Kilka korpo plusów ujemnych i dodatnich

239

Myślisz o założeniu własnego biznesu? Znasz na wylot wszystkie stołówki w okolicach Domaniewskiej i Wołoskiej, a magia warszawskiego Mordoru przestała na Ciebie działać?

Myślisz o założeniu własnego biznesu? Ale póki co wciąż od lat pracujesz w korporacji? Znasz na wylot wszystkie stołówki w okolicach Domaniewskiej i Wołoskiej, a magia warszawskiego Mordoru przestała na Ciebie działać?

 

 Jeśli tak, to nie trać czasu na czytanie tego tekstu, tylko pakuj manatki, oddaj identyfikator, kartę na siłownię i uciekaj stamtąd jak najdalej. To nie jest miejsce dla Ciebie i nie próbuj się na siłę przekonywać, że jest inaczej. Jeśli jednak masz wątpliwości i nie masz stuprocentowej pewności to jest tekst właśnie dla Ciebie.

+/-  Stabilizacja i rozleniwienie  

   Praca w korporacji (znanej na cały świat agencji reklamowej) płatna punktualnie i niezawodnie, choć – co tu dużo mówić – raczej skromnie, dawała mi poczucie pewnego komfortu i bezpieczeństwa. Była  kawa, herbata i jabłka w kuchni, ciasteczka na spotkaniach z klientem. Była również umowa o pracę, która wtedy wydawała mi się plusem, bo wydawała się nim moim rodzicom, powtarzającym to gwarant stabilności i spokoju. Problem polegał na tym, że mnie taki układ rozleniwił. Po pierwszej fali zachwytu i super starań wiedziałem, że będę sobie tak te  reklamy dłubał do emerytury. Później przyszła jednak chwila konsternacji… przecież nie ma tu u mnie w firmie nikogo, kto choćby za 10 lat miał się na emeryturę wybrać. W korpo niewiele jest osób 50+. To minus, który zmotywował mnie do szukania innych opcji.     

+/-  Wyrzucają drzwiami, próbuj oknem

    Imponujący, szklany budynek w powstającym na moich oczach Warszawskim City (Mordorem jeszcze nikt wtedy go nie nazywał), podziemne garaże, lunche w galeriach handlowych, karty do drzwi, a nawet stół pingpongowy w jednym z pokoi. Do tego klienci; największe marki z Polski i ze świata reklam. Jednym słowem przepych i splendor. Prawda okazała się jednak mniej kolorowa. Codzienność pracy w agencji niewiele ma wspólnego z tą z Mad Mana. To walka z klientem o pomysły. Agencja wierzy, że są super, w myślach odbierając kolejne nagrody. Klient się boi, bo odpowiada za reklamę przed swoim szefem, a ten przed swoim i żaden z nich nie będzie się narażał dla potencjalnych błyskotek. Dlatego prosi o kolejną, tysięczną wersję. Ogromny minus. Uczyłem się jednak, że jak nas wywalają drzwiami, próbujemy oknem, a potem jeszcze szybem wentylacyjnym.

Przy tej okazji nauczyłem się, że wszystko jest względne i czarne bywa białe, a białe bywa niewidoczne i definiowane przez prawników. Tak zdobyłem pewność siebie i umiejętność odpuszczania. To plus! 

+/- Ludzie i jeszcze raz ludzie

    Do agencji trafiają naprawdę fantastyczni, zdolni, mądrzy i szaleńczo kreatywni ludzie. Obserwowałem ich i chłonąłem wiedzę, zapał twórczy oraz zabawny korporacyjny język – wyjątkową odmianę polisz-inglisz. Niektórzy pokazywali mi, jak dobrze wykonywać zawód i skutecznie dbać o swoje sprawy. Inni – wręcz przeciwnie. Mimo, że odnosili sukcesy, umacniali mnie w przekonaniu, że – jak mawiał Władysław Bartoszewski – “być uczciwym może i się nie opłaca, ale nieuczciwym zdecydowanie być nie warto”. 

+/-  Być szefem to coś więcej

Dziś mija 5 lat od kiedy prowadzę własną firmę z moim przyjacielem, którego poznałem w korpo (plus) i obaj robimy to dokładnie odwrotnie niż w miejscu, w którym na siebie wpadliśmy. Staramy się, żeby nasz Zakład produkujący świecące Ledony był przyjazny i sprzyjał ludziom oraz ich kreatywności. Dzięki doświadczeniom w korporacji nauczyłem się, że można ich bardzo skutecznie motywować – nie strachem, ale poprzez dobry przykład i zachętę. Plus. 

Twórczywo pracownia Ledonów
fot. Natalia Kontraktewicz

Zawsze jednak zdarzają się jednostki, które mimo rozmowy kwalifikacyjnej, na dłuższym dystansie zaczynają przejawiać cechy, które zniechęcają, a czasami wręcz dyskwalifikują. Minusem jest pretensja do siebie, że się tego od razu nie widziało, albo że mimo starań, nie udało się przekonać człowieka do panujących w firmie wartości. Plusem natomiast stanie się kiedyś to, że nie będę się tym tak bardzo przejmował, że ludzie są tak różni i że czasem nie da się ich naprawić. 

Twórczywo pracownia Ledonów
fot. Natalia Kontraktewicz

+/- 5 Ograniczenia?

    Praca na swoim zdecydowanie nie jest dla każdego, ale daje niesamowicie dużo frajdy i satysfakcji, a jej zaletą jest niewątpliwie to, że nikt poza mną samym mnie nie ogranicza. To znaczy, oczywiście ogranicza mnie masa rzeczy. Nikt mi jednak nie zabroni cały czas kombinować i próbować robić wszystko, by moja firma była najlepsza na świecie, a mnie zamieniać każdy minus na potencjalny plus


Autor: 

Michał Zakrocki właściciel Twórczywa
fot. Natalia Kontraktewicz

Michał Zakrocki – współzałożyciel pracowni Ledonów Twórczywo. Dyplomowany ratownik medyczny, lektor radiowy, trener squasha, copywriter i niedyplomowany dziennikarz, montażysta filmowy, sprzedawca i kelner, oddał kilka swoich najlepszych lat agencji Leo Burnett i branży reklamowej ogólnie. Od 5 lat, z przyjacielem Mikołajem, prowadzi z powodzeniem firmę, w której odpowiada za absolutnie wszystko, ale stara się ograniczać do tego, co ze wszystkiego lubi najbardziej – sprzedaży oraz pozyskiwania dla Twórczywa nowych klientów i dróg rozwoju. 

 

 

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. AkceptujęDowiedz się więcej