- Aktualności
- Autor: BRIEF
- 08 cze 2022
Branża gastronomiczna i eventowa dwa lata po wybuchu pandemii [RAPORT]
Blisko 20 proc. lokali z branży gastronomicznej i eventowej w Polsce nie przetrwało dwuletniej pandemii Covid-19 - wynika z raportu portalu Briefly.
Spis treści
14 marca 2020 roku rozpoczął się pierwszy lockdown. Restauracje i kawiarnie mogły prowadzić sprzedaż jedynie na wynos, hotele zostały zamknięte dla turystów, a klubom i przestrzeniom eventowym zabroniono organizowania imprez. Dwa lata później 28 marca 2022 roku zniesiono większość restrykcji, w tym symboliczny dla okresu pandemii, obowiązek noszenia maseczek w pomieszczeniach. Jak branża horeca przetrwała ten trudny, epidemiczny czas?
Chciałoby się powiedzieć: ‘co nas nie zabije, to nas wzmocni’. Szkoda, że nie może się pod tym przysłowiem podpisać co piąty właściciel, managerka, czy pracownik lokali – tych, które upadły w wyniku pandemii. Prawda jest taka, że restauracjom, klubom, czy przestrzeniom eventowym niezwykle trudno wskazać pozytywy minionych dwóch lat. Poza jednym – faktem, że przetrwały. Obecnie w branży horeca panuje umiarkowany optymizm, karmiony “powrotem do względnej normalności.Tomasz Szczęśniak, współzałożyciel i prezes portalu Briefly

Jakie zjawiska kształtują obecnie branżę gastronomiczną i eventową?
Wśród najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy, właścicielki i managerowie lokali gastronomicznych oraz eventowych zgodnie wymieniają trzy zjawiska:
-
zakończenie lockdownów i ponowna możliwość przyjmowania gości w lokalach;
-
rosnące koszty funkcjonowania lokali (podwyżki cen energii, gazu, produktów);
-
trudności z zatrudnieniem personelu.
Wszystkie powyższe sprawy, w połączeniu z niestabilną sytuacją w Ukrainie, będą również rzutowały na funkcjonowanie branży horeca w najbliższym roku.
Wpływ pandemii oraz lockdownów na restauracje, kluby i hotele
Pierwszy rok pandemii w branży horeca stał pod znakiem lockdownów – zamknięcia lokali, sprzedaży “na wynos” i prób działania w często zmieniającym się „reżimie sanitarnym”. Szczególnie dotkliwie odczuły ten stan kluby oraz obiekty specjalizujące się w organizacji przyjęć okolicznościowych.
Psychicznie najtrudniejsze były ostatnie dni przed pierwszym zamknięciem [branży] w marcu 2020. Wówczas nastąpił gwałtowny spadek sprzedaży bez perspektyw na polepszenie sytuacji. Pierwszy rok pandemii przyniósł spadek obrotów o 40-80 proc. i zysków o 50-90 proc.Maciej Marks, współwłaściciel Klubokawiarni Jaś i Małgosia z Warszawy.
W czasie pierwszego lockdownu, wiosną 2020 roku, aż ⅔ lokali nie funkcjonowało.

W maju 2020 pierwszym krokiem w powrocie do normalności w segmencie eventowym były zasiadane rodzinne przyjęcia organizowane w lokalu na wyłączność lub w wydzielonej sali. Większość przyjęć komunijnych została jednak przeniesiona na jesień 2020 roku.
We wrześniu 2020 roku, czyli kilka miesięcy po zakończeniu pierwszego lockdownu, 90 proc. lokali i firm z branży horeca deklarowało spadek obrotów, a prawie 60 proc. zmniejszenie zatrudnienia, w stosunku do stanu przed pandemii – wynika z badania portalu Briefly.
Jako klub cały czas nie możemy prowadzić działalności. Obroty spadły o ponad 80 proc. w każdym miesiącu od marca do teraz [wrzesień 2020]. Prowadzimy cocktail bar, który nie generuje nawet 20 proc. obrotu w analogicznych okresach sprzed roku.Właściciel jednego z warszawskich klubów
Wczesną jesienią 2020 roku nastroje wśród właścicieli i managerów były mocno podzielone. Jedni patrzyli w przyszłość z optymizmem, inni z pesymizmem.

Niestety spełnił się czarny scenariusz. Pod koniec października 2020 roku, w związku z lawinowo rosnącą liczbą zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2, rząd zdecydował się na ogłoszenie, bez uprzedzenia, drugiego lockdownu.
W pierwszym roku pandemii najtrudniejsze były dwa momenty: pierwsze zamknięcie, które wprowadziło nas w totalny szok (lockdown był wówczas całkowity). I drugie, październikowe zamknięcie, gdy zostaliśmy z towarem dopiero co kupionym (zamknięcie było w piątek, a towary na weekend przywozimy w czwartek). To było nie tylko nieprzyjemne, ale też dla nas bardzo kosztowne. Zatowarowanie lokalu na weekend to wówczas była kwota ok. 15 000 zł.Ewa Urbańska z klubo-restauracji Czerwony Fortepian z Kielc.
W czasie drugiego lockdownu, trwającego od końca października 2020 do maja 2021 roku, prawie połowa lokali z szeroko rozumianej branży gastronomicznej i eventowej zawiesiła działalność lub została zlikwidowana.

To właśnie wtedy, na początku 2021 roku, w szczytowym momencie pandemii, gdy trwał drugi lockdown, system ochrony zdrowia był przeciążony do granic możliwości, a szczepionki przeciw Covid-19 nie były jeszcze powszechnie dostępne, zarysował się podział na trzy segmenty w ramach szeroko pojętej branży horeca:
-
restauracje i kawiarnie – większość (60 proc.) działała na wynos
-
kluby i przestrzenie eventowe – większość (70 proc.) zawiesiła działalność
-
hotele – większość (84 proc.) działała zgodnie z reżimem sanitarnym
Konferencja prasowa rządu z 28 kwietnia 2021 roku nt. planów znoszenia obostrzeń epidemicznych miała błyskawiczne efekty. Statystyki portalu Briefly – wyszukiwarki lokali na przyjęcia i eventy – pokazały, że po półrocznym lockdownie Polacy rzucili się natychmiast do rezerwacji dostępnych lokali na drugą połowę maja i na czerwiec, aby móc zorganizować odwlekane wydarzenia, głównie rodzinne przyjęcia (komunie, chrzciny, obiady weselne).
Dwa lata po wybuchu pandemii, rok po zakończeniu lockdownu – co się zmieniło w branży horeca?
Ostatni rok to w branży horeca okres ponownego rozruchu, prób powrotu na tory przedpandemiczne. Właściciele bardzo ostrożnie podchodzili do inwestycji w rozwój swoich obiektów, wyczekując całkowitego wygaszenia pandemii.
Pandemiczne rezultaty zamknięcia widzimy w ogromnej liczbie zamówień grupowych – wycieczki, uroczystości rodzinne, wesela, jubileusze, cateringi. Widzimy też więcej indywidualnych klientów wybierających nasze lokale i nasze usługi. Obroty to jedno, a potężne koszty – to druga, kluczowa sprawa. Zysk spadł do granicy sensu. Wstrzymaliśmy wszelkie inwestycje i zakupy, minimalizując koszty, szukamy wciąż nowych dostawców, którzy mogą oferować dobrej jakości produkty za ceny, na które nas stać. Jedyne co podnieśliśmy to wynagrodzenia dla zespołu i na tym na razie poprzestaniemy.Ewa Urbańska z klubo-restauracji Czerwony Fortepian z Kielc
Restauracje i przestrzenie eventowe cierpiały cały czas z powodu ograniczenia imprez integracyjnych i wydarzeń firmowych. Widoczne było to zwłaszcza w listopadzie i grudniu 2021 roku, w czasie kolejnej “fali” epidemii koronawirusa. Mimo braku formalnego lockdownu, wiele firm zrezygnowało wówczas z organizacji spotkań wigilijnych dla pracowników.

Najmocniej negatywne skutki pandemii Covid-19 odczuły kluby, puby oraz centra aktywności np. sale zabaw, pokoje zagadek. Ponad 20 proc. z tych obiektów zostało zlikwidowanych lub nie wznowiło dotychczas działalności. Stosunkowo najlepiej, jeśli chodzi o utrzymanie działalności, poradziły sobie hotele, bowiem:
-
posiadają największe zasoby kapitałowe wśród obiektów branży horeca,
-
w czasie drugiego lockdownu mogły (w ograniczonym zakresie) funkcjonować, czego nie można powiedzieć o przestrzeniach rozrywkowych.
Obecnie liczba gości wróciła do okresu sprzed pandemii Covid-19, ale jest to zupełnie inna ‘persona’ klienta. Kiedyś celowaliśmy w klienta korporacyjnego oraz turystów – aktualnie tych gości jest o wiele mniej. Co więcej firmy wciąż nie organizują eventów, a był to nasz główny odbiorca. Dlatego nasz klub zmienił w zupełności swoich odbiorców na osoby 18+.Dominika Pisanko, event manager Choice Club z Krakowa
Obecnie zauważalna jest wrażliwość cenowa – klienci poruszają się w realiach cenowych sprzed pandemii, nie uwzględniając wzrostu kosztów mediów: energii, gazu, paliwa, wzrostu cen produktów, wynagrodzeń.Jacek Nowak z obiektu Villa Wilanów z Warszawy
W związku z inflacją i rosnącymi cenami praktycznie wszystkie restauracje i sale bankietowe przygotowały nową kartę menu.
Inflacja tj. rosnące ceny mediów m.in. gazu, prądu, czynszu oraz produktów w największym stopniu wpłynęły na funkcjonowanie naszej restauracji w ostatnich miesiącach. Ponadto jest problem z zatrudnieniem nowych osób – pandemia sprawiła, że wiele osób się przebranżowiło. Dlatego też dania są droższe o około 15-20 proc. w porównaniu z cenami z poprzednich lat.Dominika Dobrowolska, managerka Restauracji Florian Ogień czy Woda z Warszawy
Musieliśmy podnieść ceny wszystkiego: współpracujące z nami wypożyczalnie sprzętu bardzo je podniosły, podrożało jedzenie, stawki dla pracowników.Paulina Telicka, manager firmy cateringowej “Pora Jeść”.
Anna Kostrzoń z Restauracji Antresola z Warszawy zwraca uwagę na jeszcze jedno istotne zjawisko – inwazję Rosji na Ukrainę:
Ostanie 12 miesięcy to kolejny okres zmagania się z pandemią i to ona spowodowała największy spadek obrotów w naszym lokalu. Było naprawdę ciężko. Od lutego 2022 goście zaczęli powracać do pracy, a tym samym do naszej restauracji. Niestety wybuch wojny spowodował zamarcie ruchu na około trzy tygodnie. Po tym pierwszym szoku klienci znowu powracają.
Maciej Marks z Klubokawiarni Jaś i Małgosia z Warszawy porównuje obecną sytuację do tej z czasów kryzysu z lat 2007-2009. Wówczas nastąpiła ucieczka restauratorów i klientów z kuchni fine dining do tańszych zamienników.
Nasi goście to półka średnia, jeśli chodzi o zasobność portfela. Szacujemy, że część słabiej sytuowanych zmniejszy częstotliwość odwiedzin. Ich miejsce zajmą ci lepiej sytuowani, którzy porzucą droższe lokale na rzecz tańszych, by wciąż regularnie wychodzić na spotkania i imprezy.
Przyczyny upadku lokali gastronomicznych i eventowych w czasie pandemii
Z raportu portalu Briefly wynika jasno: 20 proc. lokali z branży gastro i eventowej nie przetrwało epidemii wywołanej przez koronawirus SARS-CoV-2. Jakie były główne przyczyny ich likwidacji?
– Na początku pandemii, w marcu 2020, upadły lokale, które już wcześniej “się chwiały”. Właściciele stracili serce do prowadzenia tego typu biznesu i lockdown był kroplą, która przelała czarę goryczy.
– Potem przyszła kolej na obiekty, które nie mogły funkcjonować m.in. z powodu zakazu organizacji imprez i przyjęć. Skutkiem tego było zawieszenie działalności, przebranżowienie części załogi, rozczarowanie właścicieli i ostatecznie decyzja o likwidacji lokalu.
– Ostatnią, być może najważniejszą przyczyną są zmiany “ścieżek zakupowych” klientów: firmy w ciągu dwóch lat pandemii w znacznym stopniu ograniczyły lub wręcz zawiesiły organizację imprez i wydarzeń “na mieście” dla pracowników.
– Znaczny odsetek osób pracujących zdalnie wpłynął na ograniczenie działalności lub likwidację lokali nastawionych na biznes lunche i codzienne obiady dla pracowników korporacji.

Przed pandemią Polacy korzystali z usług restauracji średnio raz w tygodniu, natomiast w imprezie okolicznościowej – prywatnej lub firmowej – organizowanej w lokalu uczestniczyli 3-4 razy do roku. Gdyby ktoś obiecał trwały powrót do takiego trendu w najbliższych miesiącach, właściciele lokali przyjęliby to z nieskrywaną radością. Stabilność to słowo klucz. Branże gastronomiczna oraz eventowa niezwykle potrzebują teraz stabilnej sytuacji społeczno-gospodarczej oraz przewidywalnych i ogłaszanych z wyprzedzeniem decyzji władz.Tomasz Szczęśniak, prezes portalu Briefly
Źródło: Briefly
Brief.pl - jedno z najważniejszych polskich mediów z obszaru marketingu, biznesu i nowych technologii. Wydawca Brief.pl, organizator Rankingu 50 Kreatywnych Ludzi w Biznesie.
BRIEF
Powiązane artykuły
Aktualności
Czy rację stanu można zmierzyć?
05 paź 2026
Aktualności
Andrzej Pągowski. Rysował BRIEF
04 paź 2026
Aktualności
Po co właściwie kształcimy?
02 paź 2026
Aktualności
Paweł Kowalewski. Między sztuką a reklamą
27 wrz 2026
Aktualności
Czy racja stanu ma serce?
26 wrz 2026
Aktualności
Czy racja stanu zawsze znaczyła to samo?
25 wrz 2026
Aktualności