Prezentów czas… :)

257

Weszliśmy w okres, w którym zwyczajowo robimy sobie prezenty. Mikołajki, firmowe „Wigilie”, świąteczne upominki…

Skojarzenie nieprzypadkowe, ponieważ z okazji urodzin w październiku zostałam obdarowana prezentem, który z jednej strony wypełnił moje obecne potrzeby, z drugiej zmienił postrzeganie pewnej profesji czy kwestii. Zmienił moje nie najlepsze doświadczenia.

Zdjęcia, fotografie biznesowe, portrety wizerunkowe. Nazw jest mnóstwo, ale coraz więcej osób – również spoza branży – wie o co chodzi. Wielu z nas pisze, komentuje, udziela wywiadów, występuje na grafikach promujących konferencje, warsztaty, szkolenia. Większość z nas posiada swoje przestrzenie w portalach społecznościowych. Wielu mi znanych na hasło:

„Proszę podesłać bio, abstrakt i swoją fotkę”

z przerażeniem konstatuje, że o ile abstrakty mamy „pod palcem”, biogramy aktualizujemy w miarę regularnie, to ze zdjęciami krucho. Nie mam na myśli selfie. Tych mamy od kilku po tysiące. W różnych pozach, ujęciach, formatach, lecz większość z nich nie nadaje się do profesjonalnych „wydań”. Jednak wysyłamy, bo trzeba „na już” i „wkrótce zrobi się lepsze”. Chwilowe usprawiedliwienie wobec własnego stanu nieposiadania,  rozgrzeszenie siebie tym, że „klientom organizujemy sesje, ale przecież sami na siebie nie mamy czasu”, obietnica poprawy „zrobię, gdy tylko skończę raport/tekst/projekt”.

Dlaczego o tym piszę? Jestem przypadkiem opisanym wyżej. Byłam 😉

Ostatnie profesjonalne zdjęcia robiłam chyba dwa lub trzy lata temu. Pewnie nie byłoby w tym czegoś tragicznego, gdyby nie to, że przez ten czas trochę się zmieniłam. Bezsensowne było więc wykorzystywanie ich. Przez ten czas wielokrotnie umawiałam sesje innym osobom, o sobie zapominając z powodu, który dotyka wielu osób – nie lubię być fotografowaną, mam alergię na tak zwane „ustawiane” zdjęcia, nie znoszę wystudiowanych min, które mają pokazywać określone cechy.

Prezent zmienił to i w konsekwencji po chwili stresu:

„Boshhhhheeeeee, nie, zdjęcia, tragedia, lepiej wiosną, gdy schudnę, teraz jestem taka zmęczona, jesssssuuuuu, może najpierw do fryzjera”,

przyszła myśl:

„super, przecież właśnie od dłuższego czasu potrzebuję zdjęć”.

Postanowiłam do tematu podejść rozsądnie i solennie obiecałam sobie nie zarywać nocek, codzienne maseczki i tego typu akcje. Po telefonie do fotografa, podczas którego mieliśmy umówić termin, okazało się plany muszą ulec zmianie, ponieważ usłyszałam: „To dwa ostatnie dni dobrego,  ciepłego, naturalnego światła”.

Hmmm… 😉

Miła rozmowa, która „trochę” uspokoiła mnie. Po drugiej stronie słyszałam Człowieka 🙂 Wtedy przeszło mi przez myśl, że może nie będzie tak źle, a rano zapakowałam do walizki kilka rzeczy i wyruszyłam na stracenie;)

Nie wiem, jak długo trwały zdjęcia. Przed nimi kawa. Świetna, aromatyczna. Rozmowa o tak wielu sprawach, że sama dziwiłam się wzajemną otwartością. Miałam szczęście, bo nie zawsze czuję „chemię” z drugim człowiekiem, szczególnie gdy jest to osoba mająca kontakty z tak wieloma „znanymi i cenionymi”. Często powoduje to wyższe noszenie nosa. Tu było inaczej, normalnie. Bardzo miło, szczerze. Tak, były momenty, gdy czułam się prześwietlana niczym na kozetce psychologa, ale za chwilę miało się okazać, że to element poznawania mnie, aby uchwycić „moje” cechy;) Po kawie okazało się, że znaczna część spięcia gdzieś uleciała, a zdjęcia są niezłą zabawą. Czasami tak niezłą, że musiało upłynąć kilka chwil, aby stłumić rozchichrany uśmiech 😉 Nawet polecenia „w lewo/prawo, głowa wyżej/niżej, profil, nie tak, do przodu/tyłu i setki innych” nie budziły we mnie wewnętrznej agresji, co zwyczajowo się dzieje;) Czułam się dobrze i swobodnie, bo Piotr dawał wiele fachowych, merytorycznych uwag. Na bieżąco i w taki sposób instruował mnie, że nie wiedziałam, kiedy minął czas.
Od razu zrobiliśmy wstępną selekcję, a już następnego dnia otrzymałam pakiet zdjęć. I teraz mam spokój;)

Kilka dni po sesji dostałam z jednego z czasopism prośbę o podesłanie fotki do wywiadu. Przeczytałam maila i uśmiechnęłam się. MAM;) Wreszcie MAM:) Tym razem nie zaskoczyli mnie;)

Polecam bardzo. Profesjonalizm, konkret, świetne podejście do fotografowanego obiektu, życzliwość 🙂

Może warto sprawić komuś prezent? 🙂 W moim przypadku sesja była najlepszym i najbardziej skrojonym na miarę prezentem:) Szczerze dziękuję i “Prezentującemu” za pomysł na niespodziankę oraz Fotografowi za cierpliwość do mnie 🙂

Zainteresowanym kontaktem do Piotra [Piotr Furman] polecam jego profile social media: https://www.linkedin.com/in/piotrfurman/, https://www.facebook.com/pfurman2.

Fot. Piotr Furman / pfurman.com