Od małego startupu do lidera nowoczesnej edukacji w Polsce

848

Tysiące godzin spędzonych nad klawiaturą, setki ludzi, którzy utknęli na życiowej mieliźnie, ale postanowili dać sobie drugą szansę. Maciej Oleksy, twórca szkoły programowania online Kodilla.com opowiada o idei, która nieźle namieszała w polskiej edukacji i zaczęła zmieniać rynek pracy.

Maciej kiedyś pracował w kilku mniejszych firmach, a potem trafił do korporacji. W pewnym momencie zobaczył, że to nie jego droga. Postanowił zupełnie zmienić charakter swojej pracy. Zauważył jednocześnie, że jest sporo osób, które czują podobny dysonans, ale brakuje im odwagi, żeby to zmienić. Postanowił im pomóc.

– Któregoś dnia budzisz się rano do pracy, stajesz przed lustrem i zadajesz sobie pytanie, które trawi cię od dawna. Jak to możliwe, że pracuję tam, gdzie pracuję? Perspektywa kolejnego dnia spędzonego w biurze przyprawia cię o mdłości, bo już dawno nie ma to nic w wspólnego z tym, czym naprawdę chcesz się zajmować. Rutynowe zadania są cieniem twoich danych ambicji. Nikt cię do tego nie zmuszał, masz świadomość, że obecna praca to wynik wybranego w przeszłości kierunku studiów, ale co do cholery sprawiło, że go wybrałeś? Decyzje podejmowane w wieku 18-19 lat rzadko bywają trafne – mówi Maciej Oleksy i podkreśla, że historia Kodilli nie jest bynajmniej opowieścią o nim, o jego firmie, nagrodach, przychodach i tysiącach sprzedanych bootcampów. To setki różnych historii o ludziach, którzy postanowili ponownie, a czasem dopiero pierwszy raz w swoim zawodowym życiu, złapać wiatr w żagle.

Czego Jaś nie umie, tego nauczą Jana

Jeśli chce się coś zmienić, za błędy młodości trzeba zapłacić, ale nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Nowego zawodu tak po prostu nie da się kupić. Certyfikat oprawiony w ramkę bardzo często nie ma nic wspólnego z faktycznymi umiejętnościami.

Idea wykiełkowała w 2013 roku. Najpierw powstała strona internetowa codemy.pl z darmowymi kursami i wsparciem, która przerodziła się w obecną szkołę programowania online Kodilla.com.

Pokazaliśmy jako pierwsza i największa e-szkoła IT w Polsce, że nauka w trybie online ma sens. Sceptyków oczywiście nie brakowało, bo podobnie jak kiedyś ludzie nie wierzyli w bankowość elektroniczną, tak teraz niektórym ciężko jest przyjąć, że naturalny kierunek, również w edukacji, to internet. Szczególnie dla osób, którym różnego rodzaju ograniczenia uniemożliwiają inną formę nauki. Dajemy im dużą elastyczność, ale oczekujemy zarazem dużego zaangażowania i poświęconego czasu – przyznaje twórca szkoły.

Swoboda w sieci

Podjęcie odważnej decyzji to jedno, ale wprowadzenie jej w życie, to zupełnie inna sprawa.

– Rodzina, rachunki, kredyt, codzienna gonitwa z domu do przedszkola, szkoły, pracy. Jak ktoś, kto uważa, że już dawno stracił swoją szansę, może znaleźć energię i czas na naukę czegoś nowego, na nowy początek? Może nie warto ryzykować? Odpowiedzią są właśnie szkolenia online, ale mimo że nasi studenci są w zupełnie innym miejscu, nie zostawiamy ich samym sobie. Są z nimi nasi dedykowani Mentorzy (1:1).

Mentorzy Kodilli to doświadczeni programiści, którzy na co dzień pracują zawodowo w branży IT. Mają podobny rytm funkcjonowania, jak potencjalny kursant, więc łatwiej jest się im wspólnie dopasować i ustalać terminy rozmów. Równoległa praca mentora w zawodzie gwarantuje naukę z praktykiem, co może być trudniejsze w przypadku osób uczących etatowo na kursach stacjonarnych.

Nauka u nas to po prostu takie korepetycje online, gdzie ktoś prowadzi cię za rękę i tłumaczy krok po kroku kolejne działania. To lepsze podejście niż klasa, w której twój głos szybko ginie w tłumie. Przynajmniej na początku ścieżki. Na późniejszych etapach tworzymy grupy projektowe budujące praktyczne rozwiązania.

Jak podkreśla Maciej Oleksy, formuła nauki w Kodilli opiera się na ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi. Masz już dość i chcesz, aby mentor podpowiedział ci jakie jest rozwiązanie? Proszę bardzo, ale to droga donikąd. Wskazywanie odpowiednich źródeł, podpowiedzi w kodzie, nauka zadawania odpowiednich pytań – to jest kierunek, w który wierzą.

Rzucamy na coraz głębszą wodę, ale nie podtykamy kół ratunkowych. Fakt, z kołem utrzymasz się na powierzchni, ale nie nauczysz się pływać, a na rozmowach rekrutacyjnych fale będą wysokie i trzeba będzie umieć sobie poradzić już samemu.

Co nagle to po diable

Czy w miesiąc, dwa można wykształcić juniora programistę? W Kodilli w to nie wierzą. Tam obowiązuje zasada: ucz się długo, przyswajając małe porcje informacji.

Przeciętny człowiek ma ograniczone możliwości adaptacji wiedzy. A my przecież mówimy o ludziach, którzy mają na głowie kupę innych obowiązków. Co byłoby, gdyby zapisali się na kilkutygodniowy kurs stacjonarny? Okej, wezmą urlop w pracy, ale przy tak szaleńczym tempie wiedza, która wlatuje jednym uchem, dość szybko zacznie wylewać się drugim. Efektem będzie ten wspomniany wcześniej certyfikat oprawiony w ramkę, którym można się będzie pochwalić przed znajomymi. I nic więcej. Dlatego my postawiliśmy na 6 i 9-miesięczne szkolenia. Zakres materiału jest podobny, ale czasu na przyswojenie wiedzy, przetrawienie jej i przećwiczenie dajemy znacznie, znacznie więcej.

Taki model owocuje też w przyszłości na rozmowach o pracę.

– Rekruterzy techniczni przychylniej patrzą na osoby, które znają mniej zagadnień od podszewki, niż na takie, które tylko ślizgają się po powierzchni stu technologii.

Gwarantują i wymagają

Kodilla.com jako jedyna szkoła polska programowania oprócz bootcampów, czyli szkoleń z programowania oferuje Program Gwarancja Pracy.

Nie chodzi o zlecenia freelancerskie, ale zatrudnienie na stałe. Niektórzy doszukują się w tym podstępu, a my stawiamy sprawę jasno. Doskonale wiemy i mówimy o tym, że nie każdy, kto wykupi udział w tym programie, dostanie pracę. Bierzemy to na siebie i jeśli mu się nie uda, oddajemy mu 100 proc. kosztów poniesionych na szkolenie.

Warunki są jednak twarde. Trzeba się zaangażować, zadania kończyć w terminie, pracować nad komunikacją. – Jeśli ktoś idzie po linii najmniejszego oporu, nie pracuje nad sobą, nie spełnia założeń programu, wtedy w większości przypadków nie będzie mógł liczyć na taki zwrot. Obiecujemy pomoc w znalezieniu pracy tym, którzy jej naprawdę chcą, ale tylko połowa sukcesu zależy od nas. Druga połowa to zaangażowanie kursanta.

Nowe horyzonty edukacji

Edukacja to okres, w którym jesteś nauczany przez kogoś, kogo nie znasz, o czymś, czego nie chcesz wiedzieć – tak na przełomie XIX i XX wieku opisywał ówczesny system brytyjski pisarz, mistrz groteski i paradoksu Gilbert Keith Chesterton. Paradoks współczesnej edukacji polega na tym, że od grubo ponad 100 lat właściwie nic się nie zmieniło. Dopiero ostatnia dekada przyniosła przełom.

Przeszkoliliśmy już ponad 2000 osób. Po tę formę nauki sięga coraz więcej ludzi. Nie ma tu żadnej reguły, jeśli chodzi o wiek, doświadczenie zawodowe, wykształcenie czy profesję. W Kodilla.com programowania uczyli się już operator kamery, stewardessa, psychiatra, prawnik czy konstruktor wiązek elektrycznych. Ale były te osoby wcześniej już jakoś związane z IT, np. administrator baz danych, administrator serwerów, a nawet nauczyciel matematyki i… informatyki z 13-letnim stażem. To właśnie poprzez IT ten system edukacyjny się zaczął zmieniać. Rozwój technologii to rozwój nowych potrzeb i możliwości. Otaczamy się elektroniką, poruszamy się w chmurach obliczeniowych, skracamy dystans. Jednocześnie chcemy też zmieniać coś w sobie i dostajemy taką szansę bez konieczności wychodzenia z domu, zapisywania się na wieloletnie studia, spędzania wielu godzin na kursach stacjonarnych. Tradycyjna edukacja to przeżytek, a naturalnym kierunkiem jest zawodowe szkolnictwo głównie w trybie online. Warto z niego korzystać także podczas podejmowania decyzji o zmianie zawodu, bo wyznaczają go programiści, a na nich na rynku wciąż jest ogromne zapotrzebowanie – podsumowuje Maciej Oleksy.