BRIEF dociera do polskich firm i ich pracowników – do wszystkich tych, którzy poszukują inspiracji w biznesie i oczekują informacji o ludziach, trendach i ideach.

Skontaktuj się z nami

Wirtualna rzeczywistość (VR) towarzyszy nam już znacznie dłużej niż dekadę, a mimo to wciąż regularnie wracamy do dyskusji o jej przydatności

Jeśli spojrzymy wstecz, to 10 lat temu technologia ta wydawała się równie innowacyjna i „świeża” jak dzisiaj, ale zmiana, która dokonała się w międzyczasie, jest kolosalna.

Znajdujemy się w punkcie, który jest wypadkową lat zbierania doświadczeń i – co najważniejsze – momentem, w którym sprzęt w końcu dogonił nasze ambicje jako twórców oprogramowania.

Dzisiaj gogle VR, które kosztują mniej niż 1500 zł i są dostępne w każdym sklepie z elektroniką, pozwalają na działania, o których wcześniej mogliśmy tylko marzyć.

Koniec epoki „pikselozy” i nowa kategoria narzędzi

Wyszliśmy z czasów, które często wspominamy jako „epokę pikselozy”. Dla wielu osób, które wtedy testowały VR, czas jakby zatrzymał się w miejscu – wciąż kojarzą tę technologię z brakiem komfortu. Tymczasem wraz z dojrzałością technologiczną samych gogli, rozwinęły się ich konkretne zastosowania biznesowe. Najlepiej traktować VR jako zupełnie nową kategorię urządzenia.

Tak jak komputer i smartfon mają swoje unikalne funkcje i używane są do różnych celów, tak gogle VR dają nam coś, czego nie zapewni żadne inne narzędzie: możliwość wejścia w interakcję z cyfrową treścią wszystkimi zmysłami. Ten efekt, nazywany imersją, jest fundamentem efektywności, który pozwala uzupełnić procesy w każdej firmie – od produkcji po finanse – przynosząc wymierne korzyści. 

Częstym blokerem przed wejściem w ten świat jest postrzeganie VR przez pryzmat rynku konsumenckiego. Panuje błędne przekonanie, że skoro VR nie jest tak powszechny jak smartfony, to może „nie ma sensu”. W świecie konsumenckim VR to faktycznie często hobby, ale w biznesie powodów do jego wdrażania jest mnóstwo. Eksperci, którzy są otwarci na innowacje i chcą się rozwijać, potrafią precyzyjnie dopasować możliwości VR do swojej pracy. Tutaj nie ma miejsca na zastanawianie się, „czy VR żyje czy już umarł”  – tutaj liczy się konkret i wiedza ekspercka, która w połączeniu z technologią kreuje rozwiązania precyzyjnie odpowiadające na potrzeby.

Budowanie kompetencji: Onboarding i szkolenia stanowiskowe

Rynek rozwiązań biznesowych ewoluował od prostych testów MVP do strategii stricte powiązanych z celami organizacji. Technologia ta przekłada się na wyższy zysk, a jednym z kluczowych obszarów jest budowanie kompetencji pracowników. Weźmy na warsztat proces onboardingu. Dzięki VR możemy zaprezentować przyszłe stanowisko pracy w sposób imersyjny. Kandydat może „spacerować” po firmie, poznać zespół i poczuć atmosferę zakładu, zanim jeszcze fizycznie do niego wejdzie. To taka „emocjonalna pigułka informacyjna”, która skraca dystans i buduje wizerunek innowacyjnego pracodawcy.

Gdy pracownik jest już zrekrutowany, VR staje się odpowiedzią na potrzeby szkoleń stanowiskowych, szczególnie tam, gdzie liczy się efektywność procedur manualnych. Możemy scyfryzować całe środowisko pracy tak, by działało identycznie jak w rzeczywistości. VR oferuje komfort szkolenia, od którego „nie ma ucieczki” – gogle odcinają nas od rozpraszaczy, zapewniając 100% koncentracji mózgu na treści. Pracownik może szkolić się we własnym tempie, popełniać błędy bez konsekwencji dla maszyn czy własnego bezpieczeństwa i budować pewność siebie poprzez wielokrotne powtarzanie czynności. Nasz mózg nie odróżnia w pełni doświadczenia wirtualnego od realnego – on po prostu pamięta, że „coś już robił”, co kolosalnie podnosi jakość pracy w rzeczywistości. . Dla przedsiębiorcy oznacza to skrócenie okresu bezproduktywności pracownika i realne oszczędności, a także minimalizację ryzyka kosztownych wypadków.

Kompetencje miękkie i „białe kołnierzyki”

VR to nie tylko hale produkcyjne. To potężne narzędzie dla „białych kołnierzyków” do trenowania kompetencji miękkich. Symulacje z awatarami pozwalają ćwiczyć asertywność, dawanie feedbacku czy wystąpienia publiczne bez konieczności robienia „scenek” przed grupą współpracowników. Możemy badać swoją odporność na stres i argumentację w bezpiecznym, cyfrowym świecie. Dzięki wsparciu AI personalizacja takich szkoleń i tempo ich tworzenia są dziś na zupełnie innym poziomie niż jeszcze kilka lat temu. Dodajmy do tego, że dzięki VR budujemy przeciwwagę do odgrywania scenek dialogowych z kolegami i koleżankami z pracy podczas szkoleń z kompetencji miękkich.  Tutaj w „zaciszu” gogli VR możemy uczyć się bez obaw, że robimy to na oczach wszystkich. 

Sprzedaż i marketing: Skala 1:1 i głębokie doświadczenie

W sferze handlowej VR rozwiązuje problem prezentacji produktów min. wielkogabarytowych. Zamiast opowiadać o maszynie, której nie można zabrać do klienta, możemy ją pokazać w skali 1:1, łącząc merytorykę oferty z wizualnym doświadczeniem. To narzędzie, które realnie skraca lejek sprzedażowy i świetnie sprawdza się na targach.

Z kolei w marketingu VR pozwala na budowanie wyjątkowych przeżyć grywalizacyjnych i na kanwie multiplayer. To szansa na dotarcie do młodego konsumenta w sposób, który zapada w pamięć znacznie bardziej niż scrollowanie treści na telefonie. Ba! Skuteczne jest wstanie odciągnąć nas od zapatrzenia w smartfona. VR jest przeciwwagą dla „cyfrowego szumu” – to nowa kategoria dotarcia do klienta, oferująca bezpośredni kontakt z marką. Paradoksalnie wpisująca się w trend młodych ludzi, gdzie liczą się spotkań na żywo aby robić rzeczy wspólnie. Koszty produkcji takich aplikacji znacząco spadły, co przy wydatkach na tradycyjną reklamę czyni VR opcją wartą poważnego rozważenia. Pamiętajmy tylko, że jakość doświadczenia, które zaoferujemy w VR będzie kluczowa. Musi być ciekawie i dużo interakcji. Czyli jak to się w świecie reklamy utarło – kontent is king – zawsze. 

Strategiczna zmiana pokoleniowa

VR to język nowej generacji pracowników. Jest dynamiczny, spersonalizowany i krótszy niż tradycyjne metody szkoleniowe. Wdrażanie go to nie tylko kwestia innowacji, ale strategiczna konieczność, bo pracownicy będą coraz młodsi. Często boimy się, że VR jest tylko dla nich, ale to nieprawda. Kluczem do sukcesu jest stworzenie odpowiedniej przestrzeni i „rozbiegówki”.

Osoby dojrzalsze, z dużym doświadczeniem proceduralnym, często odnajdują się w VR szybciej niż nowicjusze, bo znają kontekst pracy. Największą barierą nie jest wiek, ale strach przed oceną otoczenia. Jeśli firma rozumie te psychologiczne niuanse i zadba o jakość doświadczenia, VR staje się naturalnym uzupełnieniem cyfrowego rozwoju. W świecie gdzie tempo nadaje AI- VR może budować przewagę dzięki możliwości zatrzymania się i nauki we własnym tempie.  Ale lepiej wyszkolona kadra buduje ogromną przewagę konkurencyjną, czyniąc naukę nowych treści przyjemniejszą, bardziej efektywną i po prostu komfortową.

VR przestał być dawno obietnicą przyszłości, a stał się realnym, wielofunkcyjnym narzędziem, które operuje w każdym obszarze nowoczesnej firmy – od HR, przez produkcję, aż po sprzedaż i marketing. To technologia, która nie tylko usprawnia procesy, ale przede wszystkim przygotowuje organizację na ciągłą zmianę, w jakiej dzisiaj funkcjonujemy.

Andrzej Horoch, Ekspert VR/AR, Keynote Speaker. Współwłaściciel Connected Realities. 

Linkedin: https://www.linkedin.com/in/horoch

Czytasz nas regularnie? Ustaw Brief jako preferowane źródło informacji w Google.

Obserwuj w Google

Ekspert VR/AR, Keynote Speaker. Współwłaściciel Connected Realities.  https://www.linkedin.com/in/horoch

Andrzej Horoch