Maroko. Nie startupy, lecz ekosystem gospodarczy
Przez ostatnie miesiące analizowaliśmy ekosystemy startupowe różnych krajów. Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, dlaczego jedne państwa potrafią tworzyć globalne firmy technologiczne, a inne nie
Spis treści
Im głębiej jednak wchodziliśmy w temat, tym bardziej oczywisty stawał się pewien fakt.
Startupy nie są przyczyną sukcesu gospodarczego.
Są jego skutkiem.
Nie powstają dlatego, że ktoś ogłosił program wsparcia startupów. Nie powstają dlatego, że zorganizowano konferencję o innowacjach. Nie powstają nawet dlatego, że pojawiły się fundusze venture capital.
Powstają tam, gdzie istnieje silny ekosystem gospodarczy.
Dlatego w naszym cyklu zmieniamy perspektywę.
Zamiast analizować wyłącznie ekosystemy startupowe, zaczynamy przyglądać się ekosystemom gospodarczym.
Jednym z najbardziej interesujących przykładów jest dziś Maroko.
Od geografii do strategii
Maroko nie należy do najbogatszych państw świata.
Nie posiada gigantycznych zasobów ropy naftowej.
Nie jest światowym centrum finansowym.
A jednak od wielu lat konsekwentnie buduje swoją pozycję jako jeden z najważniejszych ośrodków przemysłowych i logistycznych regionu.
Kluczem okazało się wykorzystanie własnych przewag.
Położenie między Europą i Afryką.
Dostęp do szlaków handlowych.
Bliskość europejskich rynków.
Zamiast próbować kopiować Dolinę Krzemową, Maroko postawiło na logistykę, przemysł i eksport.
Port, który zmienił wszystko
Symbolem tej strategii jest Tanger Med.
Port położony przy Cieśninie Gibraltarskiej stał się największym portem kontenerowym Afryki i jednym z najważniejszych portów Morza Śródziemnego. Wokół niego powstały strefy przemysłowe, centra logistyczne i zakłady produkcyjne obsługujące rynki europejskie.
To właśnie wokół infrastruktury zaczęto budować kolejne elementy gospodarki.
Nie odwrotnie.
Jak stworzyć przemysł od zera
Szczególnie interesujący jest sektor motoryzacyjny.
Jeszcze dwie dekady temu Maroko praktycznie nie istniało na światowej mapie produkcji samochodów.
Dziś jest jednym z najważniejszych producentów motoryzacyjnych regionu, a samochody i części samochodowe stały się najważniejszą kategorią eksportową kraju.
Wokół fabryk powstały setki dostawców, podwykonawców, operatorów logistycznych i firm technologicznych. Kolejne inwestycje płyną także do sektora baterii i elektromobilności.
To właśnie wygląda prawdziwy ekosystem gospodarczy.
Najpierw infrastruktura.
Potem przemysł.
Potem eksport.
Potem kapitał.
A dopiero później startupy.
Czego uczy nas Maroko?
Najciekawsze w historii Maroka nie jest to, co ten kraj robi.
Najciekawsze jest to, czego nie robi.
Nie próbuje na siłę zostać drugą Doliną Krzemową.
Nie buduje swojej narracji wokół liczby startupów.
Nie ściga się w rankingach innowacyjności.
Koncentruje się na tworzeniu warunków dla rozwoju gospodarki.
I właśnie dlatego przyciąga inwestycje, nowe technologie oraz miejsca pracy.
Wnioski dla Polski
Być może przez lata zadawaliśmy niewłaściwe pytanie.
Zamiast pytać:
„Jak stworzyć więcej startupów?”
powinniśmy pytać:
„Jak stworzyć najlepszy ekosystem gospodarczy w Europie Środkowej?”
Bo startupów nie da się zadekretować.
Można natomiast budować warunki, w których będą powstawały naturalnie.
Maroko pokazuje, że kluczem jest długofalowe myślenie o gospodarce jako całości.
O infrastrukturze.
O eksporcie.
O inwestycjach.
O przewagach konkurencyjnych kraju.
Dla Polski to szczególnie ważna lekcja.
Mamy znakomite położenie między Wschodem i Zachodem Europy.
Mamy przedsiębiorczych ludzi.
Mamy rozwijający się sektor technologiczny.
Pytanie brzmi nie, jak stworzyć kolejny startup.
Pytanie brzmi, jak zbudować taki ekosystem gospodarczy, który będzie tworzył ich setki.
Bo silne startupy są skutkiem silnej gospodarki.
Nigdy odwrotnie.