50 Kreatywnych #historie | Klaudia Tolman i Maciej Budkowski, ExplainVisually.co

778

Czy da się narysować każdą myśl? Pierwsza odpowiedź jaka przychodzi do głowy: pewnie nie. A jednak. Codziennie udowadniają, że jest to możliwe i pokazują, że każdy z nas może się tego nauczyć. Klaudia Tolman i Maciej Budkowski, wyróżnieni w 8. edycji rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych Ludzi w Biznesie opowiadają o tym, jak powstało ExplainVisually.co, czyli agencja specjalizująca się w skomplikowanych tematach.

Jak powstało ExplainVisually.co?

Na przełomie 2010 i 2011 roku Klaudia trafiła na książkę Dana Roama “Narysuj swoje myśli”. Książka, jak nietrudno się domyślić, dotyczyła myślenia wizualnego. A konkretnie jego zastosowania w biznesie.

Chciała się tego nauczyć, ale nikt w Polsce nie prowadził z tego zajęć. Zaczęła więc uczyć się na własną rękę. Z czasem zaczęła prowadzić szkolenia z myślenia wizualnego dla trenerów. Pracowała wówczas jako trener i ta działka była jej najbliższa.

Z czasem myślenie wizualne stawało się coraz popularniejsze, aż odezwali się do mnie z TEDxWrocław. Wystąpiłam z tematem “It’s half done when you’ve drawn it”, opowiadając jak myślenie wizualne pomaga wyznaczać i osiągać cele.

Screen z YouTube, wystąpienie Klaudii na TEDxWrocław, pierwsze z trzech wystąpień na konferencjach typu TEDx.

Parę tygodni po evencie Klaudia dostała wiadomość na Messengerze. Okazało się, że dzwoni do niej sam Google (oddział we Wrocławiu) z prośbą o poprowadzenie warsztatów w ich firmie. W najbliższych miesiącach obsługiwała coraz więcej dużych marek (takich jak IKEA czy wspomniany Google).

I w ten oto sposób stałam się ‘matką założycielką’ myślenia wizualnego w Polsce.

Chłopak, a później narzeczony Klaudii – Michał – prowadził z kolei własną firmę zajmującą się marketingiem internetowym. Byli więc biznesową parą, pomagając sobie od czasu do czasu.

Screen z YouTube, wystąpienie Klaudii i Michała z 2016 na konferencji TEDxWarsawUniversityOfTechnology.

Wtedy, w ciepły majowy dzień 2014 roku, zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałam głos Wioli, z jednej z agencji:
– Nasz klient, Carlsberg, potrzebuje kilku filmów rysunkowych. Takich jak ten, co wysłałam Ci na maila. Co Ty na to?
– Nigdy czegoś takiego nie robiłam, ale damy radę!

Po odłożeniu słuchawki Klaudia była mocno podekscytowana, ale też zaniepokojona, czy poradzi sobie z wyzwaniem. Powiedziała szybko o całej sprawie Michałowi, który parę tygodni wcześniej nauczył się kręcić i montować filmy.

Michał montujący film

Połączyliśmy więc nasze umiejętności – rysunku i produkcji filmowej – aby stworzyć film rysunkowy. Zwany profesjonalnie whiteboard animation.

Po około miesiącu od tego znamiennego telefonu pierwsze produkcje ujrzały światło dzienne. Bardzo się spodobały. Całe szczęście, bo Carlsberg zamówił aż 3 filmy na raz!

Skoro zgłaszają się duzi klienci, a nikt inny tego w Polsce nie robi, to czemu by nie być pierwszym? – pomyśleliśmy.

Zdjęcie z planu jednego z 3 filmów dla Carlsberg.

Tak narodziło się ich „dziecko” – ExplainVisually.co. Pierwsza w kraju firma skupiona na produkcji filmów typu whiteboard animation. Szybko pozyskali innych, dużych klientów takich jak Orange, ING, TAURON, Pfizer czy TESCO.

Klatka filmowa, którą przez pierwszych kilka lat, gdy Michał żył, kończyliśmy nasze filmy.

Po paru latach i ponad 200 projektach dotyczących takich tematów jak strategie banków, systemy SmartHome czy restrukturyzacja w fabryce silników rakietowych, zdecydowali się nieco rozwinąć profil firmy.

Oczywiście ExplainVisually.co nadal tworzy animacje – zarówno rysunkowe (whiteboardowe) jak i komputerowe (wektorowe). Natomiast trzonem działalności agencji jest umiejętność opowiadania o złożonych rzeczach w prosty i atrakcyjny sposób. Tworzą więc przekazy produktowe dla firm i dopiero na ich podstawie realizują materiały marketingowe – animacje, infografiki czy prezentacje sprzedażowe.

Cele i misja projektu

Jak tłumaczy Maciek – aby lepiej zrozumieć jaki jest cel ExplainVisually.co, trzeba spojrzeć na czasy, w których żyjemy.

Nikt dziś nie ma czasu czytać instrukcji obsługi. Podobnie jest w środowisku biznesowym. Pracownicy są ciągle zajęci. Nie mają czasu czytać 50-stronicowych broszur, odbywać kilku 2-godzinnych spotkań ze sprzedawcami czy domyślać się co autor prezentacji PowerPoint miał na myśli. Wszyscy mają mało czasu. A do tego są przeładowani telefonami, mailami, powiadomieniami ze smartfonów.

Jak w takim razie opowiadać o złożonych rzeczach? O ofertach B2B, innowacjach czy nowej strategii? Czyli wszystkim tym, gdzie same emocje nie wystarczą i potrzebnych jest też sporo twardych faktów?

Odpowiedź jest pozornie prosta – trzeba to robić klarownie, szybko i atrakcyjnie. Tyle, że aby nasz przekaz był prosty, zwarty i atrakcyjny, trzeba włożyć w niego dużo pracy. Jak to mawiał prezydent USA Woodrow Wilson – “Jeśli mam mówić przez dziesięć minut, potrzebuję tygodnia przygotowań. Jeżeli mam mówić przez godzinę, jestem gotów teraz”. I my tę pracę – za naszych klientów – wkładamy.

Robią to dzięki wypracowanej przez lata metodyce szybkiego wgryzania się w trudne tematy, opartej na myśleniu wizualnym, psychologii i storytellingu.

Maciek opowiadający o tym, jak myślenie wizualne wpływa na Customer Experience podczas CEE Marketing Summit ‘16.

Dzięki temu mogą tworzyć przekazy tak, aby fakty szybko docierały do odbiorcy. Żeby zrozumienie ich przekazu było równie proste, co obejrzenie filmu na YouTube, przejrzenie infografiki lub onepagera.

Naszą misją jest więc pomaganie firmom w nie marnowaniu pieniędzy. Bo każdy, zbyt zawiły przekaz, którego pracownik czy klient nie zrozumie, to są zmarnowane pieniądze. Bo materiał został wyprodukowany, media zakupione, czas ludzi zarezerwowany – a efektu nie ma.

Droga do sukcesu

Po tym jak Carlsberg i inne marki zaczęły zamawiać filmy, wyzwaniem stała się realizacja zleceń.

Klaudia jeździła po Polsce prowadząc szkolenia z myślenia wizualnego i wykonując tzw. graphic recording, czyli wielkoformatowy zapis wydarzeń.

Michał prowadził swoją agencję marketingu internetowego. A teraz pojawił się kolejny projekt, który wykorzystywał i tak już ograniczony czas. Byliśmy mocno przemęczeni.Zwłaszcza że nasze ‘studio’ mieściło się w 38-metrowej kawalerce Michała, w której również mieszkaliśmy. Wieczorami zakładaliśmy stół, statyw i lampy i kręciliśmy filmy.

Nocne kręcenie filmu dla Winiary, nasz drugi klient i czwarty film w historii.

Zainteresowanie w pierwszym roku działalności ze strony marek takich jak Carlsberg, CENEO czy Winiary dawało jednak wiarę, że warto i że idą w dobrym kierunku.

Po niecałym półtora roku Maciek przyszedł, żeby przejąć część zadań operacyjnych oraz zająć się stroną marketingowo-sprzedażową. Michał i Klaudia byli tak przytłoczeni realizacją zleceń i bieżącą pracą, że trudno było im wykrzesać czas na promocję firmy.

Explain miał jednak duży potencjał, więc ich działania szybko przyniosły wymierne efekty.

Przełomowych momentów w rozwoju biznesu było kilka.

Pierwszy to oczywiście start, o którym już opowiedzieli

Drugi to rebranding, rozwój marki i zespołu. Kiedy przyszedł Maciek, zmienili logo, sposób opowiadania o usługach, zaczęli tworzyć content. Wtedy Klaudia już nie wyrabiała z kręceniem filmów, więc zrekrutowali wsparcie. Wszyscy pracownicy z tamtej rekrutacji są blisko nich do dziś – część z nich pracuje na co dzień, a część wpada do Explain na Wigilię.

Screen z YouTube, nasz filmik rekrutacyjny, po którym rozbudowaliśmy zespół z trzech do kilkunastu osób.

Trzeci zaś przełom był niecały rok temu, gdy oficjalnie rozszerzyli działalność. Przestali się kojarzyć z tworzeniem animacji, a zaczęli ze wsparciem na poziomie strategicznym.

Bez wątpienia największym ciosem dla nas była śmierć Michała – współzałożyciela firmy, narzeczonego Klaudii i przyjaciela Maćka. Miało to miejsce 31.08.2017r.

Gdy dowiedzieliśmy się, że jego szybowiec się rozbił, byliśmy zdruzgotani. Nie dowierzaliśmy, że to się stało. Przyszła nam do głowy nawet szybka myśl o zamknięciu firmy, ponieważ Michał był naszą siłą napędowa i tym, który znał firmę od podszewki…

Był wówczas czwarty kwartał, zawsze najbardziej zajęty czas w roku. Panował taki bałagan (zarówno w firmie, jak i w naszych życiach prywatnych), że po prostu siłą rozpędu działaliśmy aż do świąt bożonarodzeniowych. Oby tylko przetrwać końcówkę roku, kiedy pracy jest co roku najwięcej… A wtedy, po śmierci Michała, pracy było z pięciokrotnie więcej!

Natychmiast po wypadku dali znać pracownikom i przyjaciołom firmy o tym, że Michał zginął. Dali im ogromne wsparcie w tym trudnym czasie. A było potrzebne, bo poza żałobą i smutkiem do Klaudii i Maćka doszły bardziej prozaiczne trudności. Michał miał mnóstwo wiedzy firmowej w głowie i musieli zrobić ‘reverse engineering’, aby zrozumieć jak przebiegało wiele procesów w firmie.

Pracowałem po 16-17 godzin dziennie. Bo nagle miałem na głowie całą firmę – umowy, faktury, produkcję, marketing, sprzedaż, klientów. Nie byłem na to gotowy. Dlatego bardzo dużo czytałem, uczyłem się na bieżąco. Gdy wracałem do domu, to zasypiałem na łóżku w ubraniu i butach.

Maciek drzemiący w naszym biurze na Pejzażowej.

Klaudia z kolei – mimo żałoby – po miesiącu przerwy wróciła do prowadzenia szkoleń. Co było szczególnie trudne, bo jest znana z bardzo energicznej, eksplozywnej osobowości.

Wtedy nie bardzo czułam, że umiem taka być, ale mieliśmy również zabawne sytuacje.

Michał – informatyk z wykształcenia – był wielkim fanem cybersecurity. Na komputerze miał wiele firmowych dokumentów oraz maili, do których potrzebowali się dostać. Bez nich wiele projektów stało.

Nasi znajomi informatycy rozkładali ręce – nie wiedzieli jak przejść jego zabezpieczenia. Musieliśmy więc skorzystać z wsparcia zawodowych hakerów, pracujących na co dzień dla służb specjalnych. Gdy przyjechaliśmy do nich i opowiedzieliśmy o poziomie zabezpieczeń Michała, to zrobili wielkie oczy. “Czym Wy się zajmujecie? Nawet my czasami nie robimy takich zabezpieczeń!”. Całe szczęście udało się znaleźć w dokumentach Michała kody deszyfrujące, co znacząco ułatwiło im pracę.

Robili to, bo mimo wszystko biznes musiał się kręcić. Klienci zamówili już projekty i czuli się zobowiązani, aby je zrealizować.

Jeden z nich był dla Członka Zarządu IKEA i dotyczył kick-offu ich strategii w Baltimore, Poznaniu i Szanghaju. W prace nad projektem był zaangażowany Michał, więc gdy przekazali im wiadomość o śmierci Michała, wykazali się dużą wyrozumiałością.

Fragment naszego filmu dla IKEA.

Wiedzieliśmy jednak, że nie chcą iść zawieść. Mimo ogromnych trudności w prowadzeniu firmy zdołali zdążyć z ich projektem na czas.

Było przerażająco trudno, ale daliśmy radę.

Na początku 2018 roku, jak już najtrudniejsze 4 miesiące po śmierci Michała były wreszcie za nimi, nie mieli wątpliwości, że skoro przetrwaliśmy taki tajfun, to oczywistym jest, że wspólnie – z Maćkiem w roli Dyrektora Zarządzającego i Klaudią w roli Dyrektor Kreatywnej – kontynuują pracę dalej.

Więc gdy kilka miesięcy później znaleźliśmy się w rankingu 50 Kreatywnych, to była dla nas ogromna radość. Mieliśmy poczucie, że podjęliśmy dobrą decyzję.

Odbieramy nagrodę 50 Kreatywnych ‘18 z rąk Artura Racickiego, CEO Social WiFi.

Cała ta dramatyczna sytuacja dała nam też wielką siłę. Teraz, nasze cele związane z rozszerzeniem działalności firmy, to przy tym nic strasznego.

Pomocna dłoń

Klaudia przyznaje, że z pewnością bardzo pomógł im okres w którym startowali.

W Polsce myślenie wizualne ruszało się wraz z publikacją książki Dana Roama “Narysuj swoje myśli” (oryginalnie: “Back of the napkin”). Poza tym firmy zaczynały mówić głośno o przeciążeniu korpomową i slajdologią, czyli o potrzebie prostej komunikacji.

Rozwój popularności storytellingu również przyszedł im w sukurs, bo na tym znali się dobrze.

Dodatkowym wsparciem byli i są nadal przyjaciele firmy. Do dziś mamy wielu ludzi, którzy cenią naszą pracę i przysyłają do nas klientów.

Zdjęcie z naszego ostatniego świątecznego spotkania zespołowego w 2019. A i tak nie wszyscy współpracownicy są na zdjęciu!

Niedawno byłem na urodzinach kolegi i dowiedziałem się, że na grupie Facebookowej ‘Rozmowy o startupach’ jestesmy prawie zawsze wymieniani jako wsparcie do pitchów i explainer video. A my nie mamy nic z tą promocją wspólnego. Są ludzie, którzy bezinteresownie polecają nasze usługi.

Inspiruje nas…

Maćka inspiracją jest Ben Horowitz, partner w funduszu AndressenHorowitz.

Kilkanaście dni po tym, jak Michał zginął, przeczytałem książkę Horowitza pt. “Hard things about hard things”.

Ben opisuje tam jak ratował swoją firmę w trakcie pękania bańki dotcomowej w 2001 roku i dzieli się swoimi wnioskami dotyczącymi zarządzania, sprzedaży i rozwoju produktów. Mimo że większość firm wtedy bankrutowało, w ciągu paru lat udało im się wyjść spod topora aż do sprzedaży firmy w 2007 roku do HP za 1.6 mld $.

Nie jest to jednak zwykła, hurraoptymistyczna książka o startupach. Pokazuje tę trudną stronę – pracę po godzinach, ogromny stres, życie w niepewności, zwątpienie w swoje zdolności managerskie, wyzwania związane ze sprzedażą.

Jest to materiał z serii non-bullshit, zresztą jednym z najbardziej znanych cytatów z tej książki jest: “When I was a CEO I slept like a baby. I woke up every two hours and cried”. I choć u mnie tak źle nie było, to wiele elementów z tej książki wdrożyłem do swojego myślenia oraz naszej firmy. Ostatnio zresztą mieliśmy warsztat z budowy kultury organizacyjnej bazujący właśnie na nowym modelu Horowitza.

Dla Klaudii wielką inspiracją zarówno prywatnie jak i biznesowo jest Janina Bąk, znana jako Janina Daily. Za swoją autentyczność, wrażliwość, sarkastyczne poczucie humoru i uczenie o statystyce w sposób lekkostrawny i przezabawny.

Janina jest jednak nie tylko “heheszkiem” (jak mówię też o sobie), ale ma także wspaniałą zdolność poruszania tematów trudnych, takich jak tolerancja wobec mniejszości narodowych czy seksualnych, depresja, problemy ludzi na emigracji czy troszczenie się o siebie nawzajem (i to nie słowami “O, przytyłaś, jesteś w ciąży?” albo “Co Ty taka wychudzona jak dziecko z Auschwitz?”).

Janina żyje po pierwsze po swojemu, a to także przyświeca mojej dewizie życiowej, a po drugie ma odwagę mierzenia się z tematami trudnymi. Ja – mając doświadczenie śmierci swojego narzeczonego i partnera biznesowego w jednym – wysoko sobie cenię rozmowy na wszystkie tematy: od łatwych i przyjemnych, poprzez tematy tabu i te najtrudniejsze (jak śmierć). Wydałam zresztą darmowego e-booka na temat mojej żałoby.

Co dalej?

Nasz plan rozwoju ma trzy główne filary.

Filar pierwszy to ekspansja międzynarodowa.

Pracowali już z klientami z wielu krajów, przy czym na razie trafiali do nich z polecenia. Teraz chcą podejść do ich pozyskiwania bardziej metodycznie.

Rysunek z naszej strony internetowej pokazujący nasze najbardziej międzynarodowe zlecenie, realizowane zresztą zaraz po śmierci Michała.

Filar drugi to szersze wsparcie klientów.

Pomagają klientom ułożyć przekazy, teraz chcieliby częściej wspierać ich również na poziomie strategii.
Mamy paru zaufanych partnerów, którzy uzupełniają nasze kompetencje.

Filar trzeci, to zbudowanie kilkuosobowego zespołu trenerów myślenia wizualnego oraz kilkuosobowego zespołu graphic recorderów. Klaudia nie wyrabia się z liczbą zleceń, a poza tym chcą być w stanie obsłużyć olbrzymie wydarzenia nawet i w 10 graphic recorderów naraz, którzy dostarczali by równie wysoką jakość, co Klaudia.

Na pytanie jakiej rady na podstawie własnego doświadczenia mogliby udzielić startującym biznesom, odpowiadają:

Przede wszystkim przygotuj się na to, że momentami może być ciężko. Więc dbaj o siebie, bo to maraton a nie sprint. A wypalony nie będziesz zbyt pomocny firmie.

Napisz testament, bo życie bywa nieprzewidywalne, a Twoi wspólnicy (czy najbliżsi) mogą mieć duże problemy. Nie chciałbyś znaleźć się w ich sytuacji, kiedy spadnie na nich lawina formalności i trudów po Twojej śmierci. Przygotuj swoje najbliższe otoczenie na swoją nieobecność, oszczędź im choć garść znoju.

Nie trzymaj całej wiedzy w głowie (i rękach) jednego pracownika (czy założyciela). Stwórz machinę do wymiany wiedzy, tak żeby firma mogła funkcjonować nawet gdy kogoś zabraknie. Zwłaszcza, że nie musi być tak dramatyczne jak u nas – taka osoba może po prostu odejść z firmy.

Współpracuj tylko z ludźmi, którymi ufasz w 100%. Prawdopodobnie czekają Was różne trudne momenty, więc musisz mieć poczucie, że jesteś w dobrym, zaufanym towarzystwie.

Nasz zespół – stan na styczeń 2018.

Cały czas się ucz – czytaj, chodź na szkolenia, słuchaj podcastów, rozmawiaj z mentorami, bądź otwarta i otwarty.

Maciek na przykład wydał bardzo dużo pieniądzy oraz dni urlopu na kursy w Szkole Biznesu Uniwersytetu Cambridge, które otworzyły mu głowę na świat.

Maciek ze swoją grupą, z którą realizowali projekt jadalnych kubków do kawy podczas kursu na University of Cambridge Judge Business School.

Mam mentora – Jacka Olechowskiego, CEO Mediacap, z którym raz na jakiś czas rozmawiam. Czytam i wdrażam w firmie wiedzę z kolejnych książek biznesowych, co czasami wywołuje niepokój naszego zespołu 🙂

Klaudia jeździ na międzynarodowe konferencje – do Hiszpanii czy USA – żeby uczyć się od najlepszych na świecie.

Ciągle rozwijam kompetencje trenerskie (jestem po Szkole Trenerów Grupy SET) czy facylitatorskie (właśnie ukończyłam Szkołę Facylitatorów prowadzoną przez Wszechnicę UJ). Mam gotowość do popełniania błędów i ciągłego cierpliwego wyciągania z nich wniosków.

Komentarze
Ładowanie...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Akceptuję Dowiedz się więcej