BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Wywiad z Wojciechem Mannem… którego miało nie być

Spotkaliśmy się z Wojciechem Mannem, aby nagrać rozmowę do przygotowywanej przeze mnie książki o historii reklamy i marketingu w Polsce. Chciałem wrócić do mało znanego rozdziału jego życia: czasów, gdy wspólnie z Krzysztofem Materną tworzył MM Communications, a później uczestniczył w narodzinach Publicis Polska.

Szybko okazało się jednak, że najciekawszy fragment rozmowy nie dotyczy przeszłości. Zamiast wspomnień pojawiły się pytania o współczesną reklamę, media, algorytmy, sztuczną inteligencję i przyszłość dziennikarstwa.

Ten wywiad nie był planowany.

Pytania zostały przygotowane redakcyjnie na podstawie przebiegu rozmowy. Odpowiedzi są redakcyjnym opracowaniem autentycznych wypowiedzi Wojciecha Manna, zachowującym ich sens, intencję i charakter.

Grzegorz Kiszluk: Większość osób kojarzy Cię z radiem, telewizją i muzyką. Tymczasem w Twoim życiu był także epizod związany z reklamą. Czy po tylu latach uważasz, że wpłynął on na to, jak dziś patrzysz na komunikację?

Wojciech Mann: Miał wpływ, choć nie dlatego, że nagle zakochałem się w reklamie. To był po prostu bardzo ciekawy czas. Wcześniej człowiek funkcjonował w świecie ograniczeń, a potem nagle otworzyło się okno i wpadł huragan. Można było próbować, wymyślać, szukać własnych dróg.

My z Krzyśkiem Materną zawsze mieliśmy taki odruch, żeby nie iść utartym szlakiem. Szukaliśmy innych słów, innych pomysłów, czegoś, co choć na chwilę zatrzyma odbiorcę. I chyba to doświadczenie zostało ze mną do dziś.

Grzegorz Kiszluk: Jaka była najważniejsza lekcja z tamtej przygody?

Wojciech Mann: Że trzeba się wyróżnić myśleniem. Kiedy ktoś mówi, że coś jest najlepsze, zwykle nikt tego nie pamięta. Ale kiedy znajdzie inne spojrzenie, zaskoczy odbiorcę, ma szansę przykuć jego uwagę.

To dotyczy reklamy, ale równie dobrze radia, telewizji czy programu rozrywkowego.

Grzegorz Kiszluk: A jak dziś patrzysz na reklamę?

Wojciech Mann: Trochę jak botanik na roślinę inwazyjną z innej planety. Na początku wydaje się ciekawa, egzotyczna, wnosi coś nowego. A potem zaczyna wypierać wszystko inne.

Tak odbieram współczesną reklamę, zwłaszcza internetową. Jest wszędzie. Coraz głębiej wchodzi człowiekowi w życie, a algorytmy próbują decydować za mnie, co mam oglądać, czym mam się zainteresować i co mam kupić. Nie lubię tego. To odbiera mi poczucie wolności.

Grzegorz Kiszluk: Paradoks polega na tym, że mówi to człowiek, który współtworzył początki polskiej reklamy.

Wojciech Mann: Oczywiście. I właśnie dlatego mogę powiedzieć, że coś się zmieniło. Kiedyś reklama była dla mnie przygodą, zabawą intelektualną, szukaniem pomysłu. Dzisiaj coraz częściej jest nachalnym mechanizmem, który nie daje człowiekowi odetchnąć.

Cieszę się, że pracuję w Radiu Nowy Świat, gdzie nie przerywamy słuchaczom audycji blokami reklamowymi.

Grzegorz Kiszluk: Reklama zmieniła się razem z mediami. Jak patrzysz na dzisiejsze dziennikarstwo?

Wojciech Mann: Świat się zmienił i nie ma sensu udawać, że tego nie widzę. Dzisiaj każdy może być nadawcą. Wystarczy telefon i pomysł. Niektórzy osiągają większe zasięgi niż tradycyjne media. Trzeba się z tym pogodzić.

Martwi mnie jednak jakość. Czasem odnoszę wrażenie, że ważniejsze od treści stało się samo kliknięcie.

Grzegorz Kiszluk: Wierzę, że w końcu wygrają ci, którzy zbudują naprawdę wiarygodne źródła informacji. Ty patrzysz na to bardziej sceptycznie.

Wojciech Mann: Bo wydaje mi się, Grzegorz, że jesteś takim naiwnym chłopczykiem, który jeszcze wierzy w ideały.

Chciałbym, żeby istniało jedno miejsce, do którego można pójść po prawdę. Ale światem rządzą interesy, pieniądze i wpływy. Do tego dochodzi sztuczna inteligencja. Nie wierzę, że pojawi się jedna krynica prawdy, która rozwiąże wszystkie problemy.

Grzegorz Kiszluk: To co daje Ci nadzieję?

Wojciech Mann: Ludzie. Widzę komentarze pod tekstami i materiałami. Coraz więcej osób potrafi rozpoznać manipulację, klikbajt czy zwykłe naciąganie. Czytają uważniej. Zadają pytania.

To daje mi więcej nadziei niż kolejne technologie.

Grzegorz Kiszluk: Na koniec: gdybyś dziś, tak jak kiedyś w formularzach, miał wpisać swój zawód, co byś napisał?

Wojciech Mann: To się u mnie nie zmieniło. Napisałbym: inteligent pracujący.

::

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google