujemy ani silnego społeczeństwa, ani nowoczesnej gospodarki.
Jeśli chcemy, by Polska była kojarzona z jakością, kreatywnością i mądrym rozwojem, musimy nauczyć się wspierać talent – zanim zrobi to świat za nas.