Kazimierz Prószyński. Polak, o którym świat powinien pamiętać bardziej niż my sami
Cykl „🇵🇱 Wielcy Zapomniani” jest próbą odzyskiwania pamięci o Polakach, którzy współtworzyli świat, choć zbyt często pozostają nieobecni w naszej zbiorowej pamięci.
Spis treści
Kazimierz Prószyński.
Kto wynalazł kino?
Większość z nas bez zastanowienia odpowie: bracia Lumière.
I słusznie. To oni przeszli do historii jako twórcy pierwszych publicznych pokazów filmowych.
Ale mało kto wie, że w tym samym czasie nad podobnymi rozwiązaniami pracował Polak.
Kazimierz Prószyński.
Nie chcę nikomu odbierać zasług. Historia nie jest wyścigiem, w którym po stu latach wręcza się komuś złoty medal.
Ale warto znać fakty.
Już w 1894 roku Prószyński skonstruował pleograf – urządzenie, które potrafiło zarówno rejestrować, jak i wyświetlać ruchome obrazy. Powstało ono jeszcze przed opatentowaniem słynnego kinematografu przez braci Lumière.
Czy to oznacza, że Polak wynalazł kino?
Nie.
Historia jest bardziej skomplikowana.
Ale oznacza to coś bardzo ważnego.
Że w gronie ludzi, którzy tworzyli fundamenty światowej kinematografii, był również Polak.
I to jeden z najwybitniejszych.
Wynalazca z głową pełną pomysłów
Najbardziej imponuje mi jednak coś innego.
Prószyński nie był człowiekiem jednego wynalazku.
Nie powiedział sobie: „Udało się”.
Myślał dalej.
Ulepszał.
Szukał kolejnych rozwiązań.
I właśnie dlatego kilka lat później stworzył aeroskop – pierwszą na świecie praktyczną ręczną kamerę filmową z automatycznym napędem.
Dzisiaj brzmi to jak techniczny szczegół.
W rzeczywistości była to rewolucja.
Operator nie musiał już jedną ręką kręcić korbką.
Mógł obiema rękami prowadzić kamerę i skupić się na tym, co najważniejsze.
Na opowiadaniu świata.
To właśnie dzięki takim rozwiązaniom zaczęto filmować życie takim, jakie było naprawdę.
Nie tylko w studiu.
Na ulicach.
W fabrykach.
Na dworcach.
Na frontach I wojny światowej.
Kamery Prószyńskiego wykorzystywali między innymi brytyjscy operatorzy filmowi.
Dlaczego o nim nie pamiętamy?
I tu dochodzimy do pytania, które chyba będzie wracało przy każdym bohaterze naszego cyklu.
Dlaczego tak niewielu Polaków zna nazwisko Kazimierza Prószyńskiego?
Dlaczego pamiętamy wynalazki, a zapominamy o ich twórcach?
Dlaczego zachwycamy się historią kina, a tak rzadko mówimy o człowieku, który miał realny wpływ na jego rozwój?
Odpowiedź nie jest prosta.
Historia nie zawsze nagradza tych, którzy byli pierwsi.
Nie zawsze pamięta o tych, którzy byli wybitni.
Czasem decyduje przypadek.
Czasem pieniądze.
Czasem miejsce urodzenia.
A czasem wojna.
Prószyński miał talent.
Miał wizję.
Ale żył w czasach, które Polsce nie sprzyjały.
Historia z tragicznym zakończeniem
Podczas II wojny światowej Kazimierz Prószyński został aresztowany przez niemieckich okupantów. Po upadku Powstania Warszawskiego trafił do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen.
Został zamordowany przez hitlerowców w marcu 1945 roku, zaledwie kilka tygodni przed wyzwoleniem obozu.
To tragiczne zakończenie życia człowieka, który przez całe życie patrzył w przyszłość i wierzył, że technologia może zmieniać świat na lepsze.
Dlaczego o tym piszemy?
Ktoś może powiedzieć: po co wracać do takich historii?
Odpowiedź jest prosta.
Bo marka Polski nie rodzi się z kampanii reklamowych.
One mogą pomóc.
Ale nie zastąpią prawdziwych historii.
Silna marka kraju powstaje wtedy, kiedy umiemy opowiadać światu o ludziach, którzy mieli odwagę marzyć, tworzyć i zmieniać rzeczywistość.
Nie po to, żeby udowadniać, że byliśmy od wszystkich lepsi.
Nie po to, żeby odbierać zasługi innym.
Tylko po to, żeby pamiętać o własnych.
Mam wrażenie, że zbyt często zachwycamy się historiami sukcesu z Doliny Krzemowej, Hollywood czy Londynu, nie zauważając, że również w Polsce rodziły się idee, które zmieniały świat.
Kazimierz Prószyński jest jedną z takich historii.
I właśnie dlatego zasługuje na miejsce w cyklu „🇵🇱 Wielcy Zapomniani”.
Bo jeśli chcemy budować silną markę Polski, musimy najpierw nauczyć się opowiadać własne historie.
A ta jest jedną z najpiękniejszych.