BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

#MarkaDlaPOLSKI

Ryszard Florek mówi: inni ustawili grę lepiej. Ja pytam: dlaczego polski biznes wciąż nie siedzi przy stole?

Podczas Biznes Misja Event 8.0 – „Stary biznes × Nowy świat AI” słuchałem wystąpienia Ryszarda Florka, twórcy FAKRO i jednego z najbardziej doświadczonych polskich przedsiębiorców eksportowych.

Pokazywał liczby. Kraje posiadające więcej własnych globalnych firm są bogatsze. Tam pozostają centrale, technologie, marki, marże i wysokopłatne miejsca pracy.

Duża część tej diagnozy jest trafna.

Ale przez niemal całe wystąpienie nie dawało mi spokoju jedno pytanie.

Dlaczego człowiek, który zbudował globalną firmę, mówi o europejskim rynku momentami tak, jakby reguły tego rynku ustalali wyłącznie inni?

Florek mówi: Duńczycy skuteczniej chronią swoje przedsiębiorstwa. Globalne koncerny mają przewagę. Polski system ochrony konkurencji jest za słaby. Administracja przeszkadza. Państwo niewystarczająco pomaga przedsiębiorcom.

Być może w wielu konkretnych sprawach ma rację.

Ale wtedy trzeba postawić pytanie trudniejsze:

gdzie przez te wszystkie lata był zorganizowany polski biznes?

Bo odpowiedzialności za pozycję polskich przedsiębiorstw nie można zrzucić wyłącznie na polityków.

Biznes nie jest petentem państwa.

Największe firmy mają kapitał, wiedzę, ekspertów, prawników, kontakty, organizacje branżowe i możliwości działania, których nie ma przeciętny obywatel.

Jeżeli biznes uważa, że reguły są dla niego niekorzystne, jego odpowiedzialnością jest próbować wpływać na te reguły, zanim zostaną uchwalone.

Mamy Lewiatana. Pracodawców RP. Polską Radę Biznesu. Federację Przedsiębiorców Polskich. Krajową Izbę Gospodarczą. Organizacje branżowe. Organizacje firm rodzinnych.

Struktur jest dużo.

Ale czy polski biznes potrafi z tej mnogości zbudować siłę?

Czy potrafi wskazać kilka strategicznych interesów, sfinansować najlepszych ekspertów, stworzyć stałą reprezentację i konsekwentnie pracować nad nimi przez dziesięć lat?

Czy raczej każda organizacja działa osobno, każdy przedsiębiorca walczy o własną sprawę, a kiedy pojawia się problem, wszyscy patrzą w stronę rządu?

To jest także odpowiedzialność biznesu.

Polska jest w Unii Europejskiej od ponad dwóch dekad.

A jednak wciąż słyszymy:

„Bruksela zdecydowała”.

Jakby Bruksela znajdowała się poza nami.

Nie znajduje się.

Jeśli nie ma cię przy stole, jesteś w menu.

Nowoczesny lobbying nie zaczyna się wtedy, kiedy niekorzystne prawo już obowiązuje.

Zaczyna się wcześniej.

Przy analizach. Konsultacjach. Grupach roboczych. W organizacjach branżowych. W Parlamencie Europejskim. W Komisji Europejskiej.

Niemcy to rozumieją. Francuzi to rozumieją. Duńczycy to rozumieją. Wielkie globalne koncerny wiedzą to od dawna.

A my zbyt często reagujemy dopiero wtedy, kiedy decyzja już zapadła.

Florek proponuje między innymi powołanie Rzecznika Interesu Gospodarczego, który miałby interweniować, kiedy administracja szkodzi przedsiębiorcy.

Rozumiem ten postulat.

Ale to jest reakcja po fakcie.

Silny biznes nie może ograniczać swojej roli do oczekiwania, że państwo stworzy mu dobre warunki. Powinien współtworzyć warunki, w których chce konkurować.

Nie przez pisanie prawa pod konkretną firmę.

Przez profesjonalne przedstawianie interesów, dostarczanie danych, budowanie koalicji i obecność tam, gdzie decyzje dopiero dojrzewają.

To jest różnica między skargą a strategią.

W wystąpieniu Florka pojawiła się jeszcze jedna bardzo ważna teza.

Polska potrzebuje więcej globalnych firm.

Tu zgadzam się bez wahania.

Globalna firma to nie tylko fabryka. To centrala, technologia, B+R, własność intelektualna, dystrybucja, marża.

I marka.

Polska potrafi produkować.

Meble. Okna. Żywność. Kosmetyki. Jachty. Szkło. Komponenty przemysłowe.

Ale przez lata ogromna część tych produktów trafiała na świat pod cudzymi markami.

Produkt powstawał w Polsce. Premia za markę zostawała gdzie indziej.

I tutaj pojawia się pytanie, którego w wystąpieniu Florka zabrakło:

jak chcemy budować globalne polskie przedsiębiorstwa bez silnych polskich marek i bez silnej Marki Polska?

Marka kraju nie zastąpi produktu, technologii ani kapitału.

Ale może działać jak parasol reputacyjny.

Niemiecka firma korzysta ze skojarzeń z technologią i solidnością. Włoska z designem. Szwajcarska z precyzją.

A polski przedsiębiorca nadal zbyt często musi najpierw tłumaczyć, skąd pochodzi i dlaczego warto mu zaufać.

To jest realny koszt słabej marki kraju.

Silne polskie przedsiębiorstwa budują Markę Polska.

Silna Marka Polska pomaga kolejnym polskim przedsiębiorstwom wychodzić na świat.

U podstaw tego mechanizmu może znaleźć się również Local Content.

To ważny projekt. Państwo zaczyna mierzyć, jaka część wartości dużych inwestycji zostaje w Polsce i jak zwiększać udział krajowych przedsiębiorstw.

Ale nie wolno pomylić fundamentu z całym budynkiem.

Local Content może pomóc firmie zdobyć zamówienie, zwiększyć skalę i kompetencje.

Nie stworzy za nią globalnej marki. Nie zbuduje jej dystrybucji. Nie otworzy jej biura w Brukseli.

To jest już zadanie przedsiębiorcy i zorganizowanego biznesu.

Dlatego po wystąpieniu Ryszarda Florka zostaje mi przede wszystkim jedna myśl:

Polska nauczyła się konkurować na europejskim rynku szybciej, niż nauczyła się współtworzyć reguły tej konkurencji.

I odpowiedzialność za ten stan ponosi nie tylko państwo.

Ponosi ją również biznes, który przez lata był znacznie lepszy w budowaniu własnych przedsiębiorstw niż w budowaniu wspólnej siły gospodarczej.

Mamy przedsiębiorców, którzy potrafią zdobywać świat.

Mamy za mało globalnych marek.

Mamy rozproszoną reprezentację biznesu.

Za słabo jesteśmy obecni tam, gdzie decyzje dopiero powstają.

A potem dziwimy się, że inni ustawili reguły lepiej pod własne interesy.

Może więc zamiast kolejny raz pytać:

„Dlaczego Bruksela nam to zrobiła?”

warto zacząć od dwóch pytań:

„Gdzie byli nasi politycy, kiedy Bruksela o tym decydowała?”

i równie ważnego:

„Gdzie był wtedy polski biznes?”

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google